Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Nata_Kruk

Nata_Kruk

W dniu 22.03.2026 o 17:54, Migrena napisał(a):

świat był biały aż raziło

(...)

byłaś światłem

które nie wybacza
usta jedyny punkt zapalny
ręce tam Bóg składał broń
i milczał
wszystko wokół wyło

od istnienia a ja

(...)

miłość to pępowina
którą śmierć odgryza zębami
u samej nasady istnienia
ty jesteś światłem które nie mruga
nad stołem sekcyjnym moich dni

nagle zabrakło cię
świat zmienił barwę stał się biały
jak wyważone drzwi donikąd
słońce wbija się w mózg
jak zardzewiały gwóźdź
ptaki prują niebo na krwawe szmaty
kwiaty guzy na trupie ziemi
horyzont pęka jak suchy strup
odsłaniając gnijącą padlinę światła

schnę gniję
w białym fosforze nieobecności
bez ciebie

(...)

twoje odejście
było rzeźnią światła
biel wisiała na hakach dnia

 

zostałaś wykuta

w oślepiającej mroźnej bieli
skamielina mojego ostatniego

krzyku

 

@Migrena...  bardzo proszę o wyrozumiałość.. :) Wybrałam, jw. i tak to sobie czytałam.

to tylko moje czucie treści, w której, jak zawsze u Ciebie, bukiety ciekawych porównań,

którymi można by obdzielić ze dwa wiersze. Ty umieszczasz wszystko w jednym, rozumiem

Twoją chęć wyrażenia siebie, wywalenia własnej ekspresji myśli, co daje obraz, jw. 

Ogólnie.. robi wrażenie, naprawdę.. ja ciągle nie mogę przywyknąć do tego "tasiemcowego" zapisu... ale nie zawracaj sobie tym głowy. Jeden pisze tak, drugi ściska słowa, że czasem

strofki aż.. pENkają.. ;)

Zostawiam wiosenne pozdrowienie.. u mnie słoneczko..:)

 

ps. edytowałam, bo nie wszystko mi się "zagarnęło" na cytat.

Nata_Kruk

Nata_Kruk

W dniu 22.03.2026 o 17:54, Migrena napisał(a):

świat był biały aż raziło

(...)

byłaś światłem

które nie wybacza
usta jedyny punkt zapalny
ręce tam Bóg składał broń
i milczał
wszystko wokół wyło

od istnienia a ja

(...)

miłość to pępowina
którą śmierć odgryza zębami
u samej nasady istnienia
ty jesteś światłem które nie mruga
nad stołem sekcyjnym moich dni

nagle zabrakło cię
świat zmienił barwę stał się biały
jak wyważone drzwi donikąd
słońce wbija się w mózg
jak zardzewiały gwóźdź
ptaki prują niebo na krwawe szmaty
kwiaty guzy na trupie ziemi
horyzont pęka jak suchy strup
odsłaniając gnijącą padlinę światła

schnę gniję
w białym fosforze nieobecności
bez ciebie

(...)

 

@Migrena...  bardzo proszę o wyrozumiałość.. :) Wybrałam, jw. i tak to sobie czytałam. to tylko moje czucie treści,

w której, jak zawsze u Ciebie, bukiety ciekawych porównań, którymi można by obdzielić ze dwa wiersze. Ty umieszczasz wszystko w jednym, rozumiem Twoją chęć wyrażenia siebie, wywalenia własnej ekspresji myśli, co daje obraz, jw.  Ogólnie.. robi wrażenie, naprawdę.. ja ciągle nie mogę przywyknąć do tego "tasiemcowego" zapisu... ale nie zawracaj sobie tym głowy. Jeden pisze tak, jak Ty, drugi ściska słowa, że czasem strofki aż.. pENkają.. ;)

Zostawiam wiosenne pozdrowienie.. u mnie słoneczko..:)



×
×
  • Dodaj nową pozycję...