Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

1.0

jestem miastem którego nie zbudowano wczoraj

ale jeszcze nie stało się miastem widmem

 

pamiętam jeszcze dawne nazwy ulic

wiecznie głodne ikarusy i liście

i światła rozcinające szarość

jak kartki książki -  kupowało się

bo rzucili

 

okna bloków nadal ktoś myje od wewnątrz

znajomy nieznajomy

narzeka czasem na ból kręgosłupa

 

moich ulic świt już nie obmywa

zapachem kawy

ale do wieczora zostało jeszcze kilka godzin

i na chwilę się przejaśniło

 

2.0

przez starówkę chciałabym chodzić

zawsze z zamkniętymi oczami

i tylko dotykiem albo zapachem

rozpoznawać znajome znaki

 

restauracyjny ogródek

zapełniony tak mniej więcej w połowie

ostatniego gościa bardzo się boję

 

na szałwii w donicy

niektóre kwiaty w pąkach

inne w pełnym rozkwicie

a są i takie, które zaczęły otrzepywać się

z suchych płatków

 

jeden ze stolików

obsiadła gromadka wróbli

skaczą po pustych talerzykach

wydziobują okruchy szarlotki po tych

którzy już zapłacili rachunek

i wyszli

 

3.0

jestem miastem podobnym

do wielu innych

 

lubię patrzeć na ludzi

jak na fotografie z młodzieńczych podróży

 

wchodzą

wychodzą

idą

wracają

pamiętają

zapominają

gubią

odnajdują

spokój

niepokój

pokój z tobą

powtarza wieża kościelna

 

galerie handlowe wsysają tłum jak plankton

trzaskają drzwi sieciowych knajp

nie nadążam z liczeniem wahnięć i rozbłysków

 

w tej dreptaninie podekscytowani przechodnie

wiją swoje gniazda

na których mój wzrok się zatrzymuje

a potem sprowadza deszcz

albo bicie dzwonu

 

zielsko wyrasta ze spękań w miejskich murach

jeśli chcesz nadaj mu moje imię

również takie jakie chcesz

 

bliżej mi do wagabundy

niż do tubylca

nawet jeśli teraz jedynie słowa wsadzam

do cyfrowych samolotów

i posyłam w świat

 

4.0

moje odbicie czasem możesz zobaczyć

w akwarium sklepowej witryny

gdy latarnia oświetli ją w odpowiedni sposób

 

czasem lipa na przystanku tramwajowym

położy ci pod nogi mój cień

cudownie pomnożony przez podmuchy wiatru

dogasający zapach przemknie przez głowę

na tyle mocny że poczujesz

na tyle lekki że nawet nie zarejestrujesz go

w świadomości

 

o szarej godzinie za bramkami metra

spotkasz mnie wśród wielu moich sobowtórów

prawdziwych lub zmyślonych

żywych lub martwych

tylko że oni tam

a ja już z powrotem

 

a jeśli podniesiesz z chodnika pięciozłotówkę

i zaczniesz się zastanawiać - kto zgubił

to na pewno będę ja

 

5.0

miasto jest moim

signifiant

 

ale sens sięga dalej

niż zajezdnie

peryferie

zaplecza

 

rozjeżdża się w nie wiadomo jakich kierunkach

kopci w zaułkach sumienia

nawołuje z bilbordów promocją na

carpe diem lub memento mori

 

ciężko mi dzisiaj

nie mogę dojść do ładu

z plątaniną ulic

zbiegających się we mnie

w bolesny węzeł

raz po raz

 

pory roku

wytrzepane z mojej kieszeni

są takie bezdomne

Opublikowano

@vioara stelelor Jesteś miastem, w którego zaułki i wystawy sklepowe zagląda Twoja dusza, tak jak dusze innych miast i ich mieszkańców tworza się pełne przemijania obrazy. Czy to dużo, czy mało - nie wiem. Czy warto pytać o sens istnienia? Ci co ida, siedza, gubia, mijają, o sens nie pytaja. Piękne wersy, zatrzymał mnie ten:

odnajdują

spokój

niepokój

pokój z tobą

powtarza wieża kościelna

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...