czekam przebudzeń w godzinach
gdy aktywne są ćmy i nietoperze
kwitną wtedy rośliny pełne aromatu
pokój wypełnia słodki dym
przytomny z amoku smakuję
ich liście nie rozpoznając nazw
powoli topię się w półsen
by znów wracać na powierzchnię
świt odbija kontury bez dotyku
rozpuszcza cienie w szczelinach
między zapatrzeniem
a bezczynnym światłem lamp