Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

ód nie będzie
gardzę pieśnią pochw
a(...)lną pleśnią
zbytecznym rozmijaniem siebie
z cieniem
aż po kolana

ów i ten
czyli jakitaki ja
intelekt rozbudzony
a poniżej pasa
okazały przykład
męski przyczółek
który determinuję

więc mam zadatki
mam predyspozycje
że się tak (kurwa) [sic!] wyrażę

ale óddawanie zakończone
i nie będzie muzyki ciał ciał ciał
innych niż te nasze dwa
(skóra moja
atrament twój)

teraz raczej
słodkie awangardowe podmuchy:
"terror
horror
marmelada"
czyli wymyślne pieszczoty literackie

marsz!
do łóżka!
wiersze pisać
na marne

Opublikowano

mysle ze nie bedzie zbytnia metaforycznoscia powiedziec ze to niesamowity twór[nie zgubilem u nie]napewno nie jest to łatwe do przełkniecia o nie i niestety moim zdaniem niewiele ma wspólnego z poezja to raczej twór diagnostyczny na szczęście mam odporny żołądek !!!reasumując:litosci!!!!i bardzo proszę oszczedzić potencjalnym czytelnikom wulgaryzmów prawdziwa poezja nie potrzebuje takich dróg na skróty[prawdziwi poeci jak sądze również] v v

Opublikowano

W jakiś dziwny sposób ten wiersz porusza. Pokazuje piękno poprzez prawie namacalną brzydotę, jest lepki i duszący. Zawsze to jakiś koncept.
ps Ciekawe, czy autor czyta komentarze? czy jedynie publikuje wiersze dla podbudowania własnego jestestwa?
Nataniel

Opublikowano

Zgadzam się z Natanielem. Coś w tym jest.
A poza tym to bardzo lubię gry słowne w wierszach, takie jak "óddawanie".

Ale ja się moge nie znać, to tylko moja subiektywna opinia.

Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Stoję pod tym drzewem, co wtedy. W niemodnym garniturze i w krawacie uwiązanym krzywo. I stoję spragniony miłosnego chleba: a nuż coś z tego wyniknie?   Pod tym cieniem skrzydlatym i bystrym od oddechów letniego popołudnia, od wietrznych westchnień oczekiwania.   I czekam, jak czekałem wtedy. O tej godzinie, w której gołębie i wróble... I ptaki inne. I inne…   I kwiaty różane, których woń, aromat i barwa…   Otwarły się szeroko, zdziwione tym upojeniem słodkim.   Wiesz, czekałem długo. I czekam nadal. Tutaj. O tej godzinie sennej. Na wpół-wieczornej i tkliwej.   W liliowej poświacie obłoków. W tej dolinie słońca i mgnień utajonych, i trawy.   A kiedy przyjdziesz umówiona… Bo przyjdziesz, prawda?   A więc, kiedy dostrzegę ciebie w oddali z kosmykiem włosów przesłaniającym ci twarz, bo dzisiaj wiatr tak jakoś plącze gałęzie, szeleści. I chwieje, tarmosi…   Wtedy podejdę do ciebie w tej niepewności okrutnej: czy ty, czy ty…   Lecz najpierw podejrzę w utajeniu i ciszy.   Ciebie.   Więc patrzę jak patrzyłem wtedy. I napatrzeć się nie mogę.   Gałązka muska mnie po skroni, łaskocze, kiedy rozchylam czujnie wiotkie łodygi krzewu, co znienacka stanął tuż przede mną.I widzę liście i płatki, i sok lepki tworzący białe ślady.   I cień wąski między mną i tobą. Tej gałązki między nami.   Po którym przejdę, jak po kładce nad strumieniem rwącym.   Dużo tu światłocieni, ostrego chiaroscuro. I tej jakiejś cichej melancholii, której szum aż nadto tężeje w sześcianach powietrza, których ciepłe wargi przypadają do moich warg spragnionych.   Do twoich.   Czujesz? Właśnie gładzę twoją twarz przypadłą do mojej,   A twoje włosy, a twoje... Kładą się miękko pod dotyk moich palców przeczesujących czule...   Portugalczycy nazywają to „Cafuné”.   Ty wiesz. I ja wiem.   Nasze słowa. Wszystko to, co chcieliśmy sobie powiedzieć, powiedzieliśmy w poświacie księżyca, co spływa teraz smugą srebrną. perlistą.   A więc to już tyle upłynęło czasu? To już tak późno?   Nie. Proszę! Nie odchylaj głowy, nie oddalaj zmyślnych ust!   Choć wówczas odsłonisz swoją gładką szyję. A wtedy moje usta chciwe… A wtedy moje szepty na twojej drżącej skórze...   Zostańmy tak. Jeszcze.   Choć jeszcze…   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-02-05)      
    • @cebreiro A to nie... Nie ten... To nawet nie przygrywka. Ale i płomyczek wezmę za dobrą monetę.
    • słowa czasami lekkie innym razem ciężkie jak znój kluczą pomiędzy zastygłą krwią bitwy albo tętnią jak ostatni oddech zapisane lub wybrzmiewające nowe i stare zrymowane kroplą wody żeńskie i męskie różne walory różna masa cyzelowana ołowianą farbą drukarską słowa , words, sagen, mott
    • @[email protected] miło mi, że tak piszesz:) jestem osobą pozytywnie nastawioną do życia :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...