Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

Wyznaczmy kiedyś niewątpliwą linię demarkacyjną między obsesją a pasją, fantazją a szaleństwem, grą płci a wyższą wrażliwością. Możemy jeszcze pokusić się o kilka innych linii. Coś by pomogło, coś by przeszkodziło, bo linie z gruntu są niebywale niebezpieczne. Zagrażają światu brakiem relatywności jak największy tutejszy liniowiec. Zresztą najciekawsze dzieje się właśnie dokładnie tam gdzie linie przebiegają i podstępnie obejmują sobą multum wątpliwości z kategorii rozgraniczających.

 

Warszawa – Stegny, 21.01.2026r.

 

Opublikowano

@Leszczym

 

Ten wiersz to głęboka, filozoficzna refleksja nad ludzką potrzebą kategoryzowania świata i jednoczesną niemożnością zrobienia tego w sposób ostateczny. Pokazujesz jak pojęcie granicy jest umowne i płynne. Próbujesz oddzielić pasję od obsesji czy fantazję od szaleństwa, by ostatecznie przyznać, że te próby są skazane na porażkę. Narzucanie sztywnych ram (linii) ukazujesz jako akt przemocy wobec rzeczywistości, która z natury jest niejednoznaczna. Puenta wiersza przynosi ulgę - to właśnie w tej "szarej strefie", na styku definicji tętni prawdziwe, skomplikowane życie. Bardzo intrygujący i inspirujący tekst. Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • „To ja!” – Kasia wróciła ze studia urody Z bujną fryzurą, coś ala Albert Einstein, I tak samo jak on wystawiła długi język Na moje słowa: „kochanie, jesteś boska”   Usiedliśmy do kolacji przy świecach I winie z Prowansji; zjedliśmy owoce morza, Sałatkę z grecką fetą, a na dokładkę Obowiązkowy bigos od mamy ze słoika.   Mieliśmy wznieść toast za nasze słodkie, Papierowe gody, życzenia miały płynąć, Już usta mknęły do gorącego pocałunku, Ramiona szeroko rozpostarte jak skrzydła…   Gdy nagle stary, zepsuty zegar zabił: bam, bam, Kukułkę dopadła trema, jeno pióra nastroszyła, A z lampowego radia popłynął wiedeński walc. Potykając się w bamboszach, gubiliśmy kroki.   Cienie na ścianach zawirowały, dywan uciekał Spod nóg, podłoga się trzęsła w rytm naszego Dzikiego tańca, bez tchu i odrobiny umiaru. A zbójnicy, co tańcowali w ciemnej piwnicy,   Stanęli dęba i nadstawili uszu, gdy moja Kaśka Kontraltem poszła w karaoke: „Jolka, Jolka…” Pamiętne słowa dobywające się z gardeł Na wiejskiej potańcówce pod gołym niebem.   Bis! dobiegło z oddali...  
    • @Amber Dziękuję Ci Amber. Cieszę się, że tekst się spodobał tym bardziej, że nie jest taki wierszowy. Ma jednak inny urok, ale nie mam warunków, żeby to zaprezentować.  Dziękuję Ci i pozdrawiam serdecznie. 
    • @Tectosmith Prawdziwie, w sposób nieoczekiwany, wyrażona myśl. Całość buduje napięcie. Bardzo dobry wiersz. Pozdrawiam serdecznie.
    • @Tectosmith nie tylko chciałem nawiązać do wiersza trochę odpowiednich kolorów
    • otulony ciszą zapatrzony w jeden punkt z myślami gra w coś czego nie widzi  ale za to czuje że jest tuż tuż obok że musi temu spojrzeć w twarz   nie boi się  że może  czasem zaboleć skaleczyć  sumienie  zranić  -  a może  będzie odwrotnie  zamiast  tego doda więcej sił i otuchy    by więcej nie karać się  smutną  pustką tylko codziennie z życiem o jego wartości walczyć  nie poddawać  się nie płakać tylko  się  uśmiechać   bo na otulanie  się ciszą  przyjdzie jeszcze pora przyjdzie  odpowiedni  czas  -  ale nie teraz nie  w tej  chwili   w której  widać jest  słaby ale jednak wyraźny  blask któremu ktoś dal na imię nadzieja  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...