Auto jechało dwupasmówką
- siedziałeś przy mnie obok,
i nagle... myśli me pobiegły
do lasu, leśną drogą.
Zmierzały wprost do leśniczówki
- do lasu, nad jeziorem -
wywoływały w mojej głowie
wręcz zamieszanie spore.
Zastygłam jakby na ten przypływ
- drugi brzeg grał w oddali -
zanim przewoźnik, ten z klepsydry,
spiął szlak między brzegami.
Wracały z głębi wolniej nieco
- przyniosły falę wspomnień -
urywki rozmów, błyski fleszy,
coś działo się... koło mnie(?)
Oczy utkwione nieruchomo
- w zieleń skupienia myśli -
co siedzi w głowie: nie wiadomo...
na zawołanie przyślij.