Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@truesirex

 

 

niesamowita opowieść!!! Wielowymiarowa. Pięknie napisany wiersz.! 

 

O samozniszczeniu i bólu, spowodowanym traumami wychowania …takimi, które nie pozwalają …kochać. Miłość jako siła destrukcji i źródło lęku, dziedziczone traumy i „piękny chłopiec”, który ucieka w głąb samego siebie…

 

dotyka samego rdzenia :)

a muzyka…niesamowite obrazy i tekst :) zaraziłeś mnie Ethel :) 

 

pozdrawiam truesirex i życzę Tobie Spokojnych Świąt

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

 

Opublikowano (edytowane)

@KOBIETA

 

Bardzo dziękuję za tak dogłębną analizę!

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Przeogromnie się cieszę z tego powodu – praktycznie wszystko w Twojej interpretacji się zgadza! :))

A wiersz opowiada także o uczuciu dysocjacji, oderwania od własnego ciała.

"Bolą kości od ciągłego stania za spraną, spoconą bawełną koszulki." – Podmiot nie stoi w koszulce, lecz za nią. Jakby za plecami swojego własnego ciała, obserwując je z zewnątrz.

"Porwała mnie moja własna skóra" – To zdanie oddaje takie jakby "rozszczepienie". Ciało (skóra) staje się osobnym bytem podmiot nie uznaje swojego ciala jako całości

poczucie, że "ja" to nie to samo, co to fizyczne, widoczne odbicie w lustrze.  :) Podmiot tęskni za ponownym połączeniem z ciałem i emocjami. traumy mu je odebrały

"Płakałemmiędzy kruchym, zziębłym tynkiema własną biologiczną ścianą," - Podmiot uznaje swoje cialo jako ściane coś nie do przekroczenia coś co mu przeszkadza 

Lubie pisać o derealizacji/dysocjacji bo od jakiegoś czasu sam sie z nią zmagam :// 

Ofc caly wiersz nie opiera sie tylko o derealizacji świetnie wylapalas pozostałe wątki !!

 

Pozdrawiam serdecznie i również życzę wesołych świąt!!!

Edytowane przez truesirex (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@truesirex

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 
zatem o depersonalizacji i dysocjacji:) 

 

kiedy ciało rozszczepia się od umysłu…to trochę tak jakbyś był obserwatorem samego siebie z zewnątrz ( ktoś kiedyś opisał to w słowach „ unoszę się nad swoim ciałem ” , by …przeżyć , ponieważ w ten sposób ….jest łatwiej.

 

Cieszę się truesirex,  że trafnie odczytałam :) 
 

Opublikowano

To jest bardzo dobry wiersz 

Świetne obrazowanie 

Nie lubię pisać obszernych komentarzy 

Nie potrafię swoich myśli ubierać w słowa tak jak to czyni większość na tym portalu 

Chcę żebyś wiedział że czytam

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

A wracając do obrazu to zdjęcie w tle Twojego profilu jest superowe 

Opublikowano

@Gosława

 

Jest mi przeogromnie miło

że czytasz moje wiersze.

Ciesze się że poświęcasz na to czas :)

 

Rozumiem twój problem z opisem też mam często trudność z opisaniem tego co czuje podczas czytania czyjegoś wiersza.

 

Pozdrawiam serdecznie :) 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Powoli uczę się płynąć przez szalone prądy, gorętsze od mojej krwi wiosennej; to wcale nie takie trudne, gdy dogaduję się sam ze sobą, uwolniony wreszcie z kropki na końcu zdania, które usiłowało mnie wyrzucić na brzeg.   A jednak ono nadal się pisze, jak ja, w objęciach orkanów, gdy są dla mnie czułe, bo wiedzą że się ich nie lękam. Między jednym a drugim załamaniem fali, dotykają mnie niewyobrażalnie i niosą w strzelisty sen.   Nie schładzaj mi głowy, nie nakładaj gasidła na płomień - ja trzymam ster pewną dłonią. Znam na tym oceanie każde odbicie nieboskłonu, burzliwe i słoneczne. Pamiętam. I odtwarzam na nieugaszonych mapach.   Siedzisz na plaży, troskliwie pogodna; przesypujesz beztrosko z ręki do ręki piasek, pozornie ciepły, a jednak obojętny; wypatrujesz pierwszych znaków sztormu - nie wiesz, czy uciec, czy czekać.   Pojawiam się wtedy przy tobie, nasycony, mokry od setek bryz. Odprowadzam cię do domu, w bezpieczny krąg światła, by opowiedzieć tkliwą baśń z pereł i korali. Wieszam na twojej szyi kryształowe wisiorki. Rano przynoszę do łóżka śniadanie i spokój.   Więcej nie potrzebujesz, a ja jestem dokładnie w tym miejscu, w którym chcę być, by oddychać głębią abisalu, całować ognie świętego Elma, a później powracać najwierniej.   Na moim ramieniu jarzysz się Ty - surowy, miłosny ex libris.
    • @Pisarzowiczka  Zostaję z refleksją: jak bardzo czasem potrzebujemy wyjść z siebie, żeby naprawdę do siebie wrócić :)
    • @Werka1987Jakie nicnierobienie? Zmywanie podłogi, gotowanie, mycie garów, pranie.  A przy zasypianiu - czego jeszcze nie zrobiłam :)
    • @Gosława To bardzo przejmujący wiersz o bólu, który nie krzyczy, tylko sączy się między wersami. Uderza mnie to odwrócenie, że łatwiejsza wydaje się tęsknota za nieobecną matką niż mierzenie się z emocjonalnym chłodem tej, która jest.   Też zapis głębokiej rany odrzucenia i jednocześnie rozpaczliwej potrzeby bliskości. Bardzo poruszający tekst, który długo nie puszcza.
    • czasem wygląda jak coś, co zgubiłeś, a potem znalazłeś i nawet nie wiedziałeś, że za tym tęskniłeś.   Poznasz je, bo przez chwilę niczego więcej nie potrzebujesz.   To nie jest blask złota ani krzyk radości, raczej cisza, która siada obok i zostaje na noc.   To ukryty brak, który nagle się odnajduje. Jest jak wiatr, którego nie da się zatrzymać  - ale można tańczyć, dopóki wieje.   Jak powrót do domu, którego adresu nie znałeś, bezpieczny port po sztormie.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...