Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

   W moich dziecięcych i w nastoletnich latach ani zwróciłam uwagę na - nazwę to mało odpowiednim słowem - odmienność. W szkolnych zabawach ani ówczesnych znajomościach nie przeszkadzała. Gdy nawiązałam pierwszą poważną relację z mężczyzną, moje odczucia zaczęły dawać mi do myślenia. Rozmawiało mi się swobodnie i tak samo dzieliło dotykiem. Ale już objęcia I przytulenia odbierałam... no właśnie. Czas seksualnych zbliżeń mijał - i owszem - przyjemnie. Nawet wielce przyjemnie, rzecz jasna w zależności od poziomu starań tamtegoż partnera. Jednak pomimo tego czułam się... Przepraszam: trudno znaleźć właściwe określenie. Może dziwnie? Nie jestem pewna, czy użyłam należytego... ale chyba tak. Kontynuowaliśmy związek, mimo że coraz częściej dochodziło do nieporozumień i konfliktów, mających u podstaw moją nieswojość. Jak zaznaczyłam: było bardzo miło, staraliśmy się oboje. To coś było we mnie, albo ze mną. Coś, co najczęściej - bo najłatwiej - nazywa się problemem. W końcu rozstaliśmy się. 

   Minął pewien czas samotności. Moje odczucia stopniowo rozmyły się w przeszłości, z biegiem tygodni i miesięcy zapominałam o nich coraz bardziej. Poznałam nowego faceta, na tyle interesującego i fajnego (po co zaraz nazywać go ekscytującym?), że sama zaproponowałam związek. Pomimo tego, że był mieszkającym w Polsce Czechem, co w oczywisty sposób niosło ze sobą odwiedzeniowe trudności. Albo innymi słowy drogowe, jako że trzeba byłoby mi jeździć z Krakowa, gdzie poznaliśmy się i gdzie pracowaliśmy oboje, do Pragi, z której mój - teraz już ex - pochodził. Znów nastał dla mnie czas zawieszenia w sferze realizacji codziennych obowiązków: pomoc mamie, pies, praca. Nastał również wskutek powrotu moich odczuć i wątpliwości mnie nadchodzących. Bo znowu brakowało mi czegoś. Bo znów czułam się inaczej, niż spodziewałam się, że będę się czuć. W końcu sięgnęłam po psychologiczną pomoc - umówiłam się na spotkanie ze specjalistką. Niewiele starszą ode mnie kobietą, przy której... Tak: pomogła mi jej wiedza, ale obecność znscznie bardziej. Po jednym spotkaniu już wiedziałam. Nabrałam pewności. Długo zmagałam się ze sobą, żeby powiedzieć rodzicom. W jaki sposób to zrobić? Jak mogłabym spodziewać się, że nie będą wstrząśnięci, skoro mnie samą zszokowało to, czego się o sobie dowiedziałam? 

   Prawdziwy problem pojawił się, gdy jako trener personalny zgodziłam się pomóc pewnemu mężczyźnie. Właściwie nie tyle pojawił się, ile przyszedł. Przybył nie od razu, a podczas jednej z kolejnych sesji, i przyczaił się. Ukrył podstępnie w przestrzeni pomiędzy jego myślami, spojrzeniami a słowami. Poniewczasie przekonałam się, że powinnam nie wyrażać zgody na pomoc. Ale przecież nie mogłam przewidzieć, że zacznie mu na mnie zależeć. Z drugiej strony to mój zawód, wybrana przeze mnie profesja. Sama chciałam. 

   A teraz, kiedy już wiem... 

   Jak mam mu powiedzieć, że jestem lesbijką?  

 

   Szklarska Poręba, 9. Sierpnia 2025

   

   

  

Opublikowano (edytowane)

@Berenika97

   Muszę wyprowadzić Cię z błędu. Bereniko: ten tekst jest o innej osobie. Ja jestem "on", nie "ona". Jeśli chcesz, możesz upewnić się, zaglądając na mój facebook'owy profil. 

   Skąd myśl, że napisałem o sobie? 

   Pozdrawiam Cię serdecznie. Dzięki wielce za odwiedziny, czytanie i komentarz.  

Edytowane przez Corleone 11 (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Amber   Miło, że zauważyłeś/aś. Warto odkasłać dym kadzidła śmiechem. Poza tym, pusta butelka wina to coś, jak pusty obłok - brak "ja". Wszystkie zjawiska są puste.  Pozdrawiam i dziękuję za uśmiech ;)   @andrew   ... gdy Bóg spogląda z nieba.   Wesołych świąt :) @Łukasz Jurczyk   Bóg to nie krawiec lilia jest naga jak król na pustym polu   Kłaniam się do ziemi :)  
    • @Proszalny Obraz „operatora w obcym kadłubie” brzmi jako współczesny gnostycyzm :)    

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        A lilia?   Nie tkała szaty. A lśni jaśniej niż słońce. Bóg ją tak ubrał.   Pozdrawiam  
    • Z Raju tobie płaczę, Czy Cię jeszcze zobaczę Czy mi powiesz: tak   Powiedziałem: idź Z miłości, nie z gniewu Niech ten świat twój będzie Do końca oddechu   Nie z winy, z miłości Dałem świat, byś gościł Ty go wymarzyłeś To twój własny raj   Twój raj do błądzenia Do rąk utrudzenia Do serca studzenia Do mnie zapomnienia Byś był i byś wiedział Więcej niż zrozumiesz   Ja na ciebie czekam Pomagam ci błądzić Smucić się, radować Czego tylko pragniesz Byle byś mnie kochał   Ty mnie w księgach stawiasz W srogą twarz wpotwarzasz Uzbrajasz po zęby We władzy arkana A ja jestem twoja Matka zapłakana   Ja cię podzieliłem, Byś za mną nie tęsknił Żebyś w drugim szukał Byś się z nim połączył Żebyś życie rodził W bólu i radości Żebyś sam zbudował Ten raj godny siebie W trudzie i sromocie W radości i beztrosce W tęczy tego świata Który godny nas   Swojego nie oddam W tobie się nie zmieści Niech wspomnienia pieści W dni piękne i noce Niech ci będzie snem I rajem nęcącym Za tobą tęskniącym   Kochana, kochany Tyś z miłości dany Miłości nie żałuj Starczy jej dla obu   Wierzę, wrócisz do mnie Jak mnie nie zapomnisz Jak się nie wyrzekniesz Nie powiesz mi: nie Ja ci zaufałem Serce w drogę dałem Żebyś nie pobłądził   Jestem twoją matką Twoim ojcem jestem To jest takie proste: Byłeś. Jesteś. Będziesz. Po to śmierć ci dałem Żebyś do mnie wrócił.   Jak ja w tobie tęsknię!                                                                     /Kobiecie z Kraju Kusz  
    • @Łukasz Jurczyk właśnie tak... @Łukasz Jurczyk może być, że po pracy,może być, że w trakcie. Czasem dochodzi do wyładowań. Dziękuje za serduszko i wpis.
    • @Poet Ka U Ciebie tytułowe Korpo to stan umysłu. W pracy chłodna analityka jedną półkulą, po pracy budzą się demony w drugiej. To o tej sprawie z Poznania?    Pozdrawiam
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...