Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Nata_Kruk

Wiersz o czasie, dorastaniu i rodzinnej bliskości, opowiedziany poprzez obraz wspólnego pobytu w naturze. Ma formę luźnej, niemal strumieniowej obserwacji świata, w której mieszają się obrazy przyrody, humor i czułość. Bardzo prawdziwy.

Opublikowano (edytowane)

@Nata_Kruk

...

wczoraj … cudowne 

chociaż nie  zawsze 

 

zniknęło 

jak piękna zorza 

budząca zachyt 

spoglądam na nie  

widzę z nim różne dziś 

wiele obiecywało 

jak piękna zorza 

budząca zachyt 

 

spoglądam  ...

widzę tamten świat 

 

wiosną budził 

nie tylko nadzieję 

wiele obiecywał 

 

obiecywał 

i dawał 

starczy na każde jutro 

 

jesteśmy tam na zawsze 

nawet jak niektórzy ...odeszli 

...

Pozdrawiam serdecznie 

Miłego dnia 

Edytowane przez andrew (wyświetl historię edycji)
Gość vioara stelelor
Opublikowano

@Nata_Kruk

Podoba mi się sposób, w jaki pokazujesz bliskość pomimo upływu czasu i zachodzących zmian.

Wspólne doświadczanie przyrody podkreśla ten proces, synchronizuje się z nim.

 

Opublikowano

@Nata_Kruk

 

Urzeka mnie to przejście od sentymentalnego wspomnienia "małych światełek" do wspólnego galopu przez las. Tytułowa symbioza to tutaj nie tylko współistnienie z naturą, ale przede wszystkim ta niesamowita więź, w której dzieci i rodzice potrafią czytać sobie w myślach - nawet gdy mama "odpływa" w stronę dzięcioła i korników.

Bardzo autentyczne i piękne! 

Opublikowano

@Nata_Kruk

 

trudno to wszystko nazwać symbiozą

dzieci rodzina przyroda las

ta wspólna miłość prowadzi po coś

i zrozumienie w rozumie trwa

 

słyszymy zdania których nie słychać

znamy pragnienia co w sercach tkwią

wzrokiem do wnętrza umiemy wnikać

i poznaliśmy słów naszych moc

 

...

 

serdecznie pozdrawiam:))))))

Opublikowano (edytowane)

@huzarc... śliczny komentarz... :) dziękuję.

 

@andrew... "obiecywał i dawał.. starczy" na dłuuugo... niech..:) Dzięki Andrzej.

 

@Alicja_Wysocka.... @Waldemar_Talar_Talar... Ala, uroczy.? cieszę się... :) Waldku..

dzięki za dobre słowo.

 

@vioara stelelor... o to mi chodziło.. bliskość.. pomimo upływu czasu. Dziękuję Ci... :)

 

@Berenika97.. słowo.. symbioza.. dane ciutkę na wyrost, być może, ale.. czułam to tak,

jak właśnie opisałaś w komentarzu, za który bardzo dziękuję... :)

 

Dygam za każde zostawione słowo.. DZIĘKUJĘ.

 

@Wochen... @Łukasz Jurczyk... @Rafael Marius... Wam także dziękuję za ślady czytania.

 

 

Edytowane przez Nata_Kruk (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Jacku... bardzo Ci dziękuję za nową, ciekawą treść w temacie.

    symbioza w wierszu zatacza koło                    
    niczego nie chce - jak w życiu - różnić
    usłyszeć można - niepowiedziane - 
    wyczuć pragnienia a nawet smutki

 

Także serdecznie pozdrawiam... :)

Opublikowano

@Nata_Kruk
Podoba mi się ten leśny potok obserwacji – dużo drobnych detali natury, które budują żywy obraz spaceru. W tle czuć relację z dziećmi i ich energię, a końcówka z dialogiem daje lekki uśmiech. Przyjemny, obrazowy tekst. 
Pozdrawiam serdecznie. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • w rodzinie była ostatnią na którą spojrzeli święci pojawiła się w 1999 roku jako chora psychicznie dwunastolatka pisząca pamiętnik kiedy miała szesnaście lat filmowałem jak wyciąga gumę z majtek i zbiera sobie przed lustrem włosy w długi emocjonalny kitek w hotelu miracle wyciąga ze ściany suszarkę i uruchamia ekspres do kawy potem wychodzi do lekarza wyciąga ołówek i pisze na drzwiach closed wyraźnie mówi do portiera że nie wróci już na noc bo lekarz ma edytor tekstu na tym kończy się scena w budynku karolina przechodzi przed napisem don't walk uśmiecha się macha ręką w kadrze widać też psa i smutnego mężczyznę który patrzy na bose łapy psa karolina powoli przechodzi coś mówi do mężczyzny który wyciąga rękę próbując złapać ją za śmieszny kitek wtedy powietrze pęka jak grafit w źle zatemperowanym ołówku
    • ulewa   o deszczu z  użyciem  szumiących Staff pisał    miarowy i równy tak szemrał kroplami    Twój - chlusty i cięcia z ukosa tak obmył   dał życie
    • Koniec zwiedzania na dziś on orang hutan i ja istota dua kaki spojrzeliśmy sobie w twarz   Almayer's Folly biały człowiek i opium jego dom w dżungli   Dwóch procent w genomie brak by w łóżku leżeć na wznak  
    • I choćbyśmy grały te same akordy, zawsze będzie pół tonu różnicy. Może moje pianino jest rozstrojone, a może Ty nie grasz dla mnie, kiedy ja komponuję jedynie dla ciebie.
    • Być albo nie być – kwestia najważniejsza: Czy szlachetniejszym jest cierpliwie znosić Strzały i pociski straszliwego losu, Czy też za broń chwycić przeciw smutków morzu I, stając w szranki, im kres położyć? Umrzeć – śnić; Nic więcej: snem światu ogłosić, że kładziemy koniec Serca rozterkom albo życia ciosom, Które ciało niesie: oto jest spełnienie, Którego wszech winien żądać. Umrzeć – spać; Śnić nawet może... – Lecz niepewność drąży: W tym śnie zatraty, jakie sny nadejdą, Gdy zrzucimy z siebie powłokę śmiertelną? Czasu na namysł nam trzeba – oto ów szacunek, Co czyni z bytu długiego – nieszczęście: Bo czemu cierpieć nam czasu bicze i obelgi, Ciemiężcy razy, ludzi dumnych wzgardę, Ból niespełnionej miłości, z praw kpinę, Urzędów bezwstydne, zuchwałe szyderstwa, Które cierpliwi od niegodnych znoszą, Jeślibyśmy wreszcie spokój mogli znaleźć W ostrzu sztyletu? Kto znosiłby trudy, Znoił się i pocił pod życia ciężarem, Gdyby nie lęk przed tym, co ze śmiercią przyjdzie – Niezbadanym krajem, z którego porządków Żaden człek nie wraca – ono mrozi zamysł, Sprawia, że dorzeczniej nam znieść takie ciosy, Niż zbiec ku innym, których wciąż nie znamy? To ta świadomość nas czyni tchórzami, To tak radosny rumieniec zamiarów Skrywa chorobliwy, blady nalot myśli, A przedsięwzięcia wiekopomnej miary Zmieniają nurtu bieg pod tym naporem I zrzekają się prawa do miana - działania. Km
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...