Z okna samolotu
Ludzie starają się
Kreseczki ulic układają
Na kamieniach budują
Wieże do samego nieba
W wierze pochyleni
Drepczą niewidoczni
Kochają, zdradzają
Rodzą się i umierają
W oczach słońca
Jak jednodniowe motyle
Albo szkielet dinozaura
Znaleziony przypadkiem
Giną
Promieniem oka dotknięci
Marząc dalej o kosmosie
I jego dziurach
Przepaścistych