Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

      ANIOŁY ZMIAN

 

Noc się już rozproszyła w poświacie

tańczących pod latarniami płatków

śniegu, błędy przestały już boleć, tylko

trochę żal dobra co zostało rozdane

szczerze i w biegu, dobrego słowa,

którego nikt już nie wypowie.

 

Styczniowy śnieg ściele się kłującą bielą

na zmrożonych polach, żaden ślad

jeszcze nie zadeptał tej czystej karty

poranka, już czas ruszyć przed siebie jak

dawniej ochoczo i przewietrzyć głowę ze

snów, pozytywną myślą poranka.

 

Niezwykłe w swej zwyczajności piękno

zimowej natury, zamiecią tnące na

zmrożonych twarzach grymas i szczęście,

ożywia mroźną iskrą spojrzenia wyblakłe

codziennością, pchają do przodu myśl, że

znów jakoś to będzie.

 

A roztańczone płatki jak małe aniołki

fruną z dobrą nowiną wprost z nieba,

jeszcze czas łaskawie spogląda, omija nas

bokiem, pozwala odcisnąć na nowo na

ścieżkach dobry ślad, wyznaczyć nowy

cel, odnowić wiarę, bo tak trzeba.

 

Niejedne zimy już nasze kalendarze

przewiały, choć każda biała, lecz w innym

odcieniu, wszystkie potknięcia i błędy

puchem zmian zasypały, dając czas na

naukę, pozwalając się zbratać z myślą,

pogodzić z życia jesienią.

 

Bogdan Tęcza®

 

 

        PRZEKORNIE

 

Choćbym szedł ciemną doliną, zła się nie

ulęknę, bo ty jesteś ze mną, te słowa

dźwięczą wciąż w głowie gdy w zaspach

bezsilności upadam, one wciąż są i dają

mi pewność.

 

Jest czas gdy dusza rwie się na strzępy, a

serce z bólu pęka, przyklejam uśmiech

do twarzy, gdy ludzkie plemię wyszydza,

zbyt śmiało, ja idę dalej brzegiem swych

myśli, mam wiarę i ufnie przyklękam.

 

Komputery dziś wytyczają nam drogę,

słuszność wykresów wciąż karząc uparcie

szerzyć, a ja, zanim usiądę z kromką

chleba za stołem, wolę w swoje

staromodne ciche pacierze wierzyć.

 

Do pierwszych rzędów nigdy mnie nie

ciągnęło, bo z wiatrem we włosach pewnie

dziwnie wyglądam, zamiast krawat

poprawiać nerwowo, wolę z siodła swojej

maszyny, kochane Bieszczady oglądać.

 

Czasem mówią, żem samotnik i dziwak, że

w moim wieku w złudną godność się ubrać

pasuje, a ja milczę i się w duchu szczerze

uśmiecham, jadę dalej i czasem w swe

wnętrze, kilka kropel wolności tankuję.

 

Bogdan Tęcza®

,, 1 zw. Psalm 23 Pisma Świętego..''

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   24 czerwca 2023

       

        Przeżyłam. Myślałam, że umrę, ale przeżyłam. Gdyby mama nie trzymała mnie za rękę, byłabym pewna, że już jestem martwa.

        Kiedy ratownicy weszli do domu, wszystko wydawało się snem. Głosy się rozlewały. Z ledwością podnosiłam powieki. Czułam spalony szpinak, który gotowałam chwilę wcześniej. Pytali mnie, co brałam. Nie byłam w stanie im powiedzieć. Język mi spuchł, a ciało zesztywniało. Na noszach znosili mnie do karetki. To był trzeci raz, jak jechałam karetką, ale pierwszy na sygnałach.

        Na SORze odzyskałam mowę. 

        - Fenibut - powiedziałam lekarzom.

        Do tej pory mnie trochę bawi, że musiałam im tłumaczyć, co to jest. Znalazłam to gdzieś w internecie. Pisali, że to sowiecki lek uspokajający, neuroprzekaźnik receptorów GABA. Miał działać jak pregabalina. UWIELBIAM pregabalinę. To prawie jak alkohol, ale jest lepsza. Nie chodzi się po niej na skos i nie sepleni jak kaleka.  

        Chyba powinnam się przedstawić. Cześć, jestem Laura, a to jest mój dziennik. Mam dwadzieścia lat i jedyne osiągnięcie na moim koncie to wygranie konkursu recytatorskiego w pierwszej klasie liceum. Jestem ćpunką. Ale nie taką zwykłą, co bierze wszystko jak leci. Nie, ja lubię wiedzieć. O wszystkim, co biorę, czytam. Wiem, jak co działa, z czego jest zbudowane i jakie są konsekwencje ćpania tego. To ważna wiedza, gdyby coś poszło nie tak (wczoraj poszło k o s m i c z n i e źle). Szkoda, że nigdy nie byłam dobra z chemii. Tak to bym poszła na studia. Może w przyszłości stałabym się drugą Lori Arnold albo Walterem White’em. W sumie mogłabym iść na ASP, tyle że ciotki mi powtarzały, że po tym to tylko malowanie portretów na Krupówkach.

        Nie wiem, czy ktokolwiek poza mną przeczyta ten dziennik, ale jeśli tak - niech uczy się na moich błędach. Narkotyki to ścierwo, a ja zrozumiałam to za późno. Teraz leżę w psychiatryku i wątpię, że szybko mnie wypuszczą. 

        Zadomowiłam się na oddziale. Nie jest najgorzej. Pielęgniarki są miłe, uśmiechają się do mnie, kiedy przychodzę po papierosa. Nie możemy ich trzymać przy sobie, wydzielają nam po jednym co godzinę i to jest najbardziej przejebane. Jedzenie też mają dobre, nie to, co na innych oddziałach. Kiedy leżałam na nefrologii, dawali same pomyje.

        Miałam w planach przespać cały pobyt tutaj i obudzić się, gdy odejdą głody. Staram się nie myśleć o kreskach i blantach, ale one same do mnie przychodzą. I Dawid nie pomaga. Jeszcze trzy dni temu piliśmy razem wódkę, a teraz jest tu razem ze mną, bo pomieszał perazynę z alkoholem i fetą. Twierdzi, że ledwo go odratowali, ale ja wiem, że buja. Mógł co najwyżej dostać niewydolności wątroby. A zamknęli go, bo jest po prostu pieprznięty.

        Przed chwilą wołali na leki. Teraz papieros. Dają mi te same tabletki, co przepisał mi psychiatra, tylko dawkę zwiększyli. Przyjmuję to z ulgą, bo będzie się lepiej spało. 

        Kończy się pierwszy dzień mojej trzeźwości. To przerażające. Odkąd pamiętam, jestem na haju. Zawsze załatwię sobie pieniądze. Jeśli nie biorę od mamy, to daje mi babcia. Do tej pory nie wiedziały, na co wydaję. Żle, że się dowiedziały. Nie, nie mogę tak myśleć. Przecież chcę z tego wyjść. Kurwa, Laura, tak będzie dla ciebie lepiej, zrozum to wreszcie!

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...