Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Na sylwestrową imprezę, w strażackiej remizie,
Nie zajechała żadna amerykańska limuzyna,
Lecz FSO Warszawa, co strzelała raz po raz
Z gaźnika, pisku hamulców nikt nie słyszał.

 

Klakson nawet nie jęknął, a skrzypiące
Drzwi od pasażera otwarto po minucie.
Goście wtaczali się na salę długimi krokami.

Szatniarzowi zamiast futer i kożuchów

 

Zostawiali tylko sińce pod okiem.
Muzyka zabrzmiała, aż dachówki spadały
Z łomotem, wodzirej zaprosił do tańca,
Kręcili się i wirowali, obcasami tłukli,

 

A panie od różańca, w rytm kankana, zadzierały
Spódnice, aż dzieciom zasłaniano oczy.
Gdy orkiestra umilkła na tak zwane strojenie,
Pan wójt podniósł się z noworoczną mową,

 

Lecz zanim zaczął się jąkać, spadł z krzesła
I zachrapał pod stołem, niczym niedźwiedź.
Choć miały to być tańce dla wytrwałych abstynentów
Ze znanego klubu, przy oranżadzie i bez mordobicia,

 

Ot, zwykłe tany, tany i ludowe przyśpiewki,
Sarmacka krew wzięła górę, podwinięto rękawy,
Krawaty poszły precz, ktoś z tłumu krzyknął:
„Ring wolny!” – pani Jola uniosła tabliczkę „1. runda”

 

Gong huknął, ruszyli do boju, kurz wzbijając.
Perkusista dostał w zęby od lokalnego wokalisty
Za zgubiony rytm i przedziurawiony bęben.
Futryny w lokalu wypadły, a za nimi część chojraków.

 

O północy zabrakło życzeń i fajerwerków na niebie.
Została krew na śniegu i połamane sztachety.
Kto mógł, uciekał w podskokach przez miedze,
A w oknach, jedno po drugim, gasły światła…

 

Opublikowano

@infelia

Świetny obraz polskiej prowincji - groteskowy i ironiczny. Balansujesz na granicy karykatury i realizmu, tworząc obraz równie absurdalny, co rozpoznawalny. Jest tu również komentarz do polskiej mentalności. Zakończenie to poetyckie podsumowanie nocy, które brzmi niczym refren ballady o samozagładzie wspólnoty. Znowu żywioł zatriumfował nad kulturą. :))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Myśli i słowa  Nienazwane    W plątaninie czasu  Gubią się    I już nie wracają  Do wymyślonych snów   Chcesz to usłyszeć znów? 
    • Powoli uczę się płynąć przez szalone prądy, gorętsze od mojej krwi wiosennej; to wcale nie takie trudne, gdy dogaduję się sam ze sobą, uwolniony wreszcie z kropki na końcu zdania, które usiłowało mnie wyrzucić na brzeg.   A jednak ono nadal się pisze, jak ja, w objęciach orkanów, gdy są dla mnie czułe, bo wiedzą że się ich nie lękam. Między jednym a drugim załamaniem fali, dotykają mnie niewyobrażalnie i niosą w strzelisty sen.   Nie schładzaj mi głowy, nie nakładaj gasidła na płomień - ja trzymam ster pewną dłonią. Znam na tym oceanie każde odbicie nieboskłonu, burzliwe i słoneczne. Pamiętam. I odtwarzam na nieugaszonych mapach.   Siedzisz na plaży, troskliwie pogodna; przesypujesz beztrosko z ręki do ręki piasek, pozornie ciepły, a jednak obojętny; wypatrujesz pierwszych znaków sztormu - nie wiesz, czy uciec, czy czekać.   Pojawiam się wtedy przy tobie, nasycony, mokry od setek bryz. Odprowadzam cię do domu, w bezpieczny krąg światła, by opowiedzieć tkliwą baśń z pereł i korali. Wieszam na twojej szyi kryształowe wisiorki. Rano przynoszę do łóżka śniadanie i spokój.   Więcej nie potrzebujesz, a ja jestem dokładnie w tym miejscu, w którym chcę być, by oddychać głębią abisalu, całować ognie świętego Elma, a później powracać najwierniej.   Na moim ramieniu jarzysz się Ty - surowy, miłosny ex libris.
    • @Pisarzowiczka  Zostaję z refleksją: jak bardzo czasem potrzebujemy wyjść z siebie, żeby naprawdę do siebie wrócić :)
    • @Werka1987Jakie nicnierobienie? Zmywanie podłogi, gotowanie, mycie garów, pranie.  A przy zasypianiu - czego jeszcze nie zrobiłam :)
    • @Gosława To bardzo przejmujący wiersz o bólu, który nie krzyczy, tylko sączy się między wersami. Uderza mnie to odwrócenie, że łatwiejsza wydaje się tęsknota za nieobecną matką niż mierzenie się z emocjonalnym chłodem tej, która jest.   Też zapis głębokiej rany odrzucenia i jednocześnie rozpaczliwej potrzeby bliskości. Bardzo poruszający tekst, który długo nie puszcza.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...