Porwała mnie z brzegu jak łódź
dla tonącej w pustce dna
Pani z martwego jeziora.
Zniszczyła już każdy zamek
jaki stworzę na piasku palcem,
i wśród świec oddechem
zgasi każdą naszą noc...
A kiedy jej zimne usta,
choć czule tak, zamkną mi oczy —
gwiazdy spadną bez marzeń,
bo nie wypowiem już słów...