Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Stary_Kredens

Stary_Kredens

Dawno temu 

bardzo bałam się śmierci 

był to paraliżujący strach

zwłaszcza przed nocą o niej myślałam 

wypatrywałam czy stanie w drzwiach

 

przyszła do innych i ich zabrała 

a ja dalej się bałam 

duchów 

no bo przecież ci co odeszli duchami byli

nie to żeby chcieli mnie skrzywdzić 

nie nie krzywdzili 

tylko odeszli tam nie wiadomo gdzie

drobne gesty szybkie spojrzenia lecz

tylko w głębokim śnie

wszystko niejasne pod znakiem cienia

 

pozostawiało po sobie mroczne przeczucie że tuż za rogiem czai się ona

i kiedyś przyjdzie przyjdzie na pewno

ale nadchodził dzień a za dnia cienie bledną

 

i nadszedł dzień jasny i długi

z nową ożywczą nadzieją

trwał jakiś czas powoli minął

i teraz zmierzchu pora

tak myślę sobie brachu

czy wskrzesi ona znowu

 

starego demona strachu

Stary_Kredens

Stary_Kredens

Dawno temu 

bardzo bałam się śmierci 

był to paraliżujący strach

zwłaszcza przed nocą o niej myślałam 

wypatrywałam czy stanie w drzwiach

 

przyszła do innych i ich zabrała 

a ja dalej się bałam 

duchów 

no bo przecież ci co odeszli duchami byli

nie to żeby chcieli mnie skrzywdzić 

nie nie krzywdzili 

tylko odeszli tam nie wiadomo gdzie

drobne gesty szybkie spojrzenia lecz

tylko w głębokim śnie

wszystko niejasne pod znakiem cienia

 

pozostawiało po sobie mroczne przeczucie że tuż za rogiem czai się ona

i kiedyś przyjdzie przyjdzie na pewno

ale nadchodził dzień a za dnia cienie bledną

 

i nadszedł dzień jasny i długi

z nową ożywczą nadzieją

trwał jakiś czas powoli minął

i teraz zmierzchu pora

tak myślę sobie brachu

czy wskrzesi ona znowu

 

starego demona strachu

Stary_Kredens

Stary_Kredens

Dawno temu 

bardzo bałam się śmierci 

był to paraliżujący strach

zwłaszcza przed nocą o niej myślałam 

wypatrywałam czy stanie w drzwiach

 

przyszła do innych i ich zabrała 

a ja dalej się bałam 

duchów 

no bo przecież ci co odeszli duchami byli

nie to żeby chcieli mnie skrzywdzić 

nie nie krzywdzili 

tylko odeszli tam nie wiadomo gdzie

drobne gesty szybkie spojrzenia lecz

tylko w głębokim śnie

wszystko niejasne pod znakiem cienia

 

pozostawiało po sobie mroczne przeczucie że tuż za rogiem czai się ona

i kiedyś przyjdzie przyjdzie na pewno

ale nadchodził dzień a za dnia cienie bledną

 

i nadszedł dzień jasny i długi

z nową ożywczą nadzieją

trwał jakiś czas powoli minął

i teraz zmierzchu pora

tak myślę sobie brachu

czy wskrzesi ona znowu starego demona strachu



×
×
  • Dodaj nową pozycję...