Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Amelia Kroitor

Amelia Kroitor

Emanuele M.

 

W ciszy pokoju,

(którego koloru już nie pamiętam),

lecz twoje słodkie wspomnienie,

          pożądliwe pragnienie:

ja, posiadający ciebie w żarliwym

                                      tańcu.

 

Kim oni byli?

My nienasyceni, który jesteśmy w ścisłym uścisku?,

         podczas gdy nasze serca

                     pułsują,

zjednoczone w ekstazie jęków i łkań?

 

Wędrowaliśmy, pragnęliśmy,

między tym, co nierealne, a tym, co namacalne —

my gubiliśmy się w spojrzeniach niewłaściwych ciał,

w słowach zdławionych pożądaniem,

wytyczającanych od namiętności

w ogromnym wszechświecie istnienia.

 

Więc gdzie mamy zboczyć,

(jeśli w ogóle to musimy zrobić) —

jeśli nie poza granicę intymności?

 

Teraz spokój nie jest już teorią:

to twój ciepły głos, który mnie otula.

 

Ludzie źle o nas mówią,

że umrzemy przez siebie nawzajem:

 

Miłości, uważaj,

           to są

kłamstwa owinięte

               pod spojrzeniami

                     fałszywych bogów.

 

Połóżmy nasze ciała

na tej ziemi póki co:

 

twoja dłoń, pieszcząc mnie,

uczyni z ciebie przystań —

 

Miłość, jesteś uleczeniem

na każdą moją udrękę.

 

Słodkim końcem moich lęków.

 

Moją odnalezioną częścią:

jestem twoim oddechem,

a ty: moim płucem.

Amelia Kroitor

Amelia Kroitor

Emanuele M.

 

W ciszy pokoju,

(którego koloru już nie pamiętam),

lecz twoje słodkie wspomnienie,

          pożądliwe pragnienie:

ja, posiadający ciebie w żarliwym

                                      tańcu.

 

Kim oni byli?

My nienasyceni, który jesteśmy w ścisłym uścisku?,

         podczas gdy nasze serca

                     pułsują,

zjednoczone w ekstazie jęków i łkań?

 

Wędrowaliśmy, pragnęliśmy,

między tym, co nierealne, a tym, co namacalne —

my gubiliśmy się w spojrzeniach niewłaściwych ciał,

w słowach zdławionych pożądaniem,

wytyczającanych od namiętności

w ogromnym wszechświecie istnienia.

 

Więc gdzie mamy zboczyć,

(jeśli w ogóle to musimy zrobimy) —

jeśli nie poza granicę intymności?

 

Teraz spokój nie jest już teorią:

to twój ciepły głos, który mnie otula.

 

Ludzie źle o nas mówią,

że umrzemy przez siebie nawzajem:

 

Miłości, uważaj,

           to są

kłamstwa owinięte

               pod spojrzeniami

                     fałszywych bogów.

 

Połóżmy nasze ciała

na tej ziemi póki co:

 

twoja dłoń, pieszcząc mnie,

uczyni z ciebie przystań —

 

Miłość, jesteś uleczeniem

na każdą moją udrękę.

 

Słodkim końcem moich lęków.

 

Moją odnalezioną częścią:

jestem twoim oddechem,

a ty: moim płucem.



×
×
  • Dodaj nową pozycję...