Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Adam Zębala

Użytkownicy
  • Postów

    384
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Adam Zębala

  1. @Waldemar_Talar_Talar bardzo dobry jak zresztą wszystkie pozostałe taką poezję lubię czytać
  2. Przemierzam puste sale samotnie idę zupełna nicość wbija się głęboko w pamięć. Na pustkowiu pośrodku pustki nikogo nie ma wypatruję wzrok w ciemności nic nie widzę. Nie pojawi się światło nikt nie powie słowa nie będzie echa bo jego nie ma. Nie Boski symbol ktoś postawił zupełnie do góry nogami bez Boga stoi nikt nie wie w co wierzyć. Ktoś powiedział pierwsze słowo ktoś powiedział wierzę nikt nie kontynuuje bo końca nie będzie. Nie widzę i nie słyszę nie wiem do kogo wołać i do kogo się modlić nie wiem czy ktoś mnie słyszy. Bez sensu i bez pomysłu idę pustym korytarzem i w zupełna pustkę. Czy ktoś zapali światło czy ktoś powie słowo on mnie nie widzi ja jego też nie w korytarzu stoję na samym jego końcu.
  3. @Łukasz Wiesław Jasiński Proszę się skupić na tekście i treści a nie na błędach ponieważ każdy je popełnia.
  4. @Waldemar_Talar_Talar dzięki waldemarze twoje słowo dla mnie jest bardzo istotne
  5. Zabrali Ci parasol chociaż pada deszcz potykasz się o krople które są jak kamienie. Nie masz siły iść dalej wszystko jest przeciwko nawet niebo nie pomaga. Na prawo i lewo rozrzucasz myśli wszędzie ich pełno zaznaczasz nimi swój teren. Nie będą Cię widzieć i nie usłyszą krzyczysz głośno Twój głos znika gdzieś w zaroślach. Tam gdzie kwitną kwiaty podsycasz rośliny swoimi łzami jesteś jak lód który topnieje. Czas zatacza koło idziesz razem z nim dlaczego tak daleko i dlaczego nie wracasz. Krople rosy zamienione w deszcz ogromne jak głazy i twarde jak lód kiedyś stopnieją Ty razem z nimi.
  6. Zaczynam Ciebie rozumieć rano idąc pustym korytarzem oddycham ciężkim powietrzem z trudem stawiając kolejny krok. Myśli zagęszczają się ich mieszanina jest coraz gęstsza i sprawia że nie mogę się skupić podejmuję dziwne decyzje. Zaczynam Ciebie rozumieć pod natłokiem problemów i ludzi którzy nie pomagają potykam się o swoje słowa. Zaćma która zasłania słońce zasłania również moją głowę moje oczy łzawią próbuję znaleźć odrobinę spokoju. Zacząłem Ciebie rozumieć w pewien ponury dzień taki sam jak inne rozumiem i myślę jak Ty. Krople potu spadają ze mnie ja nie podejmuję wysiłku odpycham złe słowa ktoś krzyczy inny się śmieje. Rozumiemy się i chcemy być razem nie musimy upadać idziemy byle jak i byle gdzie podążając jak tchórz i idąc jak nikt Zatoczą okrąg ciemną kredą dwa punkty po przeciwnych stronach one się przyciągają i chcą być razem bezsilność ich przyciąga.
  7. Jesteś wątłym i słabym powiewasz niczym flaga powiedziano żebyś się udoskonalił. W ciemności stoisz i nic nie widzisz jesteś ślepym chociaż masz oczy dlaczego nic nie widzisz. Gdy dzień nadejdzie zbiorą się chmury schronisz się pomiędzy skałami bo woda jest silniejsza. Popatrz wciąż jeszcze żyjesz unosisz się na wodzie wiatr Cię niesie sam decyduje gdzie. Po co Ci oczy skoro nic nie widzisz masz władzę tylko nad czym nic nie daję za darmo. Wyciągną konsekwencje z Twojej postawy Ty dalej nic nie robisz jesteś słabym chociaż dużo wymagają. Za niedoskonałość będziesz karany ktoś Cię posłał żąda abyś się udoskonalił bo sam tego nie zrobił.
  8. Postawiono krzyż tam gdzie psy szczekają i ludzie toną w błocie szacunku dla krzyża się domagając. Daleko stamtąd ludzie się modlą kościół jest pełny czekają na cud ale Bóg nie interweniuje. Przy skrzyżowaniu dróg krzyż stoi nikt tędy nie chodzi jest cicho będzie więc Panem ciszy. Rozerwą druty i osądzą sprawców wszyscy będą szczęśliwi nie będzie Panów i więźniów. Postawią krzyż pomiędzy drutami tam go jeszcze nie było krzyż nie chce być więźniem. Stary człowiek w niebo patrzy pośrodku ciszy dusze poległych płoną strażnik uciekł z posterunku. Na prochach kwiaty rosną same czerwone dzieci je zrywają pod krzyż bukiet zaniosą.
  9. Pomarańczowy wschód słońca woda zabarwia się na jego kolor ciemność odchodzi za horyzont. Głoś serca płynącej wody łączy się ze śpiewem ptaków które śpiewają piękną melodię. Pozostaw we mnie wrażliwość ja słyszę szum wiatru i szmer trawy i słowa które nikt nie słyszy. Nie słyszę co mówią i nie widzę tych co przechodzą obok słyszę głosy dobiegające z wnętrza. Jestem wolny i nic mnie nie trzyma lecę swobodnie ale nie spadam zaśpiewaj dla mnie swoją melodię. Słońce zajdzie utopione w chmurach zabarwią wodę na ich kolor jutro będzie znowu a ja razem z nim.
  10. Szukam Ciebie przy wschodzącym słońcu pośród blasku pomalowanym bogatymi barwami. Podziwiam Ciebie i modlę się do Ciebie pomiędzy tekstami wierszy szukam właściwego słowa. Słowa obnażone z kolorów i rzucone do Twoich stóp jutro zakwitną znowu. Na twarzy mam rosę i uśmiecham się do Ciebie pośrodku słońca i trwającej burzy. Tam gdzie sen się kończy ubieram wór pokutny i odprawiam modły i czuje że jest mi lekko. Coś się kończy lecz nic nie zaczyna obnażone z kolorów słowa ciągle jeszcze maja smak. Nie pozwól czekać i zatrzymaj czas mężczyzna maluje Twoje oczy sam skomponował kolory. Błękit i czerwień po środku żółty słońce w samym centrum uśmiechając się masz niebieskie łzy.
  11. @hannawanda bardzo dobry pozdrawiam serdecznie
  12. Nic się nie wydarzyło zamieszkaliśmy razem w moim leśnym domu. Wieczorem słuchamy śpiewu ptaków i wycia wilków które przychodzą pod nasz dom. Jest cicho tyko śpiew ptaków sprawia że jest tylko tu i teraz. Nigdy nie pada deszcz zawsze kwitną kwiaty dla Ciebie czerwone róże. Wszystko jest jak kiedyś po środku stoi fotel na którym drzemie kot. Z daleka od tłumów i od hałasu ponad drzewami unoszą Ciebie rozśpiewane ptaki. Ocean czerwonych kwiatów złożony Tobie aż po horyzont roznosi nie kończący się widok. Ciągle wzbiera płynąc w Twoją stronę popatrz dookoła to wszystko jest dla Ciebie.
  13. @Achilles_Rasti podoba się pozdrawiam serdecznie
  14. @Berenika97 bardzo dobry świetne porównania pozdrawiam serdecznie
  15. Żyję pomiędzy słowami piosenek pośrodku tekstów moich wierszy które otulają mnie do snu. W zimny dzień idę odziany w ciepłe słowa szukam horyzontu potykając się o krople deszczu. Dotykam ściany ręką w drugiej trzymam ogień roztopimy lód zalegający pośród wielu słów. Gdzieś za zakrętem rozmawiam z przechodniem szukamy cienia rozgrzanego do białości słowa które nie gaśnie. w kieszeni trzymam pędzel wmawiając sobie że umiem malować to chyba kłamstwo albo złudzenie. Czy przestępstwem jest okłamywać siebie dwoje ludzi paragrafu szuka ale nie znajdują winy. To tylko zwykłe puste słowa paliwo dla życia potrzebuję jego aby żyć w świecie baśni. Ktoś mnie otula swoim ciepłem jest dobrze i czuję się lepiej nic nie trzeba zmieniać jest miło.
  16. @Marek Cyran bardzo dobry podoba się pozdrawiam
  17. Pomiędzy słowami piosenek które nie uwierają które nie ranią i nie płynie krew. Ciepło i róża słodycz pomieszana z rzeczywistością jestem z Tobą i siedzę w Twoich myślach. Gdzieś jest nasza wspólna przyszłość kamienie na drodze rozpuszczone błękitnymi łzami. Słońce i wiatr zakręcone w moich oczach patrzę na Ciebie i pytam gdzie jest nasz dzień. Stojąc we wschodzącym słońcu ja pytam Ty odpowiadasz patrząc na mnie uśmiechasz się.
  18. Odrobina spokoju kiedyś nastąpi zajmiesz się tym co lubisz i sprzedasz obrazy. Nie czekaj na nią przyjdzie kiedy zechce darmo wypatrujesz oczy. Na zewnątrz znowu wstanie dzień zakwitną kwiaty i przylecą ptaki. Usiądziesz przed domem a one dla Ciebie zaśpiewają codzienny koncert. A przed wschodem słońca kiedy jest cicho nocni włóczędzy kładą się spać. Pokryte rosą rośliny korzystają z wilgoci zanim wzejdzie słońce. Spacerujesz pośród roślin szukasz przyjaciół którzy tak jak Ty dziś nie śpią. Odrobina spokoju nadejdzie z nowym dniem wyjdziesz jej na spotkanie i powitasz niczym kobietę.
  19. @iwonaroma wczasie istnienia imperium rzymskiego ukrzyżowano wielu skazańców i Jezus nie był żadnym wyjątkiem chociaż wielu Polaków tak twierdzi
  20. Czerwony rozciągnięto dywan na nim gwoździem przybito myśli wszystkie według wielkości. Myśli wyciągnięte z dna serca z największych głębin duszy wydobyte z mułu i obmyte we łzach. Wysuszone na wietrze rozgrzanym w południowym słońcu wszystkie bezcenne poszukaj właściwych. Wejdź na dywan i idź pomiędzy omiń nie istotne odszukaj które do Ciebie należą. Pozostaw te które Ci dano weź to co chcesz mieć i powiedz czy masz już wszystko. Poszukaj w zaroślach tych których nie ma pośrodku trawy która rośnie nad wodą. To ostatnia wiosna kiedy świeci słońce ominiesz pagórki aby iść prostą drogą. Słońce swym blaskiem podrażnia oczy rozpala rany które bolą wrażliwe nie pozwalające zapomnieć.
  21. Bardzo piękny pozdrawiam serdecznie
  22. Wyłaniający się cień z mgły pozostawia ogromne ślady i słowa które nic nie znaczą. Z mgły wychodząca pustka nie wiadomo po czym i do czego może doprowadzić. Narodzona w otchłani osobowość powstała zupełnie z niczego i w niczym nie mająca oparcia. Wyszliśmy z cienia i idziemy po tali wody nie widząc jaki jest nasz cel i dokąd zmierzamy. Ludzie z mgły idą odziani w niewidzialny szal ich postacie widać sami nie widzą o swoim istnieniu. Nienawidzą słońca i nie chcą żeby wzeszło bo gdy pojawią się promienie opadnie mgła. W słońcu znikną nasze ślady tylko smuga cienia zaprowadzi nas na zakole czasu.
  23. Piramidę na sznurku zaciągnąłeś w sam środek pustyni ktoś w niej zamieszka albo nie. Na zmoczonym piasku po nocnej ulewie małe domki budujesz ktoś po pracy będzie w nich mieszkał. Z porannej tęczy bierzesz kolory pomalujesz budowlę zanim opadnie mgła i podniesie się piasek. Do doliny zaniesiono zmarłych ludzie zapomnieli pozbawić ich duszy tylko zamknęli w grobowcu. Nikt tutaj nie przychodzi nikt nie odwiedza jest zupełna pustka pośrodku starego miasta. Posadzili drzewa po środku pustyni człowiek pługiem piasek orze będzie siał zboże. Oplotły kamienie kłosy pszenicy dorodne i duże na ciałach poległych swoje ziarno wykarmiły. Przyjdą Rzońcy i kłosy zbiorą opustoszeje pustyni do jesieni kiedy znowu siać będą. Usiądziesz i pomyślisz masz przecież rozum tam co kamienie sterczą łan pszenicy rośnie.
  24. Zasnąłem w moim leśnym domu w kominku dopala się ogień rozświetlając cały pokój. Co noc przyjaciele przychodzą jest ich cała wataha przywódca przed drzwiami zasiada. Zaprzyjaźniłem się z nimi usiadłem po środku stada małe wilki po mnie łażą. Głos sowy przeplatany z wyciem wilków nie pozwala zapomnieć że są i zaznaczają swoją obecność. Co noc gdy cisza trwa stary zegar czas wybija nieustannie i bardzo brutalnie. Czas ciągle płynie pośród starych zegarów starych ścian i obrazów które zawsze tutaj były. Odizolowałem się od świata pośród drzew pośród ścian jestem u siebie i jest mi dobrze. Nie zapraszam Cię do siebie moi przyjaciele Cię nie chcą bo nie ufają nikomu. Ufamy tylko sobie każdego dnia i w nocy ptaki dla mnie śpiewają pieśni.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...