Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

 

 

 

świat był biały
aż raziło
jak wapno w świeży grób
byłaś światłem
które nie wybacza
usta
jedyny punkt zapalny
ręce
tam Bóg składał broń
i milczał

wszystko wokół wyło
od istnienia
a ja
rozpięty na tobie
jak na słońcu
piłem blask
aż pękały żyły
byłem aniołem
w ogrodzie z lodu

miłość to pępowina
którą śmierć odgryza zębami
u samej nasady istnienia

ty jesteś światłem
które nie mruga
nad stołem sekcyjnym moich dni


nagle zabrakło cię
świat zmienił barwę
stał się biały
jak wyważone drzwi donikąd
słońce wbija się w mózg
jak zardzewiały gwóźdź
ptaki prują niebo
na krwawe szmaty
kwiaty guzy
na trupie ziemi
horyzont pęka
jak suchy strup
odsłaniając gnijącą padlinę światła

schnę
gniję
w białym fosforze nieobecności
bez ciebie
wyrwana tętnica
i rzucona w zenit
w jądro południa

najpierw zdycha zapach
potem dotyk traci linie papilarne
kolor osypuje się jak suchy tynk
zostaje próżnia
wibrująca ślepa boleść
czas wykręca ręce
łamie kości sekundom
rzuca je na żer nienasyconej bieli

zostałem tylko ja
biały negatyw twojego dotyku
pogłos w czaszce
gdzie każda sekunda
jest igłą wbitą w ciszę

świat był kiedyś oślepiający
jak wybuch nowej gwiazdy
życie drżało
jak krzyk zarzynanego zwierzęcia

ale ta biel
ta sterylna furia
wyżera oczy
każe patrzeć
na koniec wszystkiego
w pełnym świetle

twoje odejście
było rzeźnią światła
biel wisiała na hakach dnia

i wtedy zobaczyłem
czarną szczelinę
w samym środku bieli
jak język ognia
który zjada wszystkie dni
wszystkie miłości
wszystkie blaski

i zostajesz tylko ty
wykuta w oślepiającej mroźnej bieli
skamielina
mojego ostatniego krzyku

 

 

 

 

 

 

Opublikowano

@Migrena

 

Twój wiersz jest tak nasycony metaforami, że w głowie mam same obrazy.

Większość ludzi  kojarzy biel z czystością lub spokojem (ewentualnie z poddaniem się). U Ciebie biel jest opresyjna - to biel wapna w grobie, biel fosforu, biel stołu sekcyjnego. Zrobiłeś z bieli kolor bólu, który nie daje schronienia, lecz obnaża każdą, parzy. Połączyłeś uczucia z fizjologią.

Miłość i strata są tu procesami fizycznymi - rzeźnią, pękaniem żył, wyrywaniem tętnic.


Ciekawy jest fragment- „tam Bóg składał broń i milczał”. To sugeruje, że potęga namiętności (lub bólu) jest większa niż instancja boska. To nadaje tej relacji wymiar niemal metafizycznego buntu. Końcowa "czarna szczelina" to świetne domknięcie. Pokazuje, że absolutna jasność i absolutna ciemność spotykają się w tym samym punkcie - w punkcie ostatecznej utraty. Opisałeś fizyczny rozpad świata po kimś, kto był słońcem, a stał się gwoździem wbitym w mózg.

Naprawdę wstrząsający tekst.  Pozdrawiam. 

Opublikowano (edytowane)

@Berenika97

 

zdziwiony nie jestem, że to akurat Ty przeczytałaś mój wiersz tak jak należy.

 

być może, że jest trudny bo to brutalny zapis emocjonalnego wycieńczenia.

 

pisany strumieniem świadomości z małymi pęknięciami oddechowymi.

 

dojrzałość jego dno.

 

wystarczy.

 

dziękuję Nika.

 

 

 

 

@Poet Ka

 

dziękuję ślicznie :)

 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@Migrena...  bardzo proszę o wyrozumiałość.. :) Wybrałam, jw. i tak to sobie czytałam.

to tylko moje czucie treści, w której, jak zawsze u Ciebie, bukiety ciekawych porównań,

którymi można by obdzielić ze dwa wiersze. Ty umieszczasz wszystko w jednym, rozumiem

Twoją chęć wyrażenia siebie, wywalenia własnej ekspresji myśli, co daje obraz, jw. 

Ogólnie.. robi wrażenie, naprawdę.. ja ciągle nie mogę przywyknąć do tego "tasiemcowego" zapisu... ale nie zawracaj sobie tym głowy. Jeden pisze tak, drugi ściska słowa, że czasem

strofki aż.. pENkają.. ;)

Zostawiam wiosenne pozdrowienie.. u mnie słoneczko..:)

 

ps. edytowałam, bo nie wszystko mi się "zagarnęło" na cytat.

Edytowane przez Nata_Kruk (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Nata_Kruk

 

Nata.

 

bardzo sobie zawsze cenię Twoją opinię bo Ty akurat wyśmienicie rozumiesz poezję.

 

 

ale zainspirowany Twoim "tasiemiec" uprościłem  tekst.

 

 

wiersz wygląda teraz tak :

 

 

 

"negatyw dotyku"

 

 

po tobie
została tylko biel
taka biel że nawet żałoba mruży oczy


a ja
jak negatyw bez instrukcji obsługi
z paczką OMO w dłoni
stoję źle wyprany z istnienia

 

 

amen.

 

Opublikowano

@Migrena... mam wrażenie, że jednak jesteś zły na mnie. To profanacja, aż tak go ściąć.! nie masz litości (?)

chyba... nad tym co sam napisałeś. Ja, ze swojej strony, obiecuję, że nie będę już obnażać się ze swoim subiektywnym odbiorem.  Serdeczności na obecną wiosnę, to naprawdę szczere słowa.

Opublikowano

@Nata_Kruk

Nata.

 

daj spokój :)

 

naprawdę bardzo sobię cenię Twoje opinie.

 

są merytoryczne i cudownie mądre.

 

jesteś jedną z nielicznych osób o których mogę pisać z najwyzszym szacunkiem.

 

wiersz ściąłem dla fantazji.

 

a tylko wykorzystałem Twojego tasiemca.

 

to znaczy mojego.

 

Nata.

 

pełny szacunek dla Ciebie !!!

 

dziękuję Ci bardzo :)

 

 

Opublikowano

@Migrena

 

Nic mi nie pozostaje, jak podpisać się pod komentarzami. To emocjonalna rzeźnia - jak kiedyś słyszałam o mocnych tekstach. Lektura zostawia po sobie osad mroźnej bieli i długą ciszę. Pozdrawiam.

Opublikowano

@Migrena     Pozdrawiam.

 

W tej ciszy głębokiej, co koi i tuli,

Świat nagle przestaje się śpieszyć i gonić.

Pod powieką spokój - jak w miękkiej koszuli,

Możesz w nim na chwilę swe serce schronić.

 

To nie jest ucieczka, lecz powrót do siebie,

Gdzie sny budują ogrody jaskrawe.

Odnajdziesz tam gwiazdy na własnym niebie,

I ciszę, co leczy chwile niełaskawe.

Opublikowano

@Christine

 

Twój wiersz spłynął na mnie jak wieczorny szept,
jak ciepło dłoni złożonej na sercu w chwili wzruszenia.


każde słowo miało smak ciszy i światła,
jakbyś dotknęła duszy najczulszym z możliwych gestów.


został we mnie ten miękki blask Twoich wersów,
jak zapach nocy unoszący się na skórze wspomnień,
jak drżenie gwiazdy, która rodzi się w spojrzeniu
i nie pozwala już o sobie zapomnieć.


dziękuję Ci za tę chwilę piękna,
za emocję, która otuliła mnie głębiej niż słowa,
za czułość ukrytą między wersami,
która przyszła tak cicho, a została tak blisko.


są takie strofy, które się czyta…
i są takie, które się czuje całym sercem.


Twoja należy do tych drugich.

 

 

Chrissy.

 

moje serce.......

 

 

Opublikowano

@Migrena   Bardzo dziękuję za piękne słowa. :)

 

Przyjmuję Twoje słowa jak dar najcichszy,

jak oddech nocy, co w oknach się chowa.

Skoro mój wiersz był szeptem wieczornym,

to Twoja czułość jest echem, co go zachowa.     

 

  • 3 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • MUR ZAPIAŁ (X3)

       

      Ciepło w sercu mym
      Wzrok wlepiony w puste szkło,
      U wielkiej Adrienne Cechszczególnych-Brak
      Siedzieliśmy: ja, mój kumpel Tim,
      I drugi kumpel, Jo...


      Chcieliśmy wypić piętnastki cały smak;
      Jo ubzdurał se, że jest jak Voltaire,
      A Tim, Don Juanem być chciał,
      I ja, najdumniejszy w melanżu tym,
      Ja chciałem, bym swój szlak miał...

      A, gdy o północy wchodzili specjaliści od HR,
      Wychodząc z hotelu "Kur Zza Piał",
      Pokazaliśmy tyłki im i nienaganny bon ton, bo i co?

      Śpiewaliśmy im tak:

      "Każdy burżuj to wieprz -
      Im starszy, tym głupszy staje się,
      Każdy burżuj  to wieprz -
      Im starszy, tym głupszy staje się!"

      Ciepło w sercu mym
      Oczy wpatrzone w balon Cointreau,
      U wielkiej Adrienne Cechszczególnych-Brak
      Ja, mój kumpel Tim,
      I drugi kumpel, Jo
      Chcieliśmy spopielić dwudziestki gorzki smak:

      Voltaire poszedł w tan, jak w dym,
      A Casanova - nawet się nie waż, bo...
      A ja, ja, dalej najdumniejszy z nich,
      Byłem prawie tak pijany jak.. niech mnie to...

      A, gdy o północy wchodzili specjaliści od HR,
      Wychodząc z hotelu "Kur PIAŁ!"
      My zaśpiewaliśmy im tak:

      "Każdy burżuj to wieprz -
      Im starszy, tym bardziej po pieprz...
      Ony! Każdy burżuj to wieprz -
      Im starszy, tym głupszy staje się!"

      Serce ciężkie od łez,
      Jak kołek w ziemię wbity wzrok
      Przy barze hotelu "Bażant PiaU":
      Pan Adwokat Joseph
      I Pan Radca Timothée
      W gronie notariuszy spędzamy czasu tyle, ile kto miał..

      Jojo mówi, co mówi Voltaire,
      A Timothé, co Don Juan,
      A ja, ja, ja, ciągle najdurniejszy z nich,
      Ja o sobie mówię ten sam chłam...

      I, gdy wychodzimy z baru Kur Padł, Naszego baru, Komisarzu Mój,
      Co noc ci z Cechszczególnych-Brak,
      Ci "obesrańcy" pokazują nam zad,
      I śpiewają tak:

      "Każdy burżuj  to wieprz -
      Im starszy,  tym głupszy staje się
      Każdy burżuj  to wieprz -
      Im starszy,  tym głupszy staje się!"
      Panie komisarzu, ją tylko cytuję, jak
      ...

      Nie, Jef, nie jesteś sam
      Więc przestań mazać się nam
      Wobec tych pięknych pań
      Bo jakiś babochłop
      W jakiś szemrany blond
      Właśnie rzucił cię

      Nie, Jef, nie jesteś sam
      Lecz wiedz, że wiochę robisz tu
      Szlochasz w obecności dam
      Weź się ogarnij już
      Bo jakaś wywłoka, co ledwo tu sięga nam
      Poszła się bujać na bluszcz

      Nie, Jef, nie jesteś sam
      Ale odstawiasz wstyd
      Ludzie się dziwują nam
      Zejdź na ziemię, bo zaraz zrobisz fik...

      Chodź, Jef, już chodź, no, chodź
      Chodź no, jeszcze w kieszeni mam grosz
      Chodź, bierzemy kurs na przepić go
      W Pod Taki Kur Piał

      Chodź, Jef, chodź, zapomnij złość
      Mam dychę, a jak by to nie dość
      Będę udawał, że jestem hotelu gość...


      Potem pójdziemy coś zjeść
      A rybka pływać ma
      Więc, pstrąg, a może dwa
      I wódka zimna jak stal

      Chodź, dziewczynkom powiedz cześć.
      Zajrzymy Pod Chez Nel
      Albo Aniołek Zla
      Który, szepczą tak, tak wielką... Dyszę ma,
      Że za pół darmo ci da

      Promocja dla takich, jak ty, Jeff,
      Co dupę stracili, a
      Dusza im bluesa gra

      Nie, Jef, nie jesteś sam
      Więc już nie rób tu nam z tego.. Wertera scen
      Podnieś no, ten cały ciała kram
      Co ci zabiera tlen...

      Wiem, na duszy ciężko ci
      Wlec ją trudno, ale, i:
      Wiedz: idą lepsze dni
      Więc przestań w rękaw łkać mi,
      Za kołnierz wylewać drink...


      Jak żołnierz musisz być:
      Żołnierzyk wierny ci, co rzuca się w toń ci..
      Pękł koncept mi.. aha: rzuca się w gąszcz bi..
      Twy, tfu... Jef, powieść nam swe sny

      Ale, Jef, to już nie jest trottoir
      To kino de répertoire
      Płacą jak za Grand Soir: Jef Noir au Pissoir!!!

      Chodź, panienkom rzucić "Ciao!".
      Zajrzymy Pod Jak Bóg Dał
      A potem WC w Szał Ciał
      Pociechę znajdziesz tam być miał
      Choć jak Trasie WZ zwisł ci wał

      Jak wszystkim takim, jak ty, Jeff,
      Co dupę stracili, a
      Dusza im bluesa gra

      Opowiemy sobie, jak
      Jak za czasów dawnych tak,
      Że nie pamięta najstarszy Mag,

      Szmalu było brak,
      Piłeś że mak..., śpiewałeś jak ptak:
      "Kochanie w szlak?"

      Będziemy swoja brać
      Będziemy szczęście brać
      Piijani jak w Kurna Mać
      Będziemy się śmiało śmiać,
      I powiem ci: "Jef, nie jesteś sam!"

      Chodź, Jef, chodź, no chodź, że chodź
      Chodź, chodź, cip, cip,chodź
      Będziemy śpiewać, Jef, chodź, chodź
      Chodź, Jef, chodź, no chodź ...

      Będziemy śnić sobie, że,
      Znowu, jak w pięknym śnie
      Jesteśmy w nawyku, na dnie.
      Wracamy z odwyku...

      Nie!

      Chodź, chodź, Jef, chodź!


       

       

       

       

       

       

       

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...