Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

"Surrealistyczna podróż"

/Przerwa między atomami/

 

Rozszczelnia się nagle tkanka dnia,

niepostrzeżenie, bez zbędnego echa.

To nie koniec, to tylko prześwit,

gdzie grawitacja przestaje pytać o imię.

Jesteśmy z wszystkim co posiadamy,

w tej szczelinie, której nie widzą oczy,

niesieni prądem, co nie zna brzegów,

ku pieśniom, co rodzą się z ciszy.

 

Nie trzeba krzyku,

by pękła szklana ściana powietrza.

Wystarczy oddech, miękki jak mech na skraju lasu, gdzie czas nie ma zegarka

i nic nie musi się zdarzyć.

Rozluźnij dłonie. Pozwól, by niepokój spłynął jak kropla deszczu po szybie,

którą noc przemywa oczy.

 

Tam, gdzie jesteś, 

i tu, gdzie ja trzymam rytm,

niebo ma ten sam odcień spokoju.

Wystarczy być. Bez ciężaru oczekiwań,

w tej krótkiej pauzie między

jednym a drugim uderzeniem serca.

Geometria tęsknoty

rozpuszcza się w błękitnym kwadracie.

 

Punkty bez powrotu

stają się liniami, które nie pytają o cel.

Pamięć to tylko kurz wirujący w snopie światła, które nie ma źródła.

Przesiewamy milczenie przez gęste sita,

aż zostanie tylko to, co nieważkie.

Słowa to tylko cienie ryb

płynących pod taflą nieistniejącego jeziora.

 

Wszystko jest echem,

które zapomniało, kto je wywołał.

Jesteś kolorem, którego nie ma na palecie.

Czekaniem, które przestało liczyć minuty.

Pustka nie jest brakiem,

jest tylko najczystszą formą obecności.

Rozpryskują się galaktyki pod powiekami,

atomy tańczą walca w próżni między myślami.

 

Jestem pyłem, który śni o byciu słońcem,

podczas gdy kręgosłup staje się osią świata.

Nie ma góry, nie ma dołu,

tylko nieskończone "teraz" rozciągnięte na ranie czasu.

Cisza wybuchła supernową w pokoju.

Wypijam mrok zamiast herbaty,

czując na języku smak miedzi i gwiezdnego wiatru.

 

Wszystkie mosty stały się horyzontem zdarzeń.

Nie szukaj mnie w słowach.

Szukaj mnie w przerwie między atomami,

tam, gdzie muzyka sfer gra solo na nerwach.

Jesteśmy tylko wibracją w wielkim nic,

które jest wszystkim.

 

Zegar wykrwawia się białą farbą na podłogę,

z której wyrastają szklane żyrafy o oczach z bursztynu.

Twoje imię, wymawiane wspak,

zamienia się w klucz do drzwi, których nie ma.

Śpimy na grzbietach wielorybów płynących przez piaski pustyni,

podczas gdy nasze sny szyją ubrania dla wiatru.

 

Wszystko jest już napisane w powietrzu,

zanim pomyślisz, że w ogóle jesteś.

Zgaś światło wewnątrz myśli.

Słyszysz?

To tylko my, stajemy się światłem,

zanim zdążymy o tym zapomnieć.

 

-Leszek Piotr Laskowski 

Opublikowano

@leszek piotr laskowski

 

Lubię metafizyczne i surrealistyczne teksty.

Szczególnie urzekło mnie to - "Wystarczy oddech, miękki jak mech na skraju lasu, gdzie czas nie ma zegarka" - jakby cała filozofia mindfulness zamknęła się w jednym obrazie, bez patosu, z czułością.

"Rozszczelniło mi dzień. Czuję tę pauzę między uderzeniami serca". Piękne. Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Lenore Grey Szanuję taką koncepcję, choć dla mnie to wciąż trochę tak, jakby dostać pięknie pachnący deser, który okazuje się być tylko atrapą z cukru – oko cieszy, ale głodu nie zaspokaja. :) Niemniej cieszę się, że tekst trafi do odpowiedniego działu, tam na pewno znajdzie swoich koneserów 'nieliniowości'. Powodzenia w dalszych eksperymentach!  Serdeczności :)
    • plaża była pusta rozciągnięta jak język sucha od słońca i wiatru ona miała sól na ustach i oczy zbyt jasne jakby widziały więcej niż trzeba on niósł w sobie noc ciężką jeszcze nie do końca przeżytą piasek parzył stopy wchodził między zęby zgrzytał w środku szli za daleko tam gdzie nie było już śladów tylko wiatr i własny oddech dotknął jej nagle jakby coś w nim pękło bez ostrzeżenia odpowiedziała od razu jak ogień który nie ma już powrotu ich ciała nie były delikatne ścierały się jak kamienie mielone w gardle rzeki sól wchodziła w skórę w oczy w usta wszystko szczypało wszystko było za bardzo on wbijał dłonie w jej plecy jakby chciał się utrzymać przy czymś żywym jakby pod skórą było coś co mogło go ocalić ona ciągnęła go niżej w piasek w siebie w ciemniejsze miejsce nie było rytmu tylko uderzenia nierówne głodne krew przyspieszała szarpała się jak zwierzę zamknięte w za małym ciele morze obok uderzało i cofało się jakby coś pamiętało ale nie chciało powiedzieć krzyknęła raz krótko jak przecięcie potem już tylko oddechy ciężkie rozbite leżeli długo lepcy od soli i piasku jak po walce słońce wypalało z nich resztki myśli nie patrzyli na siebie bo było za blisko fala doszła wyżej dotknęła ich stóp zimna obca jakby coś sprawdzało czy jeszcze żyją i kiedy wstali nie byli już tacy sami jakby morze coś w nich zabrało i zostawiło miejsce które nie chciało się zamknąć              
    • @Alicja_Wysocka Zgoda !! Ujęła myśl...    
    • @Leszczym Chyba chcesz zredukować jakąś tendencję ale mało kto rozumie że ta tendencja jest bez sensu...
    • @Migrena No i elegancko :⁠-⁠)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...