Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Zbigniew Polit

Początek w makroskali wydaje się lustrzanym odbiciem procesów zachodzących w mikroskali. U progu istnienia spotykamy pierwotną materię – pył, płynną substancję i punktowe wyładowania energii. Nawet Niebyt zdaje się posiadać swoją specyficzną naturę. Choć nasza wiedza o Bogu ogranicza się jedynie do tego, co zostało nam objawione, to On pozostaje jedynym świadkiem Wielkiego Wybuchu. 

Opublikowano

@Poet Ka Ta "pierwotna materia", składała się z tych samych elementów, z których zbudowani jesteśmy my, nasze otoczenie i wszystko, co materialne. Trudno też mówić o wyładowaniach energii, skoro zakłada się, przynajmniej najczęściej, że to właśnie energia przeistaczała się w materię. Zajmuję się właśnie kosmologią, piszę dość trudną pracę.

Co zaś do Boga, to proponuję tematu nie eksploatować, ba pierwej trzeba by założyć jego istnienie, a na bogach, to ja się nie znam ;)  

Opublikowano

@Zbigniew Polit Zgodnie z moją zupełnie nie potwierdzoną teorią, wybuch nie był żadnym wybuchem tylko poczęciem lub urodzeniem. Urodził się w ten sposób organizm, którego jesteśmy malutką częścią, czymś mniejszym niż atom w komórce. Na galaktyki patrzę z punktu widzenia tkanek. Nie wiem jak to się ma do kwestii Boga. Być może Bogiem jest ten organizm, którego jesteśmy tak mikroskopijną częścią. Możliwe że Bóg jest jeszcze czymś bardziej osobnym. Nie wiem i obawiam się, że prawdę mówiąc mogę się nigdy nie dowiedzieć. 

@Zbigniew Polit A mini całkiem przyjemne, swoją drogą...

Opublikowano

@Leszczym Fajnie, tyle tylko, że Pan stosuje sobie różne nazwy, za którymi nie ma faktów fizykalnych. Świat gwiazd i wszelkich ciał niebieskich cały czas migruje w kierunku nieskończoności. I gdyby cofać się w czasie, doszlibyśmy właśnie do BB. To sobie możemy wyobrazić. Ale co było przed BB? ;) 

Opublikowano

@Zbigniew Polit Ależ to jest właśnie nieskończoność, fakt nie dokończyłem teorii, bo ten organizm, którego jesteśmy częścią jest tylko mikroskopijnym elementem jeszcze większego organizmu. I ten atom, z którego się składamy to wielokrotnie jest złożony organizm, coś jak planeta ziemia. Nawet nie znam terminologii i nie wiem co to jest BB :))

Opublikowano

@iwonaroma W tych komentarzach jedynie informuję. A wiedza nie podlega gustom, jestem fizykiem ;) 

@Poet Ka Dobra, ale BB wystrzelił jeszcze przed powstaniem tego gwiezdnego pyłu. To był absolutny początek Świata. Wg najbardziej popularnej teorii. Zresztą choćby obserwacje Hubble'a potwierdzają. Pozostaje tylko jedno, proste pytanie, na które człowiek nie znalazł odpowiedzi: Co było przed BB? Mam kilka książek na ten temat, m.in. dwie Hawkinga, ale tam są jedynie fantazje.  

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...