Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

we wspaniałych wyzwolonych czasach

dwudziestego pierwszego wieku

gdzie kobieta może

 

mieć wszystko

być matką żoną kochanką

ministrą chirurżką gościnią

nie być próżna i pusta mieć lat czterdzieści pięć

a wyglądać na dwadzieścia jak się ją zrobi

i nie jest zaniedbana lub leniwa

 

co pół roku wykonać botoks i stymulatory tkankowe za przecież własne pieniądze

elegancko z umiarem nie gonić za młodością

godnie się starzeć mieć klasę i przede wszystkim

nie polegać na mężczyźnie bo na tym to polega żeby żyć niezależnie

ale nie samej bo przecież wtedy coś z nią nie tak

i pewnie jest konfliktowa

 

 

określić priorytety nie być karierowiczką

by potem nie żałować

mieć ambicję i czas dla rodziny

rozmnożyć się do trzydziestki

wyjechać na staż zagraniczny

ubierać się nie w sieciówkach

a tylko w modzie etycznej

i zmieścić to wszystko

przy dobrej organizacji czasu

bo wszystko jest tylko i wyłącznie

kwestią dobrej organizacji

w trzydzieści sześć godzin na dobę

pomiędzy pilates na reformerach a konferencją dotyczącą

obturacyjnego bezdechu sennego w stopniu ciężkim

 

 

przy moich wyższych

emocjach wykształceniu wrażliwości

pieniądzach włożonych we mnie przez ciężko pracujacych rodziców

wsparciu bliskich terapii raz w tygodniu przystojnego męża, który tak bardzo mnie kocha

 

 

w wyzwolonych czasach

po głębokim przemyśleniu i na własne życzenie

podjąwszy dojrzałą decyzję po czterech latach terapii

pcham glowę do rozgrzanego piecyka

by nie wydać się przesadnie atencyjna

nie krzycząc nawet pomocy

Opublikowano

Wczoraj widziałam rolki z udziałem Kelly Osbourne i to był obraz, który długo zostaje i skłania do refleksji: dlaczego?!

 

Dlaczego kobiety do setki muszą być piękne, młode i koniecznie, ale to koniecznie chude, q*wa! 

I choć minęły 63 lata i jest większy nacisk na zdrowie psychiczne, to jak widać po ofiarach "O", nic to nie daje.

Kobiety nie wkładają głów do piekarników, wybierają bardziej wyrafinowane akty odejścia...

 

I jeszcze mogłabym pisać i pisać, więc napiszę, że to —

Znakomity wiersz!

Pozdrawiam.

 

Opublikowano (edytowane)

@Máire

A czy nie da się po prostu na to wszystko mieć wy... walone?

 

Zamiast wsadzać łeb do piekarnika, może lepiej wstać od kompa, wyłączyć telefon - i przede wszystkim media społecznościowe - i zastanowić się - czego JA (!) chcę od życia.

W zalewie informacji można się pogubić, ale przecież po pierwsze można je traktować selektywnie, a po drugie - punktem odniesienia powinno być jasne określenie własnych wartości, priorytetów, celów - i zintegrowanie ich z poczuciem wpływu na naszą wewnętrzną rzeczywistość.

 

Problemem współczesnych kobiet - ale mężczyzn także, bo można napisać analogiczny wiersz o facetach - jest nadmiar. Nadmiar opcji, dróg, ścieżek, wzajemnie się wykluczających, a każda z nich sprzedawana jest w ładnym opakowaniu marketingowym, tak, że nie wiadomo co wybrać dla siebie, bo to kusi, tamto wydaje się atrakcyjne, a tamto jeszcze ciekawsze...

A czasami mniej, skromniej, spokojniej znaczy najlepiej.

 

Najgorszą robotę chyba robią social media, bo one zmuszają do nieustannej gotowości - przede wszystkim emocjonalnej - aby na coś odpowiadać.

Dosłownie - ludziom np, na jakieś wpisy, na hejt - ale też na oczekiwania, podskórne, ukryte - na wymagania i iluzje ideału, wyciągnięte z przysłowiowej ... tylnej części ciała... które stado podchwyci i potem wszyscy w amoku się dostosowuj., Obiektywnie nie wiadomo po co i dlaczego.

Jak się do tego zdystansować, to jest po prostu "świrowanie mola". 

Ale da się przeprogramować podejście, rozstać się z tą rzeczywistością zachowując zdrowy kontakt z tą częścią nas samych, która się domaga uwolnienia z matni.

Lecz trzeba się nie tylko pytać, czego ona nie chce, ale również - czego chce.

 

 

Edytowane przez vioara stelelor (wyświetl historię edycji)
  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

@MáireTo prawda, ale wydaje mi się, że w realnym życiu ma się większą kontrolę nad swoimi wyborami.

No i są ograniczenia fizyczne, nie ma tego nadmiaru, Ty decydujesz, z kim się umawiasz, w jakiej grupie pozostajesz, a jeśli gdzieś jesteś z przymusu (np. koledzy z pracy), to masz wentyl bezpieczeństwa - zostawiam to za sobą i idę z koleżankami na kawę, albo na kurs flamenco.

Oczywiście, że interakcje między ludźmi zawsze wymuszają pewien stopień dostosowania się i pójścia na kompromis, ale wiersz raczej mówi o sytuacji, kiedy tego jest za dużo, kiedy to przytłacza, zamienia się w imperatyw, a w rezultacie nie ma realnych korzyści społecznych, żadnej wartości dodanej.

Peelka nie dopasowuje się po to, aby coś zyskać, a jedynie po to, aby nie stać się obiektem podlegającym ocenie. A to bardzo ważna różnica.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...