drzwi od sypialni się zamknęły
za nimi jeszcze dźwięczą kroki
pies z kotem stoją zadziwieni
co tu się dzieje
o co chodzi
pies ryje nosem przy podłodze
kot w mleczną szybkę skrobie łapką
hau! miau! - niech ktoś nam w końcu powie
po co zniknęli tam
Pan z Panią
piłeczkę przecież lepiej turlać
i kłębki wełny przez przedpokój
gryźć buty plątać się w sznurówkach
w kuchni się dobrać
do rosołu
cóż mogą robić Pani z Panem
ukryci niby w skarbcu z baśni
pies chwyta w zęby zimną klamkę
kot w krążki światła
tęsknie patrzy
cienie rąk tulą się do siebie
śmiech zalał noc kaskadą złotą
ciszę zawstydza satyn szelest
kot prychnął
pies podkulił ogon
w końcu ich sen kudłaty zmorzył
choć wciąż w sypialni słychać szepty
a sens prawdziwy tej historii
zna tylko mój
zadziorny wierszyk