Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

kilka godzin przed świtem

mijaliśmy rozmazane jezioro

ciemność dławiła się zorzą

ptaki stroszyły wieczne pióra

 

czasem
aż chciałoby się dotknąć nieba

a potem utonąć w marzeniach

bose brzegi
sprawiają wrażenie introwertycznych
 

 

Edytowane przez marekg (wyświetl historię edycji)
Gość vioara stelelor
Opublikowano

@hollow manMnie się wydaje całkiem do rzeczy.

Przecież pejzaż opisany w pierwszej strofie to nie jest ładny landszafcik, raczej bym powiedziała, że to taki dość mroczny obraz - rozmazane jezioro jak z plam Roschacha, dławiąca się ciemność - to jest mocno ponure.

Peel szuka w naturze czegoś, co się z nią obiegowo kojarzy - spokoju, zadumy, wyciszenia, a tymczasem otaczające go elementy świata sprawiają wrażenie obce, dalekie.

Bo tak po prawdzie, natura nigdy nie dostraja się do człowieka i jego chwilowych emocji czy nastrojów. I dlatego te "brzegi" są "introwertyczne", zamknięte w sobie, żyjące swoim życiem, niezależnie od tego, że człowiek łazi nad jeziorem i szuka rezonansu dla tego, co mu w duszy gra.

Opublikowano

@tie-break

Tak, racja - na takim poziomie ja to rozumiem. Tylko mi odstaje w kompozycji, w brzmieniu, w melodii... Gdyby użyć jakiegoś mocarnego obrazu żeby introwertyczność jakoś wpleść w cały wiersz - mielibyśmy chyba większą spójność. Tylko, że wtedy jeszcze jednej strofy byłoby potrzeba.

Ale jak wspomniałem - to tylko moja krzywa perspektywa.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Maciej Szwengielski @Maciej SzwengielskiPisząc retorycznie "gdzie był Bóg" miałem na myśli "dlaczego nic nie zrobił", to chyba oczywiste. A Pan mi pisze, że "cierpiał razem z nim". Ale prosiłbym, by mnie Pan traktował poważniej. Nie jestem dzieckiem, OK? Bo skąd Pan wie, że ten Pan Bóg kilkanaście lat temu cierpiał razem z Andrzejem? Widział go Pan, napisał to Panu? A może w TV Republika mówili? nie, Pan tworzy, to taka konfabulacja na jawie.  Nawet, gdyby obaj jednocześnie cierpieli (Andrzej fizycznie, Bóg jakoś bosko), to dlaczego mu nie pomógł? I to już nie jest moja retoryka. "Bóg jest miłością", tak nas księża katoliccy uczą. Zatem  na przykładzie tragedii szwagra twierdzę: TO SĄ KPINY Z MIŁOŚCI. I proponuję to sobie zapisać i przyjąć jako pewnik. Bo widzę, że z tymi sprawami Pan sobie nie daje rady. 
    • @Alicja_Wysocka To ekwilibrystyka liryczno-metafizyczna. Dziękuję za komentarz, pozdrawiam.   
    • @Berenika97 Czasami utrwalam zdjęcia słownie.  Kawałek folii po rybach, wyprałam w zmywarce i posłużył mi jako filtr do portretowej sesji.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Dziękuję za interpretację. :)
    • @Poet Ka Podsumowanie człowieka w kilku wersach. Jak próba uchwycenia momentu, w którym skończoność spotyka się z wiecznością. Bardzo ciepły wiersz.   Splot słonych wspomnień. I ta jedna melodia. Echo po tobie.   Pozdrawiam
    • W podziękowaniu za łzy     Pisze poeta – jest jak liści szelest Które wiatr pogłaskał delikatnie I choć wielkim poetą nie jest To na niejedno serce się natknie Serce co widzi niedostrzegalne Tam, gdzie wszystko zdaje się banalne I jest – serce, którego pragnął poeta I te łzy, które jak ogień – choć to woda Dla myśli nieznanych – to podnieta Której zmarnować byłoby szkoda Bo więcej znaczą niż słów tysiące I są jak życiodajne słońce Więc usiadł poeta i z tego strumienia Rzeki łez, duka wiersz diamentowy Bez przygotowania, bez natchnienia Bo do wdzięczności za te łzy niegotowy Zbyt dużo jak na serce jedno I słowa marnieją, bledną Słowa, jasnością łez wypalone Bledną, marnieją, bo mniej znaczą Niż te łzy miłością podpalone Co nie zważają i nie baczą Na bramę, którą w poecie otworzyły Jakby same z siebie żyły Te łzy, ile ich popłynęło rzeką Ile na ziemię upadło pojąc otuchą Ile ich jeszcze pod powieką One natchnieniem jednak – ciszą głuchą Z której poeci czerpią litera, po literze Słowa, co więcej znaczą niż pacierze
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...