Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Świece krwawią na kamieniu,

Moje kolana słabną — ale stoję sam.

Mówię do ścian, które nigdy nie wybaczają,

Wciąż wyznaję. Wciąż żyję.

 

Popiół w ustach, kurz w płucach,

Modlitwy gniją na wężowym języku.

Byłem synem. Byłem kłamstwem.

Za późno poznałem śmierć świętych.

 

Kadzidło dławi ostatni oddech,

Święte dłonie pachną śmiercią.

Złoto na ołtarzach. Krew na skórze.

Powiedz mi, Ojcze — od czego zacząć?

 

Kazali mi klęczeć, połykać kłamstwa,

Sprzedawali strach jako zbawienie.

Wstałem. Odszedłem.

A teraz nazywasz mnie nieświętym.

 

Ucałowałem krzyż. Przekląłem imię.

Kochałem za bardzo — poznałem płomień.

Niebo zamknęło żelazną bramę,

Więc mówię teraz. Zanim będzie późno.

 

Mówisz „módl się” – ja mówię „udowodnij”,

Nie będę się modlić…

Kiedy ciemność mnie wezwie,

Nie potrzebuję twojej świętej prawdy.

 

To moje wyznanie — ostateczny oddech,

Zapisz moje grzechy w Księdze Śmierci.

Jeśli jestem zgubiony na wieki,

Niech mój głos będzie kluczem.

 

To moje wyznanie — ostateczny wyrok,

Nieodkupienie — pamięć.

Jeśli upadnę, jeśli będę krwawić,

Pamiętaj, że mnie słyszałeś.

 

 

 

 

p.s.

Rockowa, symfoniczna msza zbudowana z wątpliwości, buntu i prawdy wypowiedzianej zbyt późno. Głos samotnego sprzeciwu wobec strachu, kontroli i fałszywego zbawienia. 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...