Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

czekam przebudzeń w godzinach
gdy aktywne są ćmy i nietoperze
kwitną wtedy rośliny pełne aromatu
pokój wypełnia słodki dym

 

przytomny z amoku smakuję
ich liście nie rozpoznając nazw
powoli topię się w półsen
by znów wracać na powierzchnię

 

świt odbija kontury bez dotyku
rozpuszcza cienie w szczelinach
między zapatrzeniem
a bezczynnym światłem lamp

 

 

Edytowane przez hollow man (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@hollow manPodoba mi się, jak w tym wierszu nastrój - gęsty, ciężki - jest nośnikiem emocji i znaczeń.

Też, od czasu do czasu, lubię budzić się w tzw. godzinie wilka, i później czekać na to, aż dzienne światło stanie się językiem, nadającym nowe znaczenia obiektom - to tak jakby codziennie dział się cud stwarzania świata.

Ale zanim to się stanie, peel smakuje ten moment "tuż przed", moment jeszcze-chaosu, jeszcze-dysharmonii, jeszcze pół-realności. W tym majaczeniu jednak już powoli coś się zaczyna konkretyzować. Twórczy zamysł, realizowany o świcie.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...