Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

- Mistrzu czy mam ją pytać, gdy chcę pocałować?

- Nie pytaj, gesty znaczą więcej niż słowa.

 

Po przeczytaniu artykułu, w którym autorka sugeruje, żeby jednak pytać. 

Najlepszego w Nowym Roku dla czytających i nie. 

Opublikowano (edytowane)

@Marek.zak1

Zenek Martyniuk również rozważał ten dylemat:

Patrzę czule w twoje oczy,
a tu słyszę ciągle nie,
nie wiem co mam z sobą zrobić,
czy całować ją czy nie.

 

Obaj z Mistrzem doszli do zbieżnych wniosków, akurat niezgodnych z obowiązującym trendem.

 

Moje osobiste stanowisko jest takie: Nie pytaj tylko jeśli jesteś pewien, że nie dostaniesz w twarz lub że zostaniesz pozwany.

 

Szczęśliwego, Marku.

 

 

 

Edytowane przez hollow man (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@hollow man Wszyscy koszykarze NBA mają też ten problem. Wysocy, atrakcyjni, sportowi, zadbani i umięśnieni, ale muszą bardzo uważać. Więc są w ogóle szkoleni jak postępować z kobietami. Ryzyko dzieci, posądzeń o gwałty i tym podobne wzrasta dziesięciokrotnie. I to wiesz zgody na piśmie, badania zdrowotne, no różne takie najróżniejsze. I dochodzi do dużego paradoksu moim zdaniem. Zwykły Kowalski, choć trochę zadbany i na nie aż takim etacie sobie hula w tych sprawach aż drzazgi lecą i może nawet łóżko, zwykłe swoją drogą, trzeszczy, a ktoś topowy to o łóżku wręcz powinien zapomnieć. Świat tym samym sprawiedliwy nie jest. 

Opublikowano

Panowie, serio?

Ubolewacie nad losem amerykańskich koszykarzy i generalnie ludzi majętnych?

Przez wieki kobiety były traktowane jak przedmioty, całowane, bite, gwałcone i nikt nie upomniał się specjalnie o ich prawa - jeśli nie miały kogoś w rodzaju protektora - nie miały zasadniczo nic do gadania. Jesteście zwolennikami ograniczenia praw kobiet do zdecydowania kto może je całować a kto nie i w jaki sposób zarządzać swoją cielesnością? Nie wierzę.

Opublikowano (edytowane)

@hollow man Ja mam wrażenie, a z kolegą Markiem rozmawiamy już od jakiegoś czasu, że po prostu w tym zakresie jesteśmy nieco pragmatyczni. To dobra jest cecha i właściwy punkt widzenia. Najlepiej się wychodzi In koguto i to akurat ludzie majętni też opanowali w dużym stopniu, umiejętnie chowając swoje wizerunki. Reprezentacyjni natomiast no nie mogą sobie na to pozwolić. Ubolewam i nad gwałtami i złym losem kobiet i nad robieniem w gwałt. Nie nad ojcostwem, a nad robieniem na siłę w ojca. Nad tego typu sprawami, które bardzo ciężko jest wybronić. Ogólnie chciałbym zasad po obu stronach damsko - męskich relacji, zbliżeń, prokreacji i życia. 

Edytowane przez Leszczym (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@hollow man Tak może było w XIX wieku, bo ja czego takiego nie pamiętam. Wiersz został zainspirowany artykułem, że facet przed pocałunkiem i każdym dalszym dotykaniem powinien spytać kobiety, czy tego sobie życzy. To się poniekąd kłóci z tezą, że 80% informacji przekazywane jest w sposób niewerbalny i o tym mój wiersz.

Pozdrawiam

Opublikowano

@Marek.zak1 Ja jeszcze pytanie bym widział, sam kiedyś zapytałem, ale zgody na piśmie mi akurat aż nie mieszczą się w głowie, a jestem prawnikiem z wykształcenia i już widzę siebie siedzącego nad tekstem tego "porozumienia" :)) Które nawiasem mówiąc być może powinienem już na wszelki wypadek opracować :))

Opublikowano

@Marek.zak1

Z pozycji kobiety ten tekst budzi u mnie mieszane uczucia i wymaga dwojakiego spojrzenia.


Rada "nie pytaj" jest ryzykowna. Kobieta może nie czuć się komfortowo z niechcianym pocałunkiem, nawet jeśli ktoś "odczytał sygnały".

W wielu sytuacjach kobieta może czuć presję, by n.p."nie robić sceny". Niechciany pocałunek stawia ją w sytuacji, gdzie musi aktywnie się bronić. Najważniejszy jest szacunek do drugiego człowieka, a szacunek w tym kontekście to przedkładanie jej komfortu i autonomii nad swoje ego.

Osobiście nie znoszę sytuacji, gdy mężczyzna n.p przy powitaniu chce pocałować mnie w rękę - muszę ją szybko chować - na szczęście to już zdarza się coraz rzadziej.


Z drugiej strony, tekst może odnosić się do sytuacji, gdzie obie strony jasno sygnalizują wzajemne zainteresowanie przez mowę ciała, kontakt wzrokowy, zbliżanie się. W takim kontekście "gesty znaczą więcej niż słowa" może oznaczać, że napięcie i obopólna chemia są wyraźne - wtedy pytanie może wydawać się sztuczne. Gdy napięcie jest wyraźne i obustronne, spontaniczność ma swój urok.

 

Każda kobieta jest inna. Sztywne zasady nie zastąpią wrażliwości na konkretną osobę i sytuację.


 

Opublikowano

@Berenika97

 


Z drugiej strony, tekst może odnosić się do sytuacji, gdzie obie strony jasno sygnalizują wzajemne zainteresowanie przez mowę ciała, kontakt wzrokowy, zbliżanie się. W takim kontekście "gesty znaczą więcej niż słowa" może oznaczać, że napięcie i obopólna chemia są wyraźne - wtedy pytanie może wydawać się sztuczne. Gdy napięcie jest wyraźne i obustronne, spontaniczność ma swój urok.

 

Tak, to tym. Problem, że nie zawsze ludzie umieją odczytywać sygnały, a wtedy, czuje się niezręcznie,  albo jest zawiedziona brakiem inicjatywy nieśmiałego faceta. 

 

Pozdrawiam. M. 

@Leszczym W necie jest tego sporo, jak napiszesz "written consent to kiss" czy podobnie.

How to give written consent?

The consent letter must contain original signature(s), and cannot contain any restrictions, conditions, or stipulations. Any restrictions or conditions must be kept separately between the parties involved. The consent letter must simply state that consent is given to a person to use the similar name.

Opublikowano

@Marek.zak1

czasem może się zdarzyć że i 100% informacji jest przekazana niewerbalnie , zauważyłem że to jest mocno wykożystywane przez kobiety które negują ten fakt aby móc manipulować  

-powie źle zrozumiałeś sygnały a dobrze wiedziała co robi.

Też się spodkałem z takim czymś i słyszałem o przypadkach od innych że jak zapytasz to popsujesz moment jak nie zapytasz to urazisz . Fakt jest taki że jak trafisz na pojeba to nie ma znaczenia co zrobisz i powiesz.

takie typiarki nie widzą nas jako ludzi i raczej na 100% mają zero empati tak jak moja była :P

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

jeżeli ten że koszykarz nie widzi w moich oczach że go w pół złamie jak mnie zechce dotknąć , to już jego problem :P  to tylko znaczyłoby że wychował się bez styczności z ludźmi i nie rozumie podstawowych zasad spojżenia  . ogolnie ja uważam że trzeba pytać a jak się obrazi za zepsucie chwili to głupia jest, może też to sugerować że wcale nie myśli o partnerstwie bo jakby chwil było mało. mądra jeśli chce to odpowie -więcej nie pytaj tylko bierz.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Lenore Grey Zachwycasz, inspirujesz i przenosisz w świat snów. Czyste piękno.
    • Podaję mu dłoń ponad stołem. "Gdzie umierają ptaki                         przybyłe tu przed wieczorem? On ściąga rękawiczki —  białe na srebrnym tle laku. "Tam żonkile pną się pod niebo                                                 z mozołem..."         Parasole podwodne — jaskry z bibułki meduz — dymią w nocne niebo, by osiąść pyłem na śniegu.   A tam, na drugim brzegu — jeleń — pochylony nad zielem.  
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Obiecała im dwugodzinny czas wolny  za dobre zachowanie. I dotrzymali słowa. Oczywiście na tyle, na ile można  utrzymać w ryzach temperament  i burzę hormonów licealnej wycieczki szkolnej. Muzeum, zamek i basztę  mieli już odhaczone. Teraz pozostał jedynie kościół i bazylika, potem rynek starego miasta  i powrót do rodzinnego miasta.     Przeszli w cień pobliskiego, wysokiego i nad wyraz starego, zrujnowanego budynku. Poprosiła o spokój, ciszę  i ustawienie się w pary. Dął zimny północny wiatr. Przespacerowali około kilometra, klucząc między nieznajomymi  i tajemniczo wąskimi uliczkami centrum. Byli już naprawdę zmęczeni. Głównie tym, że spali bardzo niewiele bo wyjazd zaplanowano skoro świt a jak wiadomo noc jest areną  młodzieńczego życia towarzyskiego  a nie czasem snu.     Po prawdzie ukradkiem i w tajemnicy  przed nauczycielami i opiekunami, ale wlali w swe organizmy, dość znaczne dawki alkoholu, co z początku  podniosło im poziom zadowolenia, lecz teraz upojenie, potęgowało senność i otępienie. Chcieli już tylko coś zjeść, wypalić resztę papierosów i skrętów  jaka im została, wypić jeszcze trochę  a potem paść  na zbyt miękkie fotele w autokarze i oddać się w ramiona zbawczego snu.     Gdy już ustawili się w pary, co wcale nie było zbyt prostym zadaniem, bo chodnik w tym miejscu był wąski, wciśnięty między  obitą i zamalowaną wulgarnymi graffiti  ścianę budynku, pas zadeptanej  i powyrywanej miejscami trawy i ulicę przez którą pojazdy pędziły, nie bacząc na jej fatalny, podziurawiony stan. Ludzie szturchali ich próbując przejść  przez ich zbity w grupę szpaler. Jedni grzecznie przepraszali inni pomstowali pod nosem  na stan ich wychowania.     Nauczycielka policzyła ich szybko. Wszyscy byli na miejscu i czekali tylko na zgodę rozejścia się  na obiecane dwie godziny. Zgodnie z umową macie teraz czas wolny. Za dwie godziny  spotykamy się przy wejściu do bazyliki. Nie zgubcie się, nie róbcie niczego głupiego no i uważajcie na siebie. Zjedzcie i wypijcie coś ciepłego. Odpocznijcie. Widzimy się za dwie godziny.     Zaczęli się rozchodzić  i łączyć w mniejsze grupki. Tym samym  odsłonili front budynku naprzeciw. Był w jeszcze gorszej kondycji  od tego przy którym się zebrali. W zasadzie był ruiną. Nadgryzioną od fundamentu po dach czasem. Nadpaloną ogniem dawnego pożaru. Dziurawą i wybrakowaną od burz i ulew. Zamalowaną i zaśmieconą przez młodzież i kloszardów. Lecz jakieś sto lat temu, ten budynek i cała okolica  musiały przeżywać czasy swej świetności. Kiedyś był dumną i bogatą rezydencją. Teraz stał się upiorem, straszącym wybitymi oczyma okien i bezzębną, czarną i cuchnącą gębą bramy, która prowadziła do  gardzieli zapuszczonego podwórka oraz pustych trzewi  mieszkań i klatki schodowej.     Obok wylotu bramy na wysokości oczu, przytwierdzono jakąś tabliczkę  z lichego, przeżartego rdzą metalu. Napisy po części były zatarte,  kilku z nich  nie można było odczytać  przez plamy i wlepki  miejscowego klubu piłkarskiego. Przeczytała jednak nagłówek  pierwszego zdania i natychmiast krzyknęła  za oddalającą się młodzieżą.     Kochani, zaczekajcie jeszcze chwilkę i skupcie wzrok na tym budynku naprzeciw. Całkowicie o tym zapomniałam, jadąc tutaj a to może być spora ciekawostka, szczególnie dla tych, którzy zamierzają zdawać  rozszerzony polski na egzaminie maturalnym.     To dawny dom rodzinny,  jednego z naszych  rodzimych poetów wyklętych, dekadenta, nihilisty  i gotyckiego prozaika, Simona Tracy. Klasa humanistyczna  przerabiała kilka jego utworów. Znacie na pewno “Kondukt”,  “Grobowiec Białej Róży”,  “Letnią spowiedź trupa”, czy piękny poemat miłosny “Do Snu”. Właśnie on i jeszcze jego  oniryczny poemat “Odbicie” mogą pojawić się na egzaminie w maju. Był wielkim poetą  ale niestety gorszym człowiekiem. Lecz trzeba mu oddać,  że wiernym członkiem bohemy  i mitu o wyklętych. Był…     Wybitnym szaleńcem,  schizofrenikiem i pijakiem… Kłamcą pierwszej wody  i oderwanym od rzeczywistości  cmentarnym narkomanem…     Głos dobiegł zza otwartego okna na parterze, zakrytego gęsto zdobioną firaną. Był bezsprzecznie kobiecy i młody o przyjemnie ciepłej nucie. Nauczycielka zamilkła  z rozdziawionymi ustami. Nie spodziewała się  takiej ostrej kontry zza pleców.     Firana odsunęła się  i w oknie oparła się młoda dziewczyna mogąca być  równolatką członków klasy. Wyglądała jak wcielenie bohemy  o której pisał Tracy w swych utworach. Czarne, gęste włosy, kolczyki w brwiach, języku, ustach i nosie. W uszach miała tunele, Całe jej ciało, łącznie z szyją, pokrywały wzory tatuaży. Ubiór jej także był anty. Społecznie akceptowalny, katolicki, moralny. Była upadła. Jak najlepsza sztuka. I co najważniejsze. Była tego świadoma, dumna  i bezczelnie afiszująca się swą innością. Alienacją zupełną. Tracy nazwał by ją piękną. Prawdziwą. I cudownie, lubieżnie zepsutą.     Nauczycielka odwróciła się przez lewy bok i obrzuciła dziewczynę najbardziej pogardliwym wzrokiem na jaki było ją stać. A skąd panienka może znać historię  takiej osoby jak Tracy? Członka salonu i elit. Fakt zagubionego w życiu. Lecz jednak artysty. Nie wyglądasz mi na krytyka literatury?     Dziewczyna zaśmiała się bezwstydnie. Jak prawdziwa lolita. A ja myślę, że gdyby on żył, to byłabym jego muzą. Jestem muzą sztuki wyklętej. Jeśli chcecie  to udajcie się na miejski cmentarz, na którym spoczął jeszcze za swego życia. Kwatera trzynasta, rząd dziewiąty,  miejsce dwudzieste. Traficie bez problemu,  grobu strzegą białe, marmurowe anioły  z latarniami w dłoniach. Proszę połóżcie ją na grobie. Wręczyła nauczycielce jedną, białą różę. A ta o dziwo wzięła ją bez słowa.     Powiedzcie mu, że Absyntia go pozdrawia. Tak to moje imię. Imię jego muzy sztuki upadłej. Szaleńczej miłości do śmierci. Kochał mnie nad życie, którym gardził. A ja kochać go będę zawsze. I pamiętać jego upadek na zawsze. Zaśmiała się niczym wiedźma  a jej postać rozpłynęła się nagle  niczym pijacki zwid, narkotyczny majak.              
    • @Nata_Kruk dziękuję:)
    • @Wiechu J. K. dziękuję...
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...