Oscar Dziki Opublikowano 26 Czerwca 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 26 Czerwca 2005 Pewnie to zgrana płyta, ale co tam. Powklejajcie swoje ulubione kawałki poezji. Tylko prosze, bez Wojaczka i innych oczywistych rzeczy, które bardzo łatwo można sobie wyszukać w dziale "wiersze znanych":). Może w tych wypadkach ograniczcie się do linków. Zamysłe wątku jest, by odsłonić jak najwięcej nieznanych perełek, tych mało popularnych. Ja zaczne od fragmentu ze Swinburne'a: From too much love of living, From hope and fear set free, We thank with brief thanksgiving Whatever gods may be That no life lives forever; That dead men rise up never; That even the weariest river Winds somewhere safe to sea Co w przekładzie (jeśli mnie pamięć nie zawiedzie) brzmi tak: Z Ziemi, gdzie ufność i strach podły Z miłością życia zbyt nam drogą Rządzą - dziękczynne ślemy modły Bogom, co gdzieś tam istnieć mogą Za to, że życie nie trwa wieki Że nikt nie wraca z mgieł dalekiej Krainy śmierci - a nurt rzeki Zawsze na moża spocznie progu wybaczcie interpunkcję. Dorzucę jeszcze Cummingsa w przekładzie Barańczaka: Słu -chaj wiesz co mam na myśli kiedy pierwszy facet wali się na ziemię wiesz i każdemu robi sie niedobrze albo ładują ci troche gazu i chryste panie szrapneli albo jak lodowacieją człowiekowi nogi albo jak trzeba stać aż po wiesz co w wodzie albo te wszy co łażą po tobie dosłownie wszędzie ja wiem i wszyscy którzy tam byli wiedzą co mam na myśli ale cholerna masa ludzi nie wie i nigdy nigdy nie będzie widzieć, i wcale nie chce Nie potrafię odnaleźć oryginału. Jeśli wątek złapie, to ja mam jeszcze sporo pięknych kwiatków mało znanych w naszym ksenofobicznym kraju poetów.
jasiu zły Opublikowano 26 Czerwca 2005 Zgłoś Opublikowano 26 Czerwca 2005 Edgar Allan Poe Bridal Ballad The ring is on my hand, And the wreath is on my brow; Satin and jewels grand Are all at my command, And I am happy now. And my lord he loves me well; But, when first he breathed his vow, I felt my bosom swell- For the words rang as a knell, And the voice seemed his who fell In the battle down the dell, And who is happy now. But he spoke to re-assure me, And he kissed my pallid brow, While a reverie came o'er me, And to the church-yard bore me, And I sighed to him before me, Thinking him dead D'Elormie, "Oh, I am happy now!" And thus the words were spoken, And this the plighted vow, And, though my faith be broken, And, though my heart be broken, Here is a ring, as token That I am happy now! Would God I could awaken! For I dream I know not how! And my soul is sorely shaken Lest an evil step be taken,- Lest the dead who is forsaken May not be happy now. Ravena nie zamieszczam, bo pewnie i tak każdy zna (a jak nie zna to niech się wstydzi:)).
Oscar Dziki Opublikowano 26 Czerwca 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 26 Czerwca 2005 Świetnie, ale tłumaczenie dla polsko-języcznych Misiu tez by się przydało. Nieładnie się tak unosić znajomością języka.
Samo zło Opublikowano 26 Czerwca 2005 Zgłoś Opublikowano 26 Czerwca 2005 to chyba jakieś zboczenie, ale Walt Whitman zawsze zaliczał się do grona moich ulubionych panów od pisania, chyba tylko ze względu na treści, jakie udawało mi się odczytywać z jego utworów- wklejanie nie ma sensu, tak jak i wierszy Różewicza, które wypisuję na ścianie, bo jest ich zbyt wiele. natomiast wklejam najlepszy jaki udało mi się przeczytać wiersz o motylku:). Robert Graves "motylek" :) Flying Crooked The butterfly, a cabbage white, (His honest idiocy of flight) Will never now, it is too late, Master the art of flying straight, Yet has - who knows so well as I? - A just sense of how not to fly: He lurches here and here by guess And God and hope and hopelessness. Even the aerobatic swift Has not his flying-crooked gift
Oscar Dziki Opublikowano 26 Czerwca 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 26 Czerwca 2005 Zło, myślalem, że jestem jedynym fanem Whitmana, który pozostał przy życiu po tej stronie globu:) Masz może przekłady Boczkowskiego?
Samo zło Opublikowano 26 Czerwca 2005 Zgłoś Opublikowano 26 Czerwca 2005 wielce prawdopodobne, poszukam i wrzucę wieczorem jak znajdę, a teraz zmykam pięlęgnować więzi rodzinne i takie ponadczasowe wartości jak zaufanie, zrozumienie, że nie zawsze da się wypić tyle, ile jest na stole itp....narka
jasiu zły Opublikowano 26 Czerwca 2005 Zgłoś Opublikowano 26 Czerwca 2005 Z tłumaczniem jest słabo. Szukałem, ale nie ma.
Quimeen Opublikowano 26 Czerwca 2005 Zgłoś Opublikowano 26 Czerwca 2005 "Tryptyk" Arkadiusz Cyber Matce I. naszyjnik małe błyszczące koraliki tlenu nanizane na wątłą plastikową nić inhalatora małe błyszczące kropelki życia tłoczące do ciała alfabetem morsa meldunek o upływie czasu II. odmieniam przez przypadki życiorys mojej matki przypadkowy mąż ja - jedna z przypadkowych ciaż - przypadkowe mieszkanie w naprędce skleconym bloku kilka przypadków sytuacji które burza życiowy spokój kilka przypadków niegroźnych wypadków kilka przypadków nadmiernych wydatków przypadek lekkiej nerwicy leczonej tytoniem i jeszcze jeden przypadek na sam życia koniec przypadkowy genetycznie fakt - rak III. Śmierć dziś nie ma łatwego życia świat i dla Niej na gorsze się zmienił dawno temu stawała nad łóżkiem niewidoczna dla śmiesznych medyków z ironicznym uśmiechem patrzyła na nadęte z przeżarcia pijawki dla zabawy liczyła paciorki krwi kapiącej na ścianki naczynia z żył podciętych lekarskim skalpelem wyszczerzała się szczerze w uśmiechu zaglądając w miedziane moździerze ubawiona kolejnej mikstury makabrycznie zabawnym dowcipem dziś już rzadko jest Śmierci do śmiechu rozkład jazdy Charona dziś piszą asklepiańskiej religii wyznawcy Hipokrata pradzieci prawnuków wymarniała wychudła kostucha może tylko przytaknąć diagnozie wysłuchuje wyroku z pokorą z ust anioła z białymi skrzydłami od krochmalu sztywnego fartucha i notuje z gorliwą skrzętnością urzędniczki w oddziale bankowym że ten dług zaciągnięty przed laty przyjdzie spłacić za rok z odsetkami rozmnożonych w człowieka komórek nawet Śmierć żal więc żywi do Boga że w tak mądrą tchnął życie istotę
Samo zło Opublikowano 26 Czerwca 2005 Zgłoś Opublikowano 26 Czerwca 2005 Oskarze, mam coś... Chwile naturalne Chwile naturalne – gdy mnie nadchodzicie - ach, jesteście teraz tutaj! Dajcie mi tylko lubieżne rozkosze ! Nasyćcie moją namiętność, dajcie mi życie ordynarne i bujne, Dziś będę zadawał się z ulubieńcami Natury, dziś w nocy także, Jestem z tym, którzy wierzą w rozpustne uciechy - uczestniczę w nocnych orgiach młodzieńców, Tańczę z tancerzami i piję z pijakami, Grzmi echo naszych sprośnych okrzyków, na najmilszego przyjaciela wybieram któregoś z prostaków, Musi być rozwiązły, prymitywny, niepiśmienny, musi być potępiony przez innych występki, Nie będę udawał, dlaczego miałbym się pozbawiać towarzystwa moich kompanów? O wy, których unikają. Ja przynajmniej was nie unikam, Niezwłocznie przystaje do was i będę waszym poetą, Bardziej waszym być pragnę niż kogokolwiek innego. Miasto orgii Miasto orgii, spacerów i uciech, Miasto, które pewnego dnia będziesz sławne, gdyż ja tu żyję śpiewam, Nie twoje festyny, zmienne obrazy, widowiska są dla mnie nagrodą, Nie naliczone rzędy twoich domów ani okręty w przystaniach Nie uliczne pochody ani błyszczące wystawy pełne wszelkich towarów, Nie rozmowy z uczonymi osobami lub udział w biesiadach i świętach, Nie to, lecz gdy idę, o , Manhattanie, twe częste, przelotne błyski oczu ofiarowujące mi miłość- Odpowiedzi na moją miłość – to moja nagroda, Kochankowie, nieustannie kochankowie, tylko oni dla mnie nagrodą
Oscar Dziki Opublikowano 26 Czerwca 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 26 Czerwca 2005 Tym samym, Samo zło obaliła swoją ksywkę:).
vacker_flickan Opublikowano 26 Czerwca 2005 Zgłoś Opublikowano 26 Czerwca 2005 może to jest dobre miejsce i dobry czas, by wreszcie powiedzieć, że nienawidzę poezji w związku z czym wybieranie fragmentów jest niemożliwe to smutne pozdr
Oscar Dziki Opublikowano 26 Czerwca 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 26 Czerwca 2005 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Spełnienie mojej prośby było do głębi dobre. Juz sie nie zaprzesz.
Samo zło Opublikowano 26 Czerwca 2005 Zgłoś Opublikowano 26 Czerwca 2005 no masz... to się wkopałam. przez ciebie muszę teraz komentarzami nadrobić.
jasiu zły Opublikowano 26 Czerwca 2005 Zgłoś Opublikowano 26 Czerwca 2005 Czyżby pani Samo Zło miała jakieś kompleksy? Czy może to syndrom kwaśnych winogron ;) Tu jest następny Edgara: Annabel Lee It was many and many a year ago, In a kingdom by the sea, That a maiden there lived whom you may know By the name of ANNABEL LEE; And this maiden she lived with no other thought Than to love and be loved by me. I was a child and she was a child, In this kingdom by the sea; But we loved with a love that was more than love- I and my Annabel Lee; With a love that the winged seraphs of heaven Coveted her and me. And this was the reason that, long ago, In this kingdom by the sea, A wind blew out of a cloud, chilling My beautiful Annabel Lee; So that her highborn kinsman came And bore her away from me, To shut her up in a sepulchre In this kingdom by the sea. The angels, not half so happy in heaven, Went envying her and me- Yes!- that was the reason (as all men know, In this kingdom by the sea) That the wind came out of the cloud by night, Chilling and killing my Annabel Lee. But our love it was stronger by far than the love Of those who were older than we- Of many far wiser than we- And neither the angels in heaven above, Nor the demons down under the sea, Can ever dissever my soul from the soul Of the beautiful Annabel Lee. For the moon never beams without bringing me dreams Of the beautiful Annabel Lee; And the stars never rise but I feel the bright eyes Of the beautiful Annabel Lee; And so, all the night-tide, I lie down by the side Of my darling- my darling- my life and my bride, In the sepulchre there by the sea, In her tomb by the sounding sea.
Samo zło Opublikowano 26 Czerwca 2005 Zgłoś Opublikowano 26 Czerwca 2005 Samo Zło ma pełno kompleksów...może nowy wątek rozkręcimy?
Oscar Dziki Opublikowano 27 Czerwca 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Czerwca 2005 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. A mało jest tu Twoich wierszy??:)
jasiu zły Opublikowano 27 Czerwca 2005 Zgłoś Opublikowano 27 Czerwca 2005 No wiesz, ale z nowym wątkiem byłoby wprost, tak bez metaforyki :) Ja jestem za. To jak to będzie Samo Zło?
Samo zło Opublikowano 27 Czerwca 2005 Zgłoś Opublikowano 27 Czerwca 2005 po pierwsze mam zbyt chude stopy. znajomi uważają, że są całkiem normalne i nawet dobrze mi z tym, bo nie mam problemu z butami, tyle że na basenie dość dziwnie to wygląda. wiem, jestem nienormalna :)
jasiu zły Opublikowano 27 Czerwca 2005 Zgłoś Opublikowano 27 Czerwca 2005 A niech sobie będą chude, uwierz mim lepsze to niż mieć takie kacze, jak... nie ja tego nie powiem ;). Jest tego więcej? Na pewno jest coś większego kalibru niż stopy. A tak na pocieszenie: S. T. Coleridge Kubla Khan In Xanadu did Kubla Khan A stately pleasure-dome decree: Where Alph, the sacred river, ran Through caverns measureless to man Down to a sunless sea. So twice five miles of fertile ground With walls and towers were girdled round: And here were gardens bright with sinuous rills Where blossomed many an incense-bearing tree; And here were forests ancient as the hills, Enfolding sunny spots of greenery. But oh! that deep romantic chasm which slanted Down the green hill athwart a cedarn cover! A savage place! as holy and enchanted As e'er beneath a waning moon was haunted By woman wailing for her demon-lover! And from this chasm, with ceaseless turmoil seething, As if this earth in fast thick pants were breathing, A mighty fountain momently was forced; Amid whose swift half-intermitted burst Huge fragments vaulted like rebounding hail, Or chaffy grain beneath the thresher's flail: And 'mid these dancing rocks at once and ever It flung up momently the sacred river. Five miles meandering with a mazy motion Through wood and dale the sacred river ran, Then reached the caverns measureless to man, And sank in tumult to a lifeless ocean: And 'mid this tumult Kubla heard from far Ancestral voices prophesying war! The shadow of the dome of pleasure Floated midway on the waves: Where was heard the mingled measure From the fountain and the caves. It was a miracle of rare device, A sunny pleasure-dome with caves of ice! A damsel with a dulcimer In a vision once I saw: It was an Abyssinian maid, And on her dulcimer she played, Singing of Mount Abora. Could I revive within me Her symphony and song, To such a deep delight 't would win me That with music loud and long, I would build that dome in air, That sunny dome! those caves of ice! And all who heard should see them there, And all should cry, Beware! Beware! His flashing eyes, his floating hair! Weave a circle round him thrice, And close your eyes with holy dread, For he on honey-dew hath fed, And drunk the milk of Paradise. Tłumacznia są w necie, jak ktoś chce to niech wpisze w google, traficie na pierszym hicie, ale kiepskie te tłumaczenia, dlatego zamiesaczam oryginał. Ja bym się ucieszył, jakby ktoś chciał pogadać o interpretacjach tego wiersza - jest ich od groma, poczynając od rzeki spermy, na opium kończąc :) Nikt chyba nie zna jedynie słusznej, może najwyższy czas opracować?
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się