Potknąłem się o kant Twych ust
Mocniej, silniej, prędzej
Choć rytmicznie
To znów ... nietaktownie.
Wylało się to
co zbierałem przez lata
pod płaszczem miłości.
Mówiłaś, że jeden -krok- od miłości do nienawiści
I nie wiesz czy kocham czy nienawidzę
Potykając się kolejny raz
o kant Twych ust
gdy otwierasz swe serce...
Dziękuję
W zeszłym wieku zima kobiety we Lwowie podobno ubierały kalesony pod pończochy.
Nie wiem po co te pończochy, ale tak sobie radziły.
Dziękuję miłego