Mam pokłady czułości
Wolne od cenzury
Zabobon nie ma do nich nic
Rozgość się ze mną na czas jakiś
W ciepło stoku pachnącego
Kurzem wyschniętego siana
Słoma dziubie martwa udając żmije
Nic mi to nie robi, słońce patrzy
Dzień przede mną długi
Mam pokłady czułości
Wolne od cenzury
Zabobon nie ma do nich nic
Rozgość się ze mną na czas jakiś
W ciepło stoku pachnącego
Kurzem wyschniętego siana
Słoma dziubie martwa udając żmije
Nic mi to nie robi, słońce patrzy
Dzień przede mną długi
Mam pokłady czułości
Wolne od cenzury
Zabobon nie ma do nich nic
Rozgość się ze mną na czas jakiś
W ciepło stoku pachnącego
Kurzem wyschniętego siana
Słoma dziubie martwa udając żmije
Nic mi to nie robi, słońce patrzy
Dzień przedemną długi
Jeden jest Allah - i jeden Jego bliźniak Szatan,
Z nim zrodzony w niemal równej chwili,
Ale posiadający moc stwórczą niedostępną tamtemu,
Trwającemu przy pełnej niemocy i w bezruchu.
Wyleczenie Go z choroby i uczynienie żywotnym
Jest wpisane we wszechwładzę Syna Bożego,
A Ten dawno już zawyrokował - wyzdrowieje wuj, brat ojca.
Nieszkodliwy był od początku i nikt nie spojrzy na to,
Że w swym zgorzknieniu rozgorzałym przez przygniecenie w punkt
Dopuszczał się bluźnierstw, wyzwisk i pograżania.
Bo ileż warte są pogróżki bóstwa sparaliżowanego
Kierowane w stronę cieszącego się wiecznym zdrowiem
I niebywałą żywotnością bliźniaka z jednej matki?
Radość Szatana rozbrzmi we wszechświecie,
Bo samodzielnie zrobi, co zapragnie.