Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

     Niegdyś z wieczornym zmierzchem,

Udawano się śpiesznie na sen,

By zaraz bladym wstać świtem,

Pracy na roli poświęcając się ciężkiej,

 

A liche małe gospodarstwa,

Dziedziczone z ojca na syna,

Pozwalały wszechobecną biedę przetrwać,

Przez kolejne wielodzietnych rodzin pokolenia…

 

Dziś uliczne latarnie,

Oświetlają długie ulice,

Choć niekiedy blask ich łapczywie,

Kradną zalegające brudne kałuże,

 

A głośnych dyskotek neony,

Odciągają od beztroskiej codzienności,

Tłumy nowoczesnej młodzieży,

Mającej w pogardzie ślady przeszłości….

 

Niegdyś w wielodzietnych chłopskich rodzinach,

Na kubek ciepłego mleka,

Czekała cierpliwie dzieci gromadka,

Biorąc go w ręce z wdzięcznością w oczach,

 

Jego gasnącym ciepłem,

Ogrzewając nieśpiesznie swe dłonie,

Nim kolejne długie zimne noce,

Odcisną się piętnem na ich dzieciństwie…

 

Dziś w wystawnych restauracjach,

Karty pełne wyszukanych dań,

Kuszą niejednego zamożnego klienta,

By gotówką bez opamiętania szastać,

 

Lecz za ich marmurowe progi,

Nie mają wstępu żebracy i bezdomni,

Bijącą z oczu pogardą naznaczeni,

Z pobliża ich zawsze przepędzani…

 

Niegdyś koń choćby w lichej stajni,

Skarbem był prawdziwie bezcennym,

Gdy w tamtych czasach biedą naznaczonych,

Ciężkiej doli mógł ulżyć,

 

A w każdym wiejskim domostwie,

Upadłą na podłogę chleba kruszynę,

Podnoszono zaraz troskliwie,

By nie podeptać jej butem…

 

Dziś biznesowi magnaci,

Na wystawne, pełne przepychu bankiety,

Podjeżdżają drogimi limuzynami,

By podkreślić wysoki swój status społeczny,

 

Lecz pośród wykwintnych potraw,

Na zastawionych białymi obrusami stołach,

Często dogadywaną jest korupcja,

Gdy w grę wchodzi kolejny wielomilionowy przetarg…

 

Niegdyś śmiertelne choroby

Przez długie lata dziesiątkowały

Populacje setek rozległych wsi,

Nie szczędząc maleńkich dzieci,

 

A o dzieciach z głodu i chłodu pomarłych,

Niegdyś w stuleciach minionych,

Nie pamięta dzisiaj już nikt,

Każdy woli tylko się bawić…

 

Dziś gdy w blasku fleszy,

Upływają celebrytom kolejne dni,

A terminy kolejnych operacji plastycznych,

Rezerwują z wyprzedzeniem wielotygodniowym,

 

By oszukując czasu upływ,

W oczach fanów im wiernych,

Czuli się zawsze piękni i młodzi,

Aż do samej trywializowanej tak śmierci…

 

Niegdyś w starych chłopskich rodzinach,

Gdy dobiegał końca panieństwa czas,

Warunkiem dobrego zamążpójścia,

Pokaźny dla córki był posag,

 

Pielęgnowaniu dziedziczonych domostw,

Przez pokolenia wszelkich starań dokładano,

Drewniane ściany wapnem bielono,

Obejścia starannie uprzątano…

 

Dziś po lichych chłopskich chałupach,

Zimne popioły dawno rozwiał wiatr,

Nie pozostał po nich najmniejszy ślad,

Wszystko wokół wysoka trawa porosła,

 

A sięgające nieba szklane wieżowce,

Nowych czasów milczącym są totemem,

Lecz otwartym pozostaje pytanie,

Czy czasy te od tamtych są lepsze…

Edytowane przez Kamil Olszówka (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • w pałacach lata witraże cienia i trzcin płynę kajakiem   Pozdrawiam :)
    • Po przeczytaniu wiersza naszło mnie kilka refleksji... A jednak dobrze, że jest miejsce, gdzie możemy dać upust emocjom. Anonimowi, tworzymy siebie na podobieństwo, które nosimy w sercu. To niebywały komfort móc swoje "życie", skasować jednym kliknięciem. A kiedy wrócimy do siebie, znajdziemy tą samą ciszę, z której wyszliśmy. Oba te światy są prawdziwe. Kłamstwo miesza się z prawdą, a my zagubieni od zawsze, plączemy nowe węzły. Ktoś kiedyś powiedział: tak niech będzie tak, nie - nie... dziś mówię tak, a jutro inaczej. Nie jestem kaprysem losu, lecz własną fantazją.   Słonecznego dnia :)
    • Ludobójstwo masowe? Wysokie podatki? Nierówności klasowe? Na tyranię znaczące zadatki?   To wszystko naturalne klęski przecie To wszystko bez wątpienia wyolbrzymienie To wszystko wina Ich,nie wiecie? To wszystko nie powinno targać wasze sumienie   Ten głód z zamierzchłych lat Ta wojna z bezsensownych strat   I wreszcie,cała ta niesprawiedliwość  To ich do śmierci nieposkromiona miłość    Oni bowiem diabły z rogami Oni bowiem Prawdy wrogami   A Prawda względnością się stała A nauka jej kształtowania ni duża,ni mała   Każda katastrofa może stać się wypadkiem A każdy triumf osiągnięciem nie przypadkiem.
    • Wspaniały, refleksyjny wiersz. Brzozy z korzeniami w mundurach zostaną ze mną na długo, i chociaż mówisz o ludziach - myślę o zwierzętach. Dla nich nadal trwa wojna. Nie mają imion i grobów, zupełnie jakby nie istniały. A jednak łzy w oczach umierającej sarny, mówią inaczej.    Znikają drewniane krzyże, pamięć gubi się w lesie. Wciąż słychać strzały mierzone w komorę - kula rozrywa serce.   Nadal lubimy zabijać, żeby zachować pozory, nazywamy śmierć sarny  dbałością o stado -selekcją.  
    • Masy   My, masy embarrasy, z czasem i razem idziemy w postęp oraz rozwijamy zwoje rozwoju i faktem jest, że czynimy tak w znoju.     Na ulicy Bagateli   Kto bogatemu zabroni bagatelizować?     Warszawa – Stegny, 06.04.2026r.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...