Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

wiersz na potępienie

ogarnia wesołość, bo zdałem sobie sprawę,
że cały bagaż doświadczeń, przeżyte chwile, to
coś na kształt woru pełnego jajeczek karaczana.

i czuję, że on właśnie pęka, z mętnin wydostają się...
kwiatki. samobieżne, ze szczękoczułkami (wyobraźnia
je wykoślawia, że ho ho!). rozpełzają się
we wszystkich kierunkach.

wołam, głos zostaje zwielokrotniony.
echo nie patyczkuje się, pustka
nie ma zamiaru brać jeńców.

krzyk niemal dudni w lodowaciejącym pokoju.
aż wstyd! niby żaden ze mnie wytworniś,
ale żeby do tego stopnia spaskudnieć w środku,
by czuć się jak szkielet leżący w grobie
sznurowym (znaczy: coraz niżej, niżej)?

daleko mi do jakiegoś tam wykwintnisia, mimo to
– nie przypuszczałem! takie ustrojstwa
mieścić w sobie? przezabawne!
 

Opublikowano

w punkt 

trafia w moje o sobie przekonanie 

poecie autorowi udało się to zadanie

zadanie trafienia słowami w duszę serce wnętrze odbiorcy

gdzie okazuje się że ktoś inny te stany doswiadcza

bo w poezji nie tylko o pe ela chodzi 

chodzi o to (choć może się mylić ten podpisany jako jest idiotą istotą niewartą bo to drugie dno zaliczono i bagno stworzono na piachu pustyni z ich łez i krwi ran dusz ufnych a zdradzonych czynami słowami myślami moimi bagno które mnie wciągnęło pod spód gdzie umarłych zaliczam pochód dusz grzesznych czekający piekła snuje się bezimmienny i pomijany, nienawiść ich źrenic mnie ciemnością razi jak prąd czytając z wibracji na mój widok idź stąd i czemu żyjesz tlen dla innych marnuje sz, i zabijasz szczęście gdy pojawiasz się w chwilach, zdychaj, obyś zdechł, szczyt jest ale nie dla ciebie by spotkać się twe miejsce to dół zasypany wapnem gdzie Bóg wysłał duszę na śmierć w centralną wszechświata gwiazdę na dowód że wszystko można jeśli jest się Bogiem

 

nie każdy zasługuje na nieśmiertelność duszy za grzechy i sumienia milczenie za te śmiertelne i niewybaczalne

za wielką improwizacją szedł opłatek 

ale spowiedź najpierw 

rachunek sumienia 

w stanie codzienności gdy nie płynie mi substancji smak z ust do gardła przełyku by w żołądku dokonało się i popłynęła mocna twarda zawartość kieliszka przez krew w żyłach by zamieszać w impulsach które jako elektryczne sygnały w mózgu tworzą myśli trafiając od synapsy do synapsy 

codzienności trzeźwości porządek na tych połączeniach sprawia że nie grzebie w grzechach trzymam się z daleka wypieram

a tu gdy coraz bliżej dna kieliszka przypomina mi o pochowanych w labiryntach stworzeniach jak bestie niczym żyje we mnie niejeden minotaur

miotam się i nie zamiecie tego brudu żadna miotła ta podłoga na którą w drgawkach upadam brudna i w plamach dziurawa poprzypalana juz sie njd nada

by ją czyścić by ją remontować 

to trzeba spalić i popioły wyczekać aż wiatry zabiorą je za granicę atmosfery 

koniec dygresji)

chodzi o to by w slowa ubrać tak jak jeszcze nikt ich nie ułożył oczywistości i zza mgły metafory otworzyć oczy czytających te wiersze 

i wskazać im że nie są tu sami 

nie jedyni przeżywamy te stany z ich uczuciami

a to daje nadzieję 

w końcu ktoś to opisał co się ze mną dzieje tak że daje nadzieję na życie w którym warto trwać 

autor cierpiał to co ja 

ale się nie wiesza

tylko ubiera w słowach swe odczucia

to może i  warto czekać jutra i tej weny wdzięczny otworzyć się na szansę wyjścia z beznadzieji

w końcu znane są słowa jak przysłowia 

gdzie o burzy wiadomo że gdy jej straszne grzmoty pioruny i oberwanie ciężkich strug kropli deszczu boli ciało to musi nastać jej koniec i wychodzi słońce 

w końcu autor mówił o tym by się nauczyć tańczyć w deszcz 

(ale wzięli wers i stworzyli przysłowie nowe gdzie ktoś opluwany mówi że to padają deszczu krople)

jutro nadchodzi zawsze

czy jutro nadchodzi zawsze? 

pewnie tak nawet gdy zamkniesz powieki snem wiecznym gdy umarłeś 

to co w okół zostaje i będzie trwać 

wschód słońca nastanie i tak 

nje zważając na twój brak

i to jest piękne 

dziś słońce świeci dla ciebie

złapać to szczęście to szczęście mądrości istoty

gdy nie ma nadzieji spojrzenie Boga który to wszystko stworzył ma być zawsze wpatrzone na miejsce w którym chce zamieszkać 

ludzkie serce

kończę pytając kim jestem

ale nie odpowiadaj 

prawda jest zbyt brutalna dla nas (ja moje osobowości czapki maski pupy twarze)

koniec marzeń bieg zdarzeń i księżycowych zachwytow odpływ 

to drogi mojej kroki moje 

idąc jak we śnie przez ciemnej nocy siebie się nje boje 

a to błąd jest

to grzech

trzeba znać swój cień-Jung 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Sam tytuł ma dla mnie taką wymowność, że to wiersz o tym co zostało. W wierszu w zestawieniu do " kurtyny" odczytuje to tak, że kurtynę zawsze można podnieść, skorupa jest tym, co się ukształtowało. Każdy ma swoją skorupę po stracie. W wierszu mamy dwie strony skorupy lewą i prawą. Zastanawia mnie przedstawienie lewej jako pierwszej. Może sugerować swoje spostrzeganie " świata" . Mamy tu lewą dłoń,  to logika, zewnętrzna strona skorupy, to ona chroni mózg. Ona przewodzi prąd, który zabija to, co jest w środku.  Neuronoprzekaźniki się stykają, iskrzą się na " słomianym stosie się spalają " tu odczytuję słomiany stos jako coś kruchego, co szybko się spala. Po lewej stronie pojawiają się także " stare wyblakłe fotografie, które po dotknięciu ręki się rozpadają. Metalowa klatka pod ziemią , gdzie nie dociera światło- to dla mnie obraz, który odczytuję jako coś, co zostało ukryte, jest trwałe, bo z metalu, jednak zakopane pod ziemią, nie jest widoczne "gołym okiem". Tu jako jako coś w rodzaju wspomnień.  Dalej pojawia się pytanie : " Co tu się właściwie stało? ". Odpowiedź na nie jest taka, że to jest ciało podmiotu lircznego. On diagnozuje siebie jako kukiełkę, która jest poruszana dwoma nitkami. Następnie określa siebie jako drugoplanową aktorę w sztuce, której to podmiot liryczny  nie zapisał własnymi rękoma. Podmiot czuję pustkę, całkowity brak emocji. Bierze wszystko takim jakie jest, bez oceny - automatycznie.  Dla mnie ten wersy są obrazem tego, że podmiot wie, że to nie on kieruje swoim życiem. Nie ma nawet rąk, jest " poruszany za pomocą kruchych nitek.    Kolejne wersy pokazują sam stan wewnętrznych  uczuć, to prawa strona, która także  zanika.  Tutaj mamy emocje, dzieciństwo, rodzinny dom. Pojawiają się tu magiczne stuczki, snieżobiałe poduszki. To obraz tego, co kiedyś było  " magią czucia " . W zestawieniu do " zardzewiałych doniczek"  pokazuje obraz rodzącej się wewnętrzniej pustki. Te doniczki nasuwają mi na myśl zardzewiałe, czyli już trochę zapomniane wspomnienia. Nikt ich nie " konserwował" dlatego zardzewiały.  Po raz kolejny pojawia się także obraz opadającej kurtyny, zamknięcie powiek. Spektakl życia jest skończony. Może zbyt daleka interpretacja, jednak odczytuję to tak symboliczną śmierć. W przenośni umieraja to, co pozwala być człowiekiem. To obraz pustki. Dalej pojawiają się po raz kolejny teatralne obrazy, tj. tekturowa zasłona. Podmiot słyszy swoje imię.  Pokuszę się tu o odczytanie iskierki nadziei.  Skoro słyszy swoje imię to dla mnie oznacza to, że jest w podmiocie lirycznym jeszcze odrobina "ja".  Z kolei  końcówka  jest pytaniem o to kim jestem i jaką rolę mam w swoim życiu.  Podmiot nie wie czy jest iskrą czy cieniem.Mamy tu bardzo jasne, trafne porównania. Jeszcze szuka siebie. Końcowe dwa wersy są odpowiedzią. Jest pionkiem na szachownicy życia. Potwierdza to, że jest sterowany, jest pionkiem na szachownicy życia. Kończy się słowami " Mój ruch".    @Mel666 To wiersz, który wywołuje refleksję aby zajrzeć w głąb siebie. I odpowiedzieć sobie na pytanie jaki będzie " mój ruch".  To bardzo dobre zakończenie, bo pozwala na to, aby każdy dokonał własnej diagnozy. Kiedyś napisałam wiersz o maskach, które nosimy. Dla mnie Twój wiersz ma podobny wydźwięk.  Czytałam w napięciu i swoją odpowiedź już znam.  Dziękuję za ten wiersz.  Pozdrawiam Cię serdecznie. 
    • WIELKA FLAMANDZKA (1968) (Zagraj w "Flamish")   Flamandki idą w tan, nie mówiąc nic Nie mówi im nic niedzielny dzwon Flamandki idą w tan, nie idąc w noc Flamandki to nie mówiący typ Idą w tan, bo mają dwadzieścia lat Wiek, gdy musisz zaręczyć się Zaręczyć, by móc wziąć ślub Ślub, byś dzieci mieć mógł Tak uczyli rodzice nas Mnich, i z eminencja sam, Co w katedrze ma dom  Dlatego tak, dlatego tańczą wciąż Idą w tan, nie idąc w dreszcz Nie idą w dreszcz w niedzielny dzwon Idą w tan, nie roniąc łez Flamandki nie ze łzawych są Idą, bo minął trzydziesty rok A to rok, gdy dobrze pokazać, że Wszystko dobrze, dzieci rodzą się Jak chmiel i żyto w krąg Że dumą rodziców są I Mnicha, i Eminencji, co Kapłanem w katedrze jest Dlatego tak, dlatego tańczą tan ten Flamandki idą w tan, nie brnąc w śmiech Nie brną w śmiech, w dzwonu broń Nie brną w śmiech, bo śmiech to grzech Flamandki nie mają zmysłu doń Tańczą wciąż, choć już sześć dych - Dostojny wiek, czas pokazać, że Dobrze jest, wnuki wyszły ci Jak chmiel i żyto w szkle Wszystkie spowite w czerń Jak Mnich, Eminencja Jej Co w klasztorze pędzi też Dziedziczą ją, jak tan ten Flamandki idą w tan, choć minęło lat sto A na sto lat musisz wykazać się Pokazać, że umiesz wychylić szkło Z chmielu i żyta, co utrzymało cię Idą w sto pas do przodków, w ten sam dzwon Co mnich, a nawet Ekscelencja, co Archiprezbitrem post mortem zrobili go I dlatego idą jeszcze raz w  ten tan, w to szkło Idą w tan, choć nie chce zgiąć się krzyż, Zdjąć się krzyż, ten wielki dzwon Wziąć ten krzyż, krzyż lżejszy niż Tan tan, tan ten po zgon Flamandki Flamandki Fla- Fla- Pa pa Pavluflon    
    • @Poezja to życie ... a my   może warto się zatrzymać i ... podziwiać  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • @andrew już jest ok , 
    • życie w biegu   wiele oferuje  nie zawsze … więc miejmy  swój mały świat  może i ... z nią    tam  mimo ... potknięć jesteśmy  blisko siebie  naszego jutra    tłum potrafi …  wyprowadzić na manowce    swój kawałek podłogi  azyl    6.2026 andrew   
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...