Gdybyś wrócił, rzekłbym
witaj po niewczasie
odchodzisz bez pytania
wciąż kogoś zabierasz
jesteś pieśnią
o niepotrzebnych,
o moich bohaterach
Czasie zaprzeszłego
ja nie czekam z wiarą
bo ty nie potrafisz
lub nie chcesz powracać
więc żałuj!
bo mógłbym cię wiele nauczyć
ale ty nie prosisz, bierzesz
Niesiesz w jednym koszyku
narodziny i śmierć,
wybaczam, niewczasie
bo kiedyś inni będą czekać
na mnie i na ciebie
na to, co w nicość
przemielamy razem
Niepamięcią okrywasz
rany co się bliźnią
niech żyją bólem!
tego co nie tu i tego, co nie teraz
czego nie ma dla ciebie
co na zawsze dla mnie
zanim się rozstaniemy
A tymczasem, wierzę
bardziej w dzisiaj i wczoraj
w to, że jutro będzie
jeśli ciebie przybędzie
jak się mnie nie pozbędziesz
będę tutaj i teraz
albo tam i na zawsze
Ale wybacz, czasie
gdybym wierzył w ciebie
nie wierzyłbym w Boga
a ja ciągle wierzę