Dziś już zjadłam trochę więcej
i wypiłam kawę.
Podkreśliłam oko kreską
nawet ładnie,
zarzuciłam na swe ciało
więcej barw
i poruszam się wśród ludzi
trochę zgrabniej.
Więcej się uśmiecham na powietrzu
i do lustra,
całkiem żyję
kiedy rano wstaję.
Już oddycham bardziej miękko
na poduszce.
Trzymam mocno się za rękę.
Słowo daję.
Znów kupiłam kilka książek,
które czytam,
potem jeszcze długi spacer
w ciszy lasu.
Kartki z kalendarza rwę już
trochę raźniej
i nie gubię myśli w pętli
czasu.
I choć ścieżką biegną jeszcze
nasze ślady,
a wiatr smutno rozdmuchuje
twoje imię,
wkładam ręce do kieszeni
z tą miłością,
która chwilę świeci blado,
zanim minie.