Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

marekg

Użytkownicy
  • Postów

    837
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Treść opublikowana przez marekg

  1. w przestrzeni wieczoru czerwony semafor czeremcha nie zerwana i ostatni Polregio do Hajnówki następny przybędzie jutro według rozkładu wstanie słońce zapłonie pierwszy wers potem zalajkujesz moje wiersze ta sobota ma coś z literatury pięknej czytamy czas jest godzina ta sama i nieobowiązkowa
  2. Na kamiennych schodach czarny kot oparty wąsem o Koloseum rozłożone niczym dziurawa muszla pod rzymskim niebem skropione rdzą czasu uśpione. Zmarszczki murów leniwie tworzą obraz przemijania odbity w kocim spojrzeniu jak w bezmiarze wieczności
  3. wybuchnęłaś wiosną uśmiechem po lewej stronie wiersza musiało się wydarzyć to niedzielne spotkanie zagubiona jaskółka co prawda były dwie nad krawędzią pustej kartki zanim pojawiły się słowa czekałem na końcu zdania padał deszcz a ty recytowałaś swoje niebo
  4. morze odsłania wieczór czerwieni się w spalonym słońcu ślady słów odciśnięte na piasku giną pod stopami poliglotów czekamy wolny stolik dziś też jesteśmy wolni coffee or tea debiutujący poeta jest na fali nadciąga burza oklasków
  5. @Mitylene Pięknie !
  6. wiersz zatrzymał mnie między absurdem a przepaścią czytam kolejne wersy zapisane na kruchej skale życia i nie są to żadne metafory tutaj zwyczajnie tak jest słowo nadzieja odmieniam przez wszystkie przypadki istnienia
  7. wszystko jest tak dziecinnie proste i tylko się śmiać z chmur z ich twarzy i mojego cienia powietrze jest ważne i czyste mówię sakramentalne – być może nie wszystko musi być logiczne jak wiersz zawieszony na niebie
  8. wieczór jest herbaciany trzymam się filiżanki a ona mnie gwiżdżę na czajnik za oknem parzą się koty głośno i agresywnie
  9. kot plącze się między mną a księżycem melancholia w środku ciszy nie potrafi mruczeć za oknem gromadzą się cienie nocnych motyli na moment budzę się między wersami w niezapisane noce dokucza mi neuropatyczny ból lewej strony wiersza
  10. @Nata_Kruk @Nata_Kruk myślę że ta forma tez jest f poprawna, ale jest ale ....... Dziękuje !
  11. @Mitylene Dzięki !
  12. w roli statysty niekontrolowany przemarsz krajobraz co chwilę łapie oddech idziemy po wiatr kilka zdjęć w euforii późnego błękitu i skrawek dzikiego oceanu zamiast słów tylko sól w ustach a jeszcze wczoraj śniła mi się powódź nocne marki topiły się między snami próbowałem zasnąć gdzieś indziej
  13. nadgryzam dzień pierwszy kęs o smaku deszczu zero pragnień zero cukru wdech i wydech potem mała kawa zabielona szybszym tempem marzenia gdzieś na kolejnej stronie we wstępie kilka uwag o życiu i raju zakochanym w Bogu myśli mokną ulewa trwa wiosna wiosłuje łyżeczką powiewają majowe flagi mijam samotne rowery mknące ku zielonym światłom
  14. @Nata_Kruk Ukłon z mojej strony za wnikliwe czytanko . Dzięki!
  15. pod parasolem Dzień dobry gramoli się w porwanych chmurach plusk mijam żółte kalosze ulice bez dna wypełniają tykające krople wiatr przesuwa bezludny plac niebo zawisło na iglicy przestało zaczęło się przejaśniać w moim smartfonie wychodzi słońce
  16. zerkam na miasto jest jeszcze noc senne liście pierze deszcz lśnią mokre ulice pierwszy a może ostatni tramwaj mieni się w ciemności symboliczne schody otwierają niebo w drzwiach czeka na mnie Judasz trzymam się blasku gwiazd senne myśli wirują w powietrzu jak ćmy
  17. z gałęzi snu zrzucił nas poranny wiatr w obłokach niedospanej nocy wierciły się nasze myśli owady wędrowały przez las potem spadł purpurowy deszcz zmył ostatnie słowo z suchego języka i zielone metafory świerszcz grał jeszcze przez chwilę
  18. a może morze jesteśmy sami bez uniesień bez fal namiętności noc otula nas rybim ogonem łuszczą się sny rozmaite zimno drapie się za głowę panele podłogowe imitują mokry piach i senną plażę na odludziu chore zatoki dokuczają nieobecnym dryfujące myśli wyrzuciło na brzeg zrywamy się zachłannie każdy w swoją muszlę
  19. zerkamy w gwiazdy potem logujemy się w mętnej ciszy las ma kolor nocy taki nijaki ostatnia przyczajona butelka czeka na polanie na Facebooku bez zmian obserwujemy przez lornetkę sarny i siebie
  20. a potem zgasło światło w ciszy świecy siedzieliśmy w jedynym jasnym oknie w końcu nastała ciemność westchnęła i zasnęła żółty pies ujada z powagą po drugiej stronie księżyca jest kilka ciekawskich osób wiosna drukuje się w 3D replay zielony pies szczeka ale z honorem
  21. a kiedy się tłumaczę mój translator pomija kolejne zwroty spocony siadam na skraju wiersza cień w lustrze odbija się czkawką zmęczonej niedzieli
  22. całą noc las krzyczał drzewami drogi snu rozpłynęły się w błocie myśli przewiał wiatr deszcz nie zmrużył ani jednej kropli grafitowe niebo spadło szumnie na czułe ciało ziemi oddech przybierał na sile a potem milkł za horyzontem zanurzyłem się w kałuży w moim poczuciu pokoju panował niepokój
  23. za blokiem pies szarpie się z chmurami ulewa rozmywa miasto mamy adidasy po kostki i nylonowy parasol nie wydziwiaj dziś szczeka na jutro a wieczorem wyjdziemy na kolejny spacer ugryziemy chwilę przyjemności samotność już nie doskwiera czworonogom
  24. niestety !
  25. a kiedy przechodzę obok matowe morze ścieli się do snu w niekończącej się wędrówce słońce gaśnie kolejny raz dokucza mi jedynie cień przemijania
×
×
  • Dodaj nową pozycję...