Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

NIEZAPOMNIANA

Będziemy siedzieć naprzeciw siebie okryci mrocznym całunem ciemnoœci, beznamiętnie adorować swoje twarze, widzšc je jedynie w naszej wyobraŸni, przywołujšc obrazy zapisane głęboko w naszej pamięci i rozpamiętywać wydarzenia, które nigdy nie miały miejsca. Siedzimy i marzymy. Tylko tyle na pozostało. Jak bezwolne maszyny robimy, to co nam każš, nie zastanawiajšc się nad tym. Jedynie czasami oddajemy się chwili kontemplacji, aby zaraz po tym znów utonšć w nawale naszych zajęć i nie rozpamiętywać tych „absurdalnych” myœli.
Dzisiaj znów siedzimy naprzeciw siebie. Dwóch młodych mężczyzn wyglšdajšcych i myœlšcych tak samo. Ja i moje odbicie. Uœmiecham się do niego, a on zwraca mi mój uœmiech w takiej samej formie, w jakiej został mu ofiarowany. Tylko on się do mnie uœmiecha. W otaczajšcej mnie ciemnoœci tylko on mi towarzyszy, JEJ już nie ma.
ONA. Kim dla mnie była? Do dzisiaj się nad tym zastanawiam. Siedzę przed lustrem i „rozpamiętuje wydarzenia, które nigdy nie mały miejsca” – marzę. Marzę, bo tylko to mi pozostało. Marzę o niej, o sobie… o nas. Marzę, że jestem szczęœliwy. Tak jak kiedyœ mogłem być…, że mam nadzieję i jestem poddawany słodkim torturom oczekiwania na niš.
Siedzę. Multum wyimaginowanych obrazów przebiega przez mojš głowę, oprócz obrazów sš jeszcze uczucia, je też mogę sobie wyobrazić, jednakże sš to zwykłe cienie tego, co mógłbym przeżywać.
Byłem tam. Byłem w raju. Nie był to raj wyobrażony sobie przez wielu ludzi, ONA była moim rajem. Mogła mi zastšpić wszystko. Ale teraz nic nie jest w stanie zastšpić mi JEJ. Œniłem zapominajšc o tym, że każdy sen œniony zbyt długo zamienia się w koszmar, a z takowego budzimy się z krzykiem. Moje przebudzenie było straszne. Ze snu, w którym był mi bardzo dobrze przeszedłem do czegoœ, czego koszmarem nie można było nazwać – do rzeczywistoœci. Chcę znowu zasnšć. Snem wiecznym.
Jutro znów tu wrócę. W tej chwili tylko to mi pozostało. Jedyne miejsce, do którego chcę się udać, nie wiem, po co. Stoję i wpatruję się tępo w miejsce jej spoczynku: kwadratowy nagrobek z jakimœ banalnym wierszykiem o pamięci. To wszystko. Nie widziałem jak jš chowali zresztš nie wiem czy bym to wytrzymał, te wszystkie mowy o tym, jaka była wygłaszane przez ludzi, którzy nie mieli o niej pojęcia. Nieeee, nie dałbym rady. Zresztš nie byłem zbytnio lubiany przez jej rodzinę, nie ucieszyliby się gdybym przyszedł, zawsze uważany byłem raczej za zagrożenie dla ich córki i przeze mnie „tak to się skończyło”. Nic nie wiedzš.
W dzień jej pogrzebu urżnšłem się do nieprzytomnoœci, w niektórych sytuacjach alkohol jest jak tlen, pozwala zapomnieć. Zatracić się w wyimaginowanej rzeczywistoœci. To było mi potrzebne. Wtedy i dzisiaj. Teraz targajš mnš mieszane uczucia, z jednej strony chcę o niej zapomnieć, znaleŸć ukojenie. Z drugiej kocham jš i tęsknie za jakimkolwiek kontaktem. W tej chwili patrzę tępo na miejsce gdzie leży. Parę metrów pod ziemiš spoczywajš szczštki anioła. Jak to, przecież anioły nie umierajš, kto mógł jej to zrobić?
Chłodny wiatr pełznie po moich plecach, przechodzi mnie dreszcz, przypominam sobie takš noc jak ta. Zaduszki. Poznałem jš wtedy. Siedziała po turecku na murku jakiegoœ grobu. Miała puszczonš głowę i wiatr rozwiewał jej długie czarne włosy. Gdy jš zobaczyłem tak siedzšcš w œwietle zniczy nie było w tym momencie niczego na œwiecie, do czego mógłbym jš porównać. Było już doœć póŸno, więc nieco zdziwiło mnie, że jeszcze ktoœ oprócz mnie jest na cmentarzu, ale nie œmiałem do niej podejœć w obawie żeby nie zburzyć tego wspaniałego widoku. Siadłem na grobie nie daleko tak, że mogłem jš widzieć i upajałem się jej pięknem. Zauważyła mnie po chwili i uœmiechnęła się. Nie wiedziałem, co ze sobš zrobić. Wstałem i podszedłem do niej. Nie pamiętam teraz, co powiedziałem, o czym rozmawialiœmy. Wiem tylko, że z bliższa była jeszcze piękniejsza. Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Spędziliœmy ze sobš doœć dużo czasu. Ile? Nie pamiętam. Zaczęliœmy się spotykać. Pamiętam wszystko, pierwszy pocałunek, pierwsze pieszczoty, pamiętam jej ciało, każdy nawet najmniejszy kawałeczek. Ale to, co pamiętam o niej nie zastšpi mi jej.
To zdarzyło się w ciepły majowy wieczór. Siedzieliœmy razem, w naszych żyłach płynęła morfina rozcieńczona w alkoholu. To właœnie, dlatego jej rodzice za mnš nie przepadali. Nie wiedzieli na pewno, ale chyba podejrzewali, że razem bierzemy. Nie sšdzili tylko, że to ona pierwsza zaproponowała. Często po narkotykach zajmowaliœmy się sobš bardzo skrupulatnie. Morfina mieszała się z endorfinš – łudzšco podobnym do morfiny hormonem rozkoszy dajšc w efekcie piorunujšcš mieszankę. Nic nie zastšpi uczucia orgazmu po tym. W naszym przypadku był jeszcze jeden czynnik, jeszcze jeden hormon – dopamina. Zwišzek chemiczny, którego brak w organizmie powoduje chorobę Alzheimera a zwiększone stężenie wywołuje uczucie okreœlane przez ludzi jako miłoœć. Wszystkiego tego dowiedziałem się od niej, była bardzo mšdra. Nie raz rozmawialiœmy o skomplikowanych rzeczach. Lubiła eksperymentować ze swojš podœwiadomoœciš, mówiła, że chce spróbować wszystkich narkotyków. Szkoda, że nie dane było jej tego zrobić. Koniec przyszedł niespodziewanie. Szliœmy na cmentarz, było to nasze ulubione miejsce, zawsze tam TO robiliœmy. Nagle zaczęła uciekać, nie wiem, przed czym, pewnie pobudzona przez narkotyk wyobraŸnia podsunęła coœ przed jej oczy. W każdym razie wybiegła na ulice, nie zauważyła najeżdżajšcej ciężarówki…
Nie pamiętam, co zrobiłem, gdy to zobaczyłem, podbiegłem do niej czy uciekłem? W tej chwili ciężko mi to stwierdzić. Znaleziono jš następnego dnia na ulicy. W jej krwi wykryto morfinę. Oczywiœcie podejrzenie padło na mnie, że zmusiłem jš do narkotyzowania się ze mnš. Nie interesowało mnie to, nic mnie nie interesowało. Kręciłem się wogóle nie myœlšc. Pobiłem pierwszego napotkanego dilera. Pozbyłem się wszystkich narkotyków, jakie miałem w domu. W dzień jej pogrzebu planowałem zapić się na œmierć, odczuwałem wstręt tylko do dragów, alkohol pomagał. Nie udało mi się. Pozostałem w bólu. Tak to trwa do dzisiaj.
Po raz kolejny stoję nad jej grobem. W kieszeni jak zawsze czuję chłodnš stal, ale nie mogę jej użyć, zbyt się boję. Zbyt boję się sprawić sobie ulgę, czy to nie ironiczne? Kiedyœ to zrobię, ale jeszcze nie dzisiaj. Przymykam oczy starajšc się wraz z nimi zamknšć ból w moim sercu. Obracam się i odchodzę. Do mojego lustra.
Na jak długo?

Opublikowano

robimy to co nam karzą -przecinek przed to+każą
bo tylko ot mi pozostało - to
dla nich byłem zagrożeniem w stosunku do jej córki i przeze mnie „tak to się skończyło” - ten stosunek jednak bym pominął
patrzę się tępo na miejsce gdzie leży - nie wiem czy "się" jest konieczne...
Chłody wiatr pełznie po moich plecach -chłodny
Zauważyła mnie po chwili i uśmiechnęła się do mnie- znowu- po co do mnie?
podejrzewali, że razem bierzemy. Nie podejrzewali - może za drugim razem popraw na :nie sądzili, nie przypuszczali
Konie przyszedł niespodziewanie - koniec
Poiłem pierwszego napotkanego dilera - poBiłeś?
Mimo tych kilku błędów powiem, że tekst jest bardzo dobry, choć asher ma trochę racji, że to już było nie raz ,nie dwa. Pisz dalej, bo dobrze się czyta.

Opublikowano

Dziękuję za rady. Niestety, a może na szczęście piszę tylko jak jestem naprawdę podłamany, poza tym nie wszystkie myśli umiem lub zdążę zapisać. Przepraszam za błędy, Word nie zawsze wszystko wyłapie, a ja nie jestem orłem w tej dziedzinie, wszystkie zauważone poprawiłem, jakby jeszcze ktoś jakieś dostrzegł to niech da znać. To był mój debiut w dzedzinie publikajcji moich opowiadań, cieszę się że nie było tak źle.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • ...myto...   ..cóż winien jestem tobie ja człowiek szary eminencja pośród słów    powiedz język mój stary niewidzialny próg    kracze dziko skacze okruch chleba dziobie kruk    spłać swe myto nim opróżnisz złoty róg    prawdy złogi gardeł wnyk głuchyś ślepcze jam serwuję ci na tacy niemy duszy krzyk..   chytrylis - 2026r. „Gdy ci na górze milkną w obłudzie, niemym krzykiem przemawiają prości ludzie.”   chytrylis
    • Kobiecy głos zamknięty w klatce Klatka z gałązek rudej jarzębiny  Miesza powietrze z dźwiękami lasu Las przystrojony w letnie koniczyny   Skończone słowa, nieskończony żal Że w ramionach wiatru znika twoja pieśń  Wszystkie słońca w kwiatach  Z uśmiechami głaszczą mnie   Ku milczącym chmurom  Rumianych aniołów Płaczę bo mi tęskno  Do śpiewnych ogrodów    Ogrodów radości i ciepłoty rąk Uciekłaś po cichu, droga samotności  Zostawiając tylko Ten horyzont łąk      
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      dziękuję...Tak, trudno trafić na swoją duszę...prawda? :)
    • Bransoletka z koralików     Bransoletka z koralików  dziecięca, pastelowa, utkana w tęczowych kolorach    Na straganie kupiona,  nad morzem na Helu   za kilka złotych   Nie Twoja pierwsza  i nie ostatnia,  dziewczęca błyskotka,  modny gadżet dla oka   Bransoletka z koralików, tak dumnie ją nosisz,  nawet jej do kąpieli nie ściągasz    Twoja osobista wakacyjna pamiątka  Kiedyś z niej wyrośniesz,  zaczniesz nosić inną złotą lub srebrną gdy będziesz młodą dziewczyną   Tą pierwszą zostawisz w dziecięcej szkatułce na pamiątkę  z gumką rozciągniętą,  może rozerwaną , która zachowa  ten jeden koralik…..   Po latach do niej wrócisz,  nawet jak zblednie, ślad w Tobie zostawi w tej jednej bransoletce z koralików  pastelowej, Twojej własnej -unikatowej    6.08.2026 r. NatusieK97
    • @Charismafilos skoro lud zdecydował...kofam ten minimalizm Tytuł kojarzy mi się z Poncjusz

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      . Tak daleko, tak blisko 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...