Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

Autorzy: Michał Leszczyński plus AI.

 

Piosenka nr 37 pt. Oręż obrony

 

Dzisiaj w chmurnej Warszawie chcą nas opowiedzieć

dążą bym przechylił czyjąś którąś jakąś z szal

mi tymczasem przelała się w tym czara goryczy

czas sięgnąć po długopis, aby się troszkę obronić

 

Nadzieją mi jest setny wiersz i któraś to piosenka

znowu machnę zwroty w arcy ojej kompozycję

by wyrazić wcale nie poddane ogromne nie wiem

by poprosić dajcie nam wreszcie moce spokoju

 

Tych mężczyzn maluję jak wielka Frida Kahlo

klientów ach przybytków widzę oczyma Lotreka

nie palnę ot tak tak i nie westchnę bodaj na nie nie

jam przeto kojot, zatem pisarz w dniu pisarzy, twój

 

Ref.

Walczę długopisem i zmagam się tą gitarą

słowa idą, rozpościera i rozpływa się melodia

obrona moją rutyną na pokojach na blokach na falach

dobrze wiem kim czym dlaczego oddycha ulica

ha zuch ja ja zuch zuch ja nuci ci do ucha do ucha

 

Jeśli tylko coś się wydarzy coś przytrafi i wyjdzie

biorę myśli i słowa wkładam w kartkę i muzę tuzom

nie znam recepty na te właśnie oby dokądś arty

szukamy westchnień, chcemy tu okazji do atrakcji

 

Pracuję dla branży artystycznej ponoć i przeto ot co

branża jak branża wiadomo że na mnie oszczędza

i tylko po co że co ciosów nie szczędzą oj nie oj nie

wiedzą i widzą że czuję, że umiem już wkomponować

 

Ref.

Walczę długopisem i zmagam się tą gitarą

słowa idą, rozpościera i rozpływa się melodia

obrona moją rutyną na pokojach na blokach na falach

dobrze wiem kim czym dlaczego oddycha ulica

ha zuch ja ja zuch zuch ja nuci ci do ucha do ucha

 

Ciężką tutaj sprawuchną jest słusznie podsumować

niełatwe te niepokoje przekuć w papier i grę i rewelę

bliscy pytają albo milczą bo widnieją i dnieją strachy

bez łachy, już wiem jak się mam i na które odważyć

 

W peletonie piosnek ciężko wyjść na swoje co moje

w tańcu niefałszu prowadzenie jest umiejętnością

a tu jeszcze agnostycyzm trzeba by wyrazić by

a tu jeszcze widzieć trza i należy zaciekawiać

(uda oj uda mi się ją uwieść, bo wiodę prym)

 

Ref.

Walczę długopisem i zmagam się tą gitarą

słowa idą, rozpościera i rozpływa się melodia

obrona moją rutyną na pokojach na blokach na falach

dobrze wiem kim czym dlaczego oddycha ulica

ha zuch ja ja zuch zuch ja nuci ci do ucha do ucha

 

 

Do ucha do ucha do ucha.

Codziennie jest przecież dzień.

I co noc mamy noc ze sobą.

 

Edytowane przez Leszczym (wyświetl historię edycji)
Gość vioara stelelor
Opublikowano

@Leszczym

Podoba mi się pewnego rodzaju "uliczność" tego utworu, nie w znaczeniu degradacji do prostactwa, oczywiście.

Ekspresja twórcza jest tutaj poszukiwaniem własnego głosu nie tylko dla siebie samego, ale także po to, aby zająć (swoim pisaniem) jakąś pozycję w stosunku do rzeczywistości, która jest postrzegana jako pełna fałszu, hipokryzji, niedorzecznych oczekiwań i ogólnej niesprawiedliwości.

Trochę też powracasz do młodopolskiej koncepcji sztuki. Twórczość miała za zadanie wyzwalać z filisterstwa, imperatywów społecznych i swoistej służalczości wobec własnego środowiska.

Opublikowano

@Leszczym

 

Słuchałam ten tekst wcześniej.  Teraz przeczytałam. I podoba mi, bo czuję w nim autentyczną walkę o miejsce do oddychania. Ten długopis to nie tylko narzędzie - to rzeczywiście oręż.

Walcz tym długopisem dalej.

Szacun za formę.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @TTL Idealne ukazanie przemiany z kochającej kobiety na zniszczoną przez złe doświadczenia femme fatale, z silnie narcystyczną osobowością. Czytając ten utwór, przypomniałem sobie siebie… młodego, niedoświadczonego, który był w stanie poświęcić, oddać siebie… bezgranicznie.    Pozdrawiam serdecznie.
    • @wiersze_z_szuflady dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Najprzedniejszego wina kropelka, Wypadłszy z nachylonego złotego kielicha, Spłynęła po brodzie dumnego króla, Dziwiąc się pięknu jego oblicza,   Gdy tak bezładnie spadała, Zachwycając się pięknem królewskich szat, Całą jego sylwetkę ujrzała, Widokiem tym do głębi poruszona,   W jednej krótkiej chwili, Ujrzała wszystkich znakomitych gości, Monarchów i dostojników z całej Europy, Królów i arcybiskupów dostojnych,   I wielkim zapłonąwszy zachwytem, Ujrzała całą odświętnie przystrojoną izbę, Skąpaną w blasku niezliczonych świec, Okraszoną szczęśliwych biesiadników nastrojem,   Na suto zastawionych stołach, Nie zabrakło najwyszukańszych potraw, Uginały się pod ciężarem mięsiwa, A królowała niepodzielnie dziczyzna,   Widząc kunsztowne złote korony, Zdobiące je krwistoczerwone rubiny, Tak bardzo zapragnęła być jednym z nich, Towarzystwa czystego złota zażyć,   Widząc lśniące królewskie płaszcze, Najokazalszym futrem podszyte, Być któregokolwiek z nich najmniejszym włoskiem, Ośmieliła się zamarzyć skrycie,   Widząc wielkie złote misy, Zachwycona blaskiem ich skrzącym, Zapragnęła w sobie go odbić, Lecz uniemożliwił to rozmiar jej mikry,   Widząc śnieżnobiałe obrusy, Pozazdrościła im ich bieli, Zamarzyła którykolwiek z nich splamić, By na zawsze pozostać tylko z nim,   Lecz mim drgnęła króla powieka, Skończył się krótki jej czas, Była bowiem zbyt maleńka, By dłużej niż króciutką chwilę trwać,   Gdy na posadzkę spadła, W okamgnieniu się rozprysła, Przez nikogo niezauważona, Krótki żywot swój zakończyła…   Nie unieśmiertelnił jej swym piórem kronikarz, Nie znalazła się na kronik kartach, Lecz by nie pozostała zapomniana, Skreślił wiersz o niej skromny poeta...    

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Uczta u Wierzynka, obraz Bronisława Abramowicza z 1876 roku.        
    • [w odpowiedzi na wiersz "[kiedy to wszystko się wreszcie skończy]" autorstwa Michał Pawica]   kiedy to wszystko się wreszcie zacznie jeśli kiedyś się w końcu zacznie/skończymy z oduczaniem milczeniem/się od końca   bo język, który został wyrwany z tobą wciąż liczy, że jest w pełni autotomiczny odrośnie jak jaszczurce ogon: gładki, syczący, dwujęzyczny, czerwony bez białej patyny z całym arsenałem smaczków   <za/pomni o czymś takim jak ageuzja>   posmakuje ziemię - znaczy: skosztuje owoców pracy własnych rąk, które były skłonne po/święcić nienaganną aparycję pa/paznokci - to one drapały ziemię po grzbiecie z  którego za/rosło kiedyś inter/pol/e makami z surową rybą i środkiem usypiającym   po/smaku/je słowo z/ja/wy jawa - nie-sen jawa - wyspa java - język post/rzeczy/wistości ob/jawy: cisza jak makiem zasiał   od/smakuje słowo am-am ale brzmi ono jak ostatnia wola skazanego wykrzyczana za/żądana za/rządzana ost/tatni po/osiłek z maka   więc nie pytam o czym/jest ten wiersz jest jak... "zzz" bz/z/zyczenie muchy z/z/zająknięcie snu z/z/zszargane nerwy z/z/zmowa milczenia niech poezja mówi sama za siebie, niech z/z/z poetą dobierze się jak w korcu maku
    • @Berenika97 piękne! dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @LessLove szarmanckie
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...