Ten utwór został doceniony przez użytkowników. Marcin Sztelak Opublikowano 10 Września 2025 Ten utwór został doceniony przez użytkowników. Zgłoś Opublikowano 10 Września 2025 I. Ostry przypadek weny zakończony hospitalizacją oraz długotrwałym leczeniem. Lewatywą ze słowa żula spod sklepu, któremu od zawsze brakuje dwa złote. Kierowniku złotousty, na bułkę, na bułkę. II. Nie ma co rozmieniać na drobne zastanej rzeczywistości w doskonale zastanym powietrzu. Którym ostatecznie oddychamy, wbrew brodatym naukowcom. Groźnie łypiąc znad okularów, koniecznie drucianych, twierdzą, że trujące. Z drugiej strony, może się zdarzyć, że wszystko to tandetna makieta, mieszkamy pośrodku niczego, na spłachetku jałowej ziemi. 8
Alicja_Wysocka Opublikowano 10 Września 2025 Zgłoś Opublikowano 10 Września 2025 @Marcin Sztelak Marcin, Twój wiersz to świetny miks absurdu i codziennej prawdy - brutalny i zabawny zarazem. Lewatywa ze słowa, brodaci naukowcy i tandetna makieta życia - wszystko to sprawia, że czyta się go jak senne przebłyski rzeczywistości, które nagle stają się dziwnie jasne.
MIROSŁAW C. Opublikowano 10 Września 2025 Zgłoś Opublikowano 10 Września 2025 @Marcin Sztelak :) z podobaniem, pozdrawiam.
Annna2 Opublikowano 10 Września 2025 Zgłoś Opublikowano 10 Września 2025 @Marcin Sztelak dobry wiersz. mieszkamy pośrodku niczego, na spłachetku jałowej ziemi. Coraz więcej tej jałowej ziemi, gdzie wydaje się nikogo i niczego nie ma, a wokół tylko obojętność.
Marcin Sztelak Opublikowano 10 Września 2025 Autor Zgłoś Opublikowano 10 Września 2025 Dziękuję za komentarze
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się