Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@vioara stelelor

 

Vioaro,


czytam ten wiersz jak spokojny, równy oddech świata.

 

jest w nim cos niezwykle dojrzałego.

 

to miłość nie jako fajerwerk, lecz jako precyzja czasu, jako wiedza „kiedy wzejść ” i „kiedy zniknąć”.

 

to piękne, bo pokazujesz uczucie jako harmonię, nie zawłaszczenie.


zatrzymało mnie estuarium, miejsce przejścia , gdzie rzeka uczy się morza.

 

w Twoim ujęciu miłosc jest właśnie taką przestrzenią: otwiera, ale też chroni przed nadmiarem, przed spaleniem.

 

ta powściągliwość ma w sobie wielką mądrosć


piszesz światłem, żywiołami, a jednak wszystko pozostaje ciche, skupione, prawdziwe.

 

Twoje pisanie jest mi bliskie :)

 

 

Opublikowano

@vioara stelelor

...

nad myślami 

szukam 

realności zdarzeń 

 

odrobina złudzeń 

miesza się 

z codziennością 

 

poranna rosa 

na listkach trawy 

znika w promieniach 

słońca 

 

czy warto zbyt długo 

przeglądać wczoraj

jutro odpowiedź

przyniesie mgła 

...

Pozdrawiam serdecznie

Miłego dnia 

 

Opublikowano

@vioara stelelor

 

Intryguje  mnie ta świadomość granic - własnych i drugiego człowieka. Ten wiersz mówi o miłości jako o przestrzeni, w której się uczymy świata i siebie. "Nienapisana litera na wietrze"- jakby miłość była czymś, co musi pozostać niedopowiedziane, by nie stracić swojej mocy. I ta paradoksalna wdzięczność za znikanie, za "spuszczenie zasłon" - bo nadmiar też może zniszczyć. Piękny wiersz!

Opublikowano

To wiersz o relacji, która jest idealnie wyczuta w czasie – ani za wcześnie, ani za późno. Ta druga osoba (albo sama miłość) daje podmiotowi równowagę, uczy go świata i chroni przed samozniszczeniem. Jest tu napięcie między bliskością a dystansem – potrzeba światła, ale i przestrzeni. Bez tej obecności wszystko grozi rozpadem.

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Nigdy nie miałem talentu. To nie kwestia genów  czy dobrego wychowania. Pamiętam jak ganiono mnie za to, że do niczego się nie nadaję  i z pewnością niczego nie osiągnę. A teraz, słowa zachwytu i zaskoczenia. Bo jaki to cudowny facet. Tajemniczy, elokwentny, lekko bezczelny  i obłędnie szczery i wyniosły. A jego wiersze. Wyrwane z ciągu zdarzeń, minionych epok. Ociekają brutalnym spojrzeniem  na naturę człowieka. Są duszami powstałymi z mogił. Nie straszą a ostrzegają. Każdy chciałby widzieć mnie  na piedestałach wydawnictw. Pisać jak ja. Czuć jak ja. Być jak ja. Ale mnie to zupełnie nie interesuję. Ja nie jestem pozą. Nie jestem schematem. Modą na vintage. Ja jestem żywą tkanką awangardy. Prawdziwym mrokiem,  ugoszczonym z honorami w pokoju pijackich melin. Nie jestem tym co patrzy wstecz,  ani daleko naprzód. Ja wbijam wzrok w buty  i krzywy, pełen zdeptanych niedopałków bruk. Bo ślepnę gdy patrzę na ten świat. Chcę wyrwać sobie oczy. Wolę patrzeć na gnilne,  cuchnące jeszcze lodowatym tchnieniem zimy uliczne, przedwiosenne błoto, niż gdyby mój wzrok padł na lica mi tak obce. Ludzkie. Gardzę światem, który mnie powołał. Dlatego żyję w świecie stworzonym. Ja nie mam talentu. To przekleństwo tworzenia. Mówią przez moje serce i rozum. Duchy dawnych autorów. Widzicie ich również. W konceptach utworów. W atmosferze dusznej grozy. Krążą w krwi rozlanej na planie akcji. Czasami pytają mnie, kiedy wystawię się na sprzedaż. Duchów nie sposób sprzedać. Kiedy klątwa minie. Oddacie mnie do widmowego muzeum sztuki. Wypchacie mnie. Trocinami, igliwiem i szmatkami. Będę strachem. Na młode, nieopierzone, poetyckie wróble. Co chodzą od lat po moim polu  i wydziobują ziarna sławy. Robią to za dnia, gdy śpię. Nocą jednak to ja gram pierwsze skrzypce w symfonii funeralnej poetyki. Gdy przyjdzie dzień, że Wam się już znudzę. Weźcie mą kukłę na długą wycieczkę. Zabierzcie mnie nad rzekę, szemrzącą cichutko pod ceglanym mostkiem. Niech dzieci nowego pokolenia  odrą mnie z resztek złudzeń, zanurzą mi głowę w benzynie. Podpalą w przypływie  radosnego podniecenia,  wiwatując przy tym dziko. Zostaną ze mnie tlące się resztki. Wrzucą je wraz z obelgami  i szyderczym, psychopatycznie zimnym śmiechem w nurt. Opadnę na dno. Gdzie miejsce dla takich jak ja. Nigdy nie miałem szczęścia i talentu. Dlatego moja poezja, spoczywa na dnie wraz ze mną.    
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      ale tak się dzieje że w życiu tak nie jest
    • E, Iwo, na pisance lec! Nasi panowie
    • @Jacek_Suchowicz masz świnkomorski awatarek:) 
    • @violetta Izraelowi potrzeba EGZORCYZMU.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...