Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

trafia do uszu i rozprasza pustkę

niczym żmija owija przełyk i zaciska

lub motyle do brzucha wpuszcza z łąki

 

słowo

dudniące w uszach na rozprawach sądowych

niejeden los zmieniło na złe i na dobre

bezwzględnie waży najskrytsze grzechy

decyduje o wolności karze i dobrostanie

 

zawsze ze sprytem trafia w czułe punkty

dyskretnie podmienia odbicia luster na ścianach

zniekształca 

pogrubia

postarza

niewinnych tych ludzi

w których nazbyt długo i głęboko przebywa

 

słowo

które łatwo trafia do serc i umysłów

na tyle by migiem upięknić kompleksy

pstryknięciem palca

zamieni rzewny burzowy dzień

w najbardziej słoneczny w życiu

a to wszystko dzięki ogromnej uwadze 

jaką skupia na sobie każde pojedyncze

 

słowo

ono steruje ludźmi niczym kukiełkami

w teatrze życia

odpowiada za spory obrazę wulgarność

za pokój wybaczenie i wewnętrzny spokój

za porażkę i sukces 

za nieporozumienia ironię i sarkazm

gdy go ślina na język przyniesie

 

można chodzić z niepewnością i wstydem

dotkliwie kotłującym się w piersi

lub czuć beztroskę i codziennie chodzić

z dumnie podniesioną głową unoszoną przez

 

słowo

które ciałem się stało

i zamieszkało między nami

na swoim królewskim tronie z tytułem 

werbalny władca świata

 

  • Blanche zablokował(a) i odblokował(a) ten utwór
Opublikowano

@Blanche Fajnie napisane. Słwo ma wielką moc i to jest prawda. Piękna anliza, jaki wpływ mają na nas słowa. I dużo zależy od nas samych, jakie słowa wpuścimy do własnego serca serca i na jak długo przytrzymamy te, co nas ranią i bolą.

Opublikowano

@Blanche

 

Czytam i myślę o wszystkich słowach które zmieniły coś w moim życiu - w obie strony. Ten wiersz przypomina że mówimy cały czas i rzadko zastanawiamy się ile z tego zostaje w innych.

„Dyskretnie podmienia odbicia luster" - ten obraz jest świetny. Słowo które zmienia to, jak siebie widzimy, bez naszej zgody i bez ostrzeżenia.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Gra-Budzi-ka Wagary to była przygoda, a zegarek był cichym partnerem. :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...