Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Zgłoś

  • Niestety, Twoja zawartość zawiera warunki, na które nie zezwalamy. Edytuj zawartość, aby usunąć wyróżnione poniżej słowa.
    Opcjonalnie możesz dodać wiadomość do zgłoszenia.

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

  • Ostatnio w Warsztacie

    • Witam serdecznie. Nie wiem czy to dobre miejsce jeśli pomyliłem proszę o wyrozumiałość. Pracuje nad opowiadaniem psychologicznym. O mężczyźnie, który jest uzależniony od hazardu. Stracił kontrolę, jest na etapie obsesji. Itd. 

      Początek na razie zachowań dla siebie. Ale napisałem jedną z kolejnych scen, która wpisuje się w nurt psychologii bohatera. Uprzedzę, że czerwone pięć pojawia się w całości jako obsesja na punkcie tej cyfry K jest uzależniony od ruletki.

      Co myślicie o takim fragmencie?

       

      Jeszcze uwaga techniczna: Kafkowski "K" został wprowadzony technicznie, na razie nie mam pomysłu, ale raczej będzie to postać całkowicie anonimowa.

       


       - Słucham? - w słuchawce zabrzmiał kobiecy głos. K poczuł się jakby rozmawiał z asystentem sztucznej inteligencji. W sumie czego oczekiwał? Namiętności? Romantyzmu ? Przecież wiedział, że pod tym numerem telefonu ich nie znajdzie.

       - Masz teraz czas?

       - Tak - głos stał się jeszcze bardziej chłodny.
      - Gdzie?

         Dalsza rozmowa potoczyła się już szybko. Kilka szczegółów. Miejsce i czas. Kwota.
         Przez moment K poczuł się jak w podrzędnym kasynie. Przenika Cię jakaś surrealistyczna, absurdalna nadzieja na odmianę losu, choć twoja podświadomość mówi coś zupełnie innego. Słuchasz jej z lekceważeniem. Po czym zanurzasz się w świecie swoich fantazji, mgieł i ciemnego światła.
         Gdy było już po wszystkim, K wyszedł na ulicę. Był nieco skołowany. Zamiast ukojenia znalazł rozdrażnienie. Pewność siebie zmalała do zera. Mijając kolejnych uśmiechających się życzliwie przechodniów miał wrażenie, że na czole na wytatuowane - skąd wyszedł, co robił przez ostatnie pół godziny. Wiedział, że to nierealne. Przecież był anonimowy.
         K przez całe życie cenił anonimowość. Anonimowy był na ulicy; anonimowy w kasynie. Anonimowy przy barze flirtując z barmanką. Anonimowy w swoich ideałach. Zapętlił się w anonimowości i nagle zaczął miotać się na wszystkie strony. Zaczęło do niego docierać że powoli traci w tym wszystkim orientację. Widział w tym wszystkim jeszcze nadzieję - czerwone pięć (...).

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnie komentarze

    • coraz mniej wiem, czy to jeszcze ja mówię, czy tylko echo cudzych głosów przechodzi przeze mnie. Jestem dialogiem i monologiem, zmieniam się jak radio, które nie może złapać czystej częstotliwości. Chcę być rozmową, nie ucieczką w niedopowiedzenia, nie szumem bez znaczenia, tylko obecnością w słowach, które naprawdę coś znaczą. Szum. Radio. Dźwięk, który można zrozumieć. Nieregularne fale rozbijają się o zwykły dzień. Nie chcę znikać w języku. Chcę w nim być. Zaglądam w słowa, widzę w nich siebie..    I.....siebie  
    • @hollow man   Bardzo dziękuję!    Masz rację, bo zachowania niektórych rodziców to też konsekwencje złego systemu. Według nich, szkoła ma wychować, "naprawić", a ponieważ mają "papier" to nie może nie promować i ma dostosowywać "warunki" do wszystkich specyficznych trudności w nauce i zachowaniu. Czasami ociera się to o absurd.    Serdecznie pozdrawiam.  @iwonaroma    Zakładam, że chodzi o treść opowiadania. :)))  Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :) 
    • @onasama masz fajną umiejętność w kilku słowach oddać wiele treści :)
    • oboje nasyceni nocną grą witają nas rano jej gesty dotykamy się stopami w  kuchni oddzieleni stołem    rozmawiamy o nowym dniu uśmiechamy się do dzieci jednak myśli nas zdradzają kusząc powtórzeniem nocy
    • Zamkneli mi oczy  W czarną pustkę wrzucony, jak zduszone życie pod gruz  Moment - niech umysł wykroczy  Od wzroku zwolniony przymusem, niech mróz  Zamroczy ci duszę, łapiąc sie proroczych snów o nocy    Zamkneli mi usta  Nićmi szyderstwa zaszyte, strach na wróble, na dzieci  Zaduszony krzykiem ,uwięzionym w płucach,  Ogień - ledwo się wznieci, gaszony gwałtem, w łańcuchach W wybuchach rozpaczy stłumiony   Wycieli mi uszy  Ostrzem , rdzą przeżartym , rozdarli mi ciało , oprawcy  Podnieceni od soczystej katuszy  Wołają głuchego , rozbawieni żartem Pogardę karmiąc mięsem mej tuszy   Czuje już tylko , biorą sie za ręc...
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...