Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

15. Za blisko ognia

(narrator: hypaspista)

 

1.

 

Układam włócznie.
Jakby każda pytała,
czy jestem jej panem.

 

2.

 

Miejsce przy królu —
tak blisko ognia,
że parzy.

 

3.

 

Aleksander za lekko stawia
stopy na kamieniach
pełnych krwi.

 

4.

 

Chce prowadzić,
a przecież dopiero
poznaje wojnę.

 

5.

 

Zakładam zbroję —
ona uczy mnie
jak nie czuć.

 

6.

 

Tyle lat w służbie,
a wciąż pytam,
czy jestem gotów.

 

7.

 

Dzień wstaje powoli,
jakby sprawdzał,
kto odważy się oddychać.

 

8.

 

Idę jak zawsze,
choć wiem, że każda droga
coś zabiera.

 

cdn.

Opublikowano

@Łukasz Jurczyk

Bardzo mi się podoba!  

Narrator jest osobą, która żyje w cieniu władzy, dosłownie "za blisko ognia". Metafora świetna - bliskość króla to przywilej, ale też zagrożenie - można się spalić.

Podobają mi się powracające pytania - "czy jestem jej panem", "czy jestem gotów" - to nie pewność siebie wojownika, ale cicha wątpliwość człowieka.

Jest też napięcie między Aleksandrem a narratorem - "Za lekko stawia stopy na kamieniach pełnych krwi" - to lekka krytyka? Obserwacja o braku doświadczenia?

Zakończenie działa jak rezygnacja - świadome trwanie. Jak zwykle świetny tekst!

Gość vioara stelelor
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Bardzo ładny obraz, który dla mnie mógłby istnieć jako samodzielny wiersz, miniatura.

Przepiękna impresja, znakomicie oddająca napięcie, grozę tego poranka, gęsta od emocji, ale zarazem majestatyczna i wyciszona.

 

 

Podobnie, jak w przypadku poprzedniej strofy, to również jest bardzo  uniwersalna myśl o odwadze podjęcia wyzwania lub decyzji o zmianach, kosztem dotychczasowej strefy komfortu, relacji, poczucia bezpieczeństwa.

Świadome życie zawsze oznacza jakąś ofiarę.

Fantastyczna lapidarność tej cząstki i jej ostrość - zrobiły na mnie wrażenie. Ja sobie ten urywek skopiuję, bo to świetne motto do wiersza, jeśli pozwolisz. :)

Gość vioara stelelor
Opublikowano

@Christine Nie przywiązuję wagi do tych serduszek, dla mnie o wiele ważniejsze jest słowo czytelnika; daję, jak sobie w ogóle przypomnę o ich istnieniu.

 

Opublikowano

@Christine Serdecznie dziękuję!!!

 

Twoje komentarze są dla mnie badzo motywujące!

 

Pozdrawiam

@tie-break Bardzo dziękuję!!!

 

Widzę tę poemat trochę jak łańcuch miniatur tworzących ciąg narracyjny.

 

Jeżeli fragment mojego utworu może w jakiś sposób inspirować to tylko się z tego cieszę :)

 

Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Będę taką jaką chce mnie Świat się wykoleja w słownikach Pojedynczych przechodniów Zbiór pusty jest elementem Każdego zbioru ludzkiego też To ja dziś, ogłaszam się tym pustym Dobrze już, biorę to na siebie Jak zbyt słoneczne miejsce w autobusie bez firanek Mkniemy na południe Z tyłu Nocny Kowboj z kumplem Od którego idzie chłód Walczy skubani ze mną o pusty zbiór  
    • (...) Raz nagonił czarci chłopek ducha winne dziewczę, Te cichutkiem tuliło swą uszytą warkotkę, Wyszarpał ją zaborem z jej leciutkich dłoni, Wysiłek jej na nic skryć złup za kapotkę.   A dziewoja drobnica, tycia nad rówieśnych, Jakby od wymiona matki dziś ją odessano , Słabiutka chudzina, od garna się wzdryga, Strawę w chlew oddaje, za rękę złapano.   Lękliwa jak łania - strachała się pospolitej bzykajki, Bo raz ugięła kolana jak pod ciągiem ciążnika, Zachwiała się w zagrozie na przewrót plecami, I roiły ludne na to, że winą równia błędnika.   Indziej - włochaty pajęczak niewielki, śladny, Okami ledwo glądany na ścianie, Opuścił się na przędzy w pół drogi nad progiem, Salwowała na galop, trzy dni polowanie.   A szelma żwawy do postępku, zagarniał się i zmyślał, Przyczajki nie uznawał, niezdygany stąpnął, Wyłonił się zza winkla, pognał na ofiarę, Żywiec w pełnej krasie, w dryg piorunnie pomknął.   Oniemiała, porażona jak za gromu błyskawą, Wytrzeszcz łupił oczka, potwornie zszokowana, Samotna po znienackiej rozłące z pałubą, A morduchna szelmy z obłędem zaśmiana.   Ten zaś jął zdobycz silnym pochwytem, Rozdarł dratewkę spojenia włókniny, Puścił grzbietny przyszew, z karku spadła główka, Z szyi kukiełeczki próchnęły trociny.   Rozpruł barbarzyna jej ciemienne nici, A czynił w żywiole i napływie zamroku, Puściło szycie, na klepę zwał wióra, Wyzionęłą ducha za upustem krwotoku.   Ręką swą wypchajce był jak topór i szafot, A on sam jak kapturnik w rozjarnej szacie, I znów był jej głownią na straceń placyku, A w rozrachu danił jeno gorzki żal po stracie.   I mgnęło po łupie, cyk, krótka chwila, Gdy grabieżca dopieroć zwieńczył swe pojmanie, Pojąć niewiniątko w porę los zdołało, I nad mur freblówki rozniosło szlochanie.   Łezki lała nieszczęsna jak obłok ulewny, I ślinę toczyła, zaciągała noskiem, Pełne wiadro szlochu, tyleż by nałkała, Bez kojnej tulajki żywot jej zaszedł mrokiem.   W sercu widok zbójni napinał drgę cięciwy, Odnóża miękły jak podparte puchem, Roztrząsł się dzban uczuć, niemocą ujmował, U kresu pękł w mak, opar ulazł zaduchem.   Zagnębią ją kłujące oddychna rozpaczy, Utknie w samotni, choć za oknem tłumnica, Nie wynuci kołysany pod zaciszną nocą, Ziąb udusi tlik żarnika - proch, kości, zimnica.   (...)   CDN.
    • @Czarek Płatak dzięki:)
    • Niechybnie pięćdziesiątka. Wszystkiego najlepszego :-)
    • kiedy mówisz Ojcze nasz przylatuje gołąbek chleba naszego powszedniego wypatruje   na przystanku kiedyś ludzie czekający i niepewni dalszych losów i powrotu   odmawiali gołąb ja dał    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...