Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

 

 

 

pan czesław ma osiemdziesiąt lat,
bez dwóch zębów
i jedno kolano, które prognozuje pogodę,
kiedy skrzypi - będzie deszcz,
kiedy milczy - będzie genowefa.

pani genowefa ma siedemdziesiąt trzy  lata,
aparat słuchowy w kolorze malinowego landrynka
i spojrzenie, którym potrafi rozebrać mężczyznę
z samotności
do ostatniego guzika.

poznali się przy dystrybutorze wody.
on trzymał kubek tak,
jakby to był kielich zwycięstwa,
ona poprawiała biodro,
a biodro poprawiało wszechświat.

kiedy spojrzała na niego
jak na ostatni
w całym wszechświecie
kawałek sernika wielokrotnego użytku,
z lukrem tak bezczelnym,
że nawet droga mleczna musiała przetrzeć oczy.

czesław poczuł,
że jego rozrusznik nie tyle tyka,
co domaga się bisów
jak perkusista na weselu,
który dawno powinien iść spać,
ale ktoś mu dolał  procentów do kompotu.

– pani genowo…
zaczął, poprawiając perukę,
która łapała sygnał młodości
z nadajnika "jeszcze nie umarłem fm".

– pani pachnie jak potańcówka w siedemdziesiątym trzecim.

– a pan świeci, odpowiedziała,
jak dezodorant wrzucony w ognisko hormonów.
- i niech pan nie udaje ofiary,
bo ja widzę w panu wulkan.

kiedy dotknął jej dłoni,
jego reumatyzm wycofał się
jak obrażony lokator,
a stawy zaczęły skrzypieć
nie z bólu,
lecz z ciekawości.

kiedy ją objął,
jego kręgosłup wyprostował się
jak uczeń przy tablicy,
który nagle zna odpowiedź.

a jej skóra marszczyła się
nie ze starości,
tylko ze wstydu,
że tak długo czekała na aplauz.

kiedy ją przytulił,
jego proteza serca
zachowywała się jak czajnik na gazie,
gwizdała, parowała
i groziła eksplozją uczuć,
choć nikt jej nie włączył do prądu.

i wtedy miłość wybuchła.

nie jako abstrakcja,
lecz między jego dłonią z plamami po czasie
a jej szyją,
na której zmarszczki nie były zmarszczkami,
lecz szczelinami tektonicznymi,
przez które wyciekało światło sprzed potopu.

kiedy się pocałowali,
jej aparat słuchowy zapiszczał,
bo pierwszy raz od lat
coś było głośniejsze
niż telewizor.

kalendarz dostał padaczki,
kartki trzepotały jak gołębie po dopalaczach,
a śmierć zajrzała przez okno
z poprawioną kosą
i zapisała w notesie:
„dziś nie pracuję”.

tańczyli w stołówce.

on liczył kroki,
bo biodro bywa pamiętliwe,
ona liczyła jego oddechy,
żeby żadnego nie zgubić.

ich taniec wyglądał
jak instrukcja obsługi dwóch organizmów,
które zgubiły gwarancję,
ale nadal działają
po lekkim stuknięciu w obudowę.

ich balkoniki zaplątały się w siebie
jak dwa psy na spacerze,
a oni udawali przypadek,
choć oboje wiedzieli,
że to plan operacyjny "bliskość”.

to nie był taniec.

to była erupcja wulkanu,
który przez pół wieku udawał pelargonię.

to była próba jądrowa
w kapciu z owczej wełny,
tak potężna,
że ziemia przesunęła się odrobinę w bok,
żeby zrobić im miejsce.

a potem usiedli na łóżku
jak dwie torby z lekami,
które nagle odkryły,
że są fajerwerkami.

na stoliku nocnym
tabletki uspokajające pociły się z zazdrości,
ciśnieniomierz udawał, że nie patrzy,
a krople nasercowe pachniały
jak zapowiedź skandalu.

– jesteś moim wi-fi,
powiedział czesław
z powagą kosmonauty przed startem.

– połączyłam się bez hasła,
odpowiedziała genowefa,
poprawiając mu kołnierzyk piżamy
jakby to był smoking
na galę wszechświata.


zgasili światło,
żarówka westchnęła z ulgą,
bo nie była gotowa
na taką ilość chemii
w jednym pomieszczeniu
bez wentylacji.

między ich ustami
powietrze było tak gazowane,
że woda w dystrybutorze
zagotowała się z zazdrości,
a nawet czujnik dymu na suficie
zastanawiał się,
czy to już pożar,
czy tylko miłość w fazie samozapłonu.

nawet księżyc,
który zwykle udaje profesjonalistę,
tej nocy zawiesił się nad budynkiem
jak reflektor
na premierze
"romea i julii
dla zaawansowanych w reumatyzmie”.

a kiedy rano znaleziono ich śpiących obok siebie,
trzymali się za ręce
jak dwie czarne skrzynki
po katastrofie czasu,
w których nagrano jedno słowo:

"jeszcze”.

miłość po siedemdziesiątce
jest jak wyciek plutonu
z pękniętej chłodnicy czasu,
świeci, syczy,
śmieje się przez protezę
i podpala dezodorant wieczności.

jeśli Bóg naciśnie reset,
system odpowie:
„błąd. uczucie nieusuwalne”.

a czesław z genowefą
poproszą o dokładkę sernika
i jeszcze jeden wolny taniec,

bo skoro już wysadzać wszechświat,
to w kapciach,
z godnością,
z reumatyzmem w odwrocie
i z miłością tak bezczelną,
że nawet kalendarz
zapina pasy.

 

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Mateusz Autor powyższego utworu wybrał mi tytuł na moje wyzwanie napisania satyry. Wywiązałam się z powyższego i moja satyra zniknęła. Uważam, że jest to niezrozumienie tego, czym jest Potlatch. Kultury nigdy nie tworzyli grzeczni ludzie. Proszę o informację i o oddanie mojego tekstu, nie mam kopii, dziękuję

Opublikowano

@Migrena

Podoba mi się, bo pomimo konwencji groteskowej, nie zatraciłeś jednak jakiegoś ciepła dla tych ludzi.

A w ogóle najlepiej brzmi:

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

To jest to!

 

Ach, i jeszcze jedna metaforka, która się do mnie doczepiła:

 

 

Ten jeden obraz łączy wiele - zainteresowanie, wyczucie seksapilu, nawiązanie do szaleństw młodości, zmysłowość, która staje się ponadczasowa - znakomite!

Opublikowano

@Migrena

 

Ten wiersz, mimo, że groteska -  to genialne połączenie czułości, humoru i buntu przeciwko przemijaniu. Po mistrzowsku zestawiłeś „techniczne” aspekty starości (protezy, aparaty słuchowe, rozruszniki) z potężną, niemal atomową siłą uczucia. Niesamowita lekcja życia ukryta w genialnych metaforach. Ten wiersz udowadnia, że miłość nie ma daty ważności, a zmarszczki to tylko "szczeliny tektoniczne", przez które przebija światło.

Opis "Romeo i Julii dla zaawansowanych w reumatyzmie" wzrusza i bawi jednocześnie.

Piękne świadectwo tego, że serce nie zna pojęcia "termin przydatności". "Uczucie nieusuwalne" - i to jest najlepsza puenta dla każdego, kto boi się upływu lat. Piękny tekst!

 

Opublikowano (edytowane)

@viola arvensis

 

Wioluś.

 

swoimi słowami sycisz moja duszę po brzegi.

 

bardzo dziękuję.

 

miło słyszeć takie slowa od Poetki z poetyckim dorobkiem.

 

milo słyszeć takiemu wierszoklecie jak ja.

 

dziękuję :)

 

 

 

@KOBIETA

 

dziękuję Dominiko.

 

pięknie Ci dziękuję :)

 

 

 

@vioara stelelor

 

dziękuję.

 

ale muszę podkreślić, że nie tylko z szacunkiem ująłem emocje starszych ludzi ale oddałem im akt strzelisty.

 

niech starszym ludziom nigdy nie zabraknie naszej empatii i piekna własnych emocji :)

 

serdecznosci:)

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Berenika97

 

Niko.

 

kocham starszych ludzi !

 

nigdy nie będą dla mnie niewidzialni.

 

bardzo serdecznie dziękuję za Twoje głębokie analizy.

 

to zawsze apetyczne teksty.

 

pozdrawiam najpiękniej :)

 

 

 

 

 

@beta_b

 

przychodzi mi tylko z radością podziękować co niniejszym czynię :)

 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...