Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

okno na poddaszu

 

gniazdo utkane z gałązek i sopli lodu

króluje w koronie brzóz

 

czarno-biała kora

pasuje do krajobrazu zimy

i obojętności mrozu

 

jak co roku sroki

próbują szczęścia

w zieleni kochają swe nienarodzone pisklęta

znoszą wiatr patyczki a może nawet jajka

stąd nie widać

 

tylko otulone śniegiem gniazdo

kołysze wiatr

daje mi czarno-biały znak życia

w kadrze mojego okna

na poddaszu

Gość vioara stelelor
Opublikowano

@APMPodoba mi się ten delikatnie namalowany urywek krajobrazu, który staje się szkieletem dla poetyckiej refleksji. 

Z moich okien też widać na brzozie ptasie gniazda, nie wiem, czy wronie, czy srocze - teraz też oszronione i ośnieżone.

W mroźnym, martwym krajobrazie są wspomnieniem życia - i symbolem nadziei.

Opublikowano

@tie-break ja obserwuję te sroki już od 3 lat i jakoś nigdy nie udalo im się wychować młodych. Ale zawsze cieszę się, jak widzę, że zabierają się wiosną do budowy gniazda. Są bardzo pilne. Ciekawe, czy będą budowac nowe gniazdo w tym roku.

@bazyl_prost takie jajko niespodzianka

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • „Warszawski ptasiniec”   Patrzę przez okno codziennie, ciekawski człowiek jest ze mnie, chętnie ptaki obserwuję, często się im przypatruję.   Widzę gołębie i wrony, kawki widzę i gawrony, mewy znad Wisły ciągnące, piskliwym głosem skrzypiące.   Wróble rzadko przylatują, prawie się nie pokazują. Nie lubi wróbli Warszawa, a może to wróbli sprawa?   Może się jej obawiają, że tak rzadko tu zaglądają. Dużej Warszawy nie lubią, bo boją się, że się zgubią.   Czasem zaglądną sikorki, przeszukują w pniach otworki, larw i gąsienic szukają, „pia-ki, pi-kiki” śpiewają.   Z pewnością ta ich rozmowa sikorcze sekrety chowa, ale jakie — tego nie wiemy i raczej się nie dowiemy.   Zdziwieniem — jak na Warszawę — bywa, że dzięcioły żwawe czasami tu zaglądają i dziobami w korę stukają.   A pan kos na czubku drzewa, wieczorem i rano śpiewa, a pani kosowa — żona, w gałązkach drzew zaczajona.   Sroka coś zaskrzeczy w locie, paszkot usiądzie na płocie. Ptasiniec w Warszawie mamy, choć ledwie go dostrzegamy.   Leszek Piotr Laskowski.      
    • Napiszę się dla ciebie   jak wiersz bez rymu ale z rytmem pożądania   niech głosem zabrzmi pragnienie nigdy nienapisane   przez litery rozebrany jestem nagi tobą odczytywany   pisząc siebie poczekam aż będziesz wypowiedziana   umieść nas między wersami rozbierzmy miłość razem napiszmy się na nowo
    • @lena2_ cudnie - jak ja lubię taką formę 4/4/4 i sentencja wspaniała nawet nie zdając sobie sprawy cały czas się o nią ocieramy   twa wrażliwość czasem zda się nieskończona już dostrzegasz te problemy które przyjdą chociaż słowem wiele razy je pokonasz lud uparty robi swoje - idzie w nicość   pozdrawiam    
    • @Poet Ka fajne porównanie poezji do chirurgicznej precyzji. ("Chirurgia i precyzja" S. Barańczak)   "wzdęte z bólu to właśnie twój najlepszy atrament"- Twoje, łał!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...