nie było powtórzenia
materia nie zna cofania
zna tylko przejście w inną postać trwania
to samo światło
po przejściu przez ciało
nie wraca
rozszczepia się
na pamięć
miłość nie skończyła się
zmieniła wartość stałej
odtąd wszystko przyciąga inaczej
nawet cisza ma masę
nie pytam
czy byłoby tak samo
to pytanie zakłada
że byt można powielić
a przecież każde zdarzenie
zużywa część nieskończoności
ziemia po trzęsieniu
nie wraca do formy
jej kształt jest już negocjacją
z pęknięciem
miłość po miłości
nie jest brakiem
jest korektą ontologii
miejscem
w którym istnienie
traci symetrię
jeśli istnieje cykl
to tylko dlatego
że czas obraca się wokół własnej osi
jak zwierzę
które nie wie
że krąży po śladzie krwi
więc gdybyśmy zaczęli od nowa
nie bylibyśmy początkiem
bylibyśmy konsekwencją
bo każda bliskość
pozostawia w materii
mikroskopijne przesunięcie
i cały wszechświat
musi się do niego dostosować
a na końcu
zostaje tylko to
że nawet próżnia
po naszej miłości
nie jest już pusta
jej ciemność
waży o jedno wspomnienie więcej