Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

wolałabym być sierotą
odwiedzać grób
czasami stawiać znicz
otulając płomień czułą dłonią

gładziłabym twardy kamień
w przypływie nagłej czułości
łzami rosząc sztuczne kwiaty

rysa w rysę jak twoja twarz
wciśnięta w moją
i stal oczu w błękitność zmienione

mamo

wolałabym nie czuć
być jak to lastryko cała w łatach
z dolepionym krzywym krzyżem
wiszącym na słowo honoru

mamo

wolałabyś żebym nie była twoja
 

 

Opublikowano

@Gosława

 

"Wolałabym być sierotą" - to jedno z najtrudniejszych zdań, jakie można napisać, i jakie można poczuć. A jednak jest tu więcej czułości niż goryczy - ta dłoń głaszcząca kamień, łzy na sztucznych kwiatach. Jakby miłość istniała, tylko nie miała gdzie mieszkać.

"Stal oczu w błękitność zmienione" to obraz, który bardzo mnie poruszył. A koniecł-odwrócony, skierowany do matki - jest jak cichy cios.  Zaskoczyłaś mnie tym tekstem. 

Opublikowano

Trudna wiedza, czy trudna niewiedza? Czas, który nie zostawi śladu też potrafi boleć, kto wie czy nie bardziej... bo jakiś zamazany, zaledwie zamysł tego, jak mogłoby być... gdyby nie było "braku".

 

Pozdrawiam :)

Opublikowano

@Gosława To bardzo przejmujący wiersz o bólu, który nie krzyczy, tylko sączy się między wersami. Uderza mnie to odwrócenie, że łatwiejsza wydaje się tęsknota za nieobecną matką niż mierzenie się z emocjonalnym chłodem tej, która jest.

 

Też zapis głębokiej rany odrzucenia i jednocześnie rozpaczliwej potrzeby bliskości. Bardzo poruszający tekst, który długo nie puszcza.

Opublikowano

@GosławaWiersz dojmujący, przede wszystkim ze względu na to, że pokazuje totalne ogołocenie z ciepła, bliskości, poczucia bezpiecznej więzi - tam, gdzie  najbardziej jest ona potrzebna każdemu człowiekowi - w relacji z matką.

Jest to pustka, która boli bardziej, niż ta, która pozostaje po śmierci - dlatego że ta pośmiertna - może się ciągle redefiniować przez pamięć.

Tutaj nie ma żadnego punktu odniesienia, jest emocjonalna przepaść.

Chciałabym podkreślić, że w przypadkach jakichkolwiek zaburzonych w pewien sposób relacji - odrzucenie nigdy nie dotyczy osoby odtrącanej. To nie jest nigdy jej wina, jej niedoskonałość, jej ułomność, jej pech.

To jest zawsze pochodna dysfunkcji psychologicznych, emocjonalnych, które dotykają osobę odrzucającą.

Oczywista oczywistość, ale od niej zaczyna się stawanie na własnych nogach, a niektórzy latami nie potrafią tego odkryć - i cierpią.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...