Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Cóż jutro? Jutro pełnia, zbożowego księżyca.

A dziś? Mówią na ten dzień „urodziny miesiąca”.

Miesiąca? – Akurat! Lecz, coś może być na rzeczy,

Dnia pierwszego stycznia w Nowy Rok byś nie przeczył;

Pierwszego lutego, że styczeń rzec ci się zdarza,

(Może, bo przełom mniejszy, więc nie leć do lekarza).

A drugiego lutego – Gromnicznej czyż się wahasz?

Czternastego luty do ciebie flagami macha!

Trzeciego marca czy subiektywnie marzec już trwa?

Ósmego i owszem! – niech który pan odmawia znać!

Gdy kwiecień kalendarzowo z prima aprilis;

Podobnie maj, najdalej z trzecim się pomylisz.

Czerwiec? – O to zależy…: Czy masz w domu dzieci?

Lipiec? To frant, ten to czasem od końca szkół leci;

Choć zależy też gdzie, bo w Stanach mus od czwartego

We Francji może się spóźnić i na czternastego.

Czy tak jest też z sierpniem? Chyba nie w Warszawie!

Jednak, ósmego miesiąc ósmy bardziej w prawie.

A propos prawa to latoś był już dnia szóstego,

Przez zmianę prezydenta starego na nowego.

Czy to się też przekłada na dekady i wieki,

Że wydarzenia nadają nowym czasom „wdzięki”?

Jadąc sierpniem przez wieś, widzę zboże bywa zżęte –

Och, więc czyż nie trafnie od Indian określenie wzięte?

Tymczasem o życie ani pszenicy u Indian nie ma mowy

Część plemion oń: księżyc jeżynowy lub ryżowy;

Mohikanin, że księżyc kukurydzy ci powie;

Oneidzi zaś: owszem kukurydzy, ale nowej;

U Seneków i Tuników mówią nań gorący;

U innych, może przez owady, że: latający;

Katawbowie, że księżyc suchy rzekną w słońcu;

Wschodni Czirokezi: końca miesiąca owoców

Ale księżyc zielonej kukurydzy w czerwcu;

A u mnóstwa sierpniowa pełnia = księżyc jesiotra.

Po staroangielsku „Grain Moon” = „Księżyc Kłosów” zwać trza.

Celtowie by rzekli, że lwa, sporu lub błyskawic. –

Słali mnie do Ameryk a starczyło tuż sprawdzić.

Ale wiersz miał mnie zawieść do drzwi „Genius Temporis”

Z pytaniem: Cóż nam przyniesiesz i czy obronisz?

Lecz wciąż się błąkam wśród śmieci i zeschłej lawendy

Szepcząc: „Którędy do Ciebie?” i słysząc: „Nie tędy!”

 

Ilustrował grafiką „Pod sierpniową pełnią” program „Imagine”, pod dyktando Marcina Tarnowskiego.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez Marcin Tarnowski
Usunięcie literówki (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Księżyc kłosów :) podoba mi się ta nazwa, niedawno ją gdzieś, u kogoś słyszałam.

A księżyc? On już jest pełny, piękny. Króluje na niebie niepodzielnie. Lubię gdy jest taki okrągły... magiczny.

Wiersz pełen informacji, niektóre sobie posprawdzam.

 

Pozdrawiam :)

 

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Reniu, mam drobne nawiązanie do wiersza i ściskam:    Pozbierać się jest dziesięć razy trudniej niż rozsypać więc poczekaj bo w niedziele zawieje nadzieja i choć wtorek jest dzisiaj dopiero to przeczekaj te dni do niedzieli co wyzwoli od wszelkiego złego Uspokoi się burza w niedzielę chociaż dzisiaj Cię targa na strzępy wyjdzie słońce i lekki wiaterek będzie dobrze nie wpadaj w odmęty Czasem w życiu wystarczy poczekać popracować nad porządkiem w głowie nie wariować i nie umierać stać przy sobie i robić swoje.
    • I tak spadła gwiazda z nieba. Stając przed szybą limuzyny dostrzegł przeszłość, wyjmując broń, którą pragnął zabić bogów, którzy uczynili jego miłość bezowocną. Niosąc światło oddał to, co najcenniejsze, teraz w ciemności kaja się, niezauważony, jak duch, spokojnie idąc chodnikiem ku  swojej świętości szukając pomsty, za dni, w których był zawsze anonimowy, tak jak anonimowypozostaje do końca. Jego czarna marynarka świadczy o żałobie nad utraconymi sprzed wieków i tysiącleci braćmi i siostrami, którzy również spadli z nieba by zaznać snu wiecznego na ziemi, których  ciśnięto w grunt strzałą i krzyżem  z siłą wystarczającą by nigdy już nie ujrzeli światła dziennego. Żadne piekło nie jest w stanie opisać tego, co przeżył epoki wcześniej, bowiem czas dla niego stanął wśród obcych. Teraz niczym wielki architekt swojego losu i budowniczy domów tego spełnienia, pełza jak wąż na brzuch przekleństwem obarczony przez przedwiecznego swojego wroga - nienawiść. Jest blisko, lecz daleko. Milczy, a wszyscy słyszą, lecz rozumie tylko On.  Ponad prawem moralnym ludów stoi jego postać, w krawat zniszczenia odziana. Apollo, przyjdź! - Jestem.   Łukasz  
    • Witaj - zbieram radość by przepuścić ją przez sito i zatrzymać najcenniejszy kawałek - pięknie to brzmi - pachnie fajną poezją - cały wiersz na tak - twój najlepszy wiersz twojego autorstwa jakie czytałem - tylko pogratulować mi wypada -                                                                                       Pzdr.
    • @Annna2 dziękuję za przychylność i za przypomnienie fragmentu. Bardzo lubię twórczość Asnyka.     @wiedźma dziękuję za przychylność.   Odwzajemniam ciepłe, majowe pozdrowienia :)     @MIROSŁAW C. pięknie dziękuję za pozytywny odbiór :) 
    • Czasem jestem daleko i zbieram radość by przepuścić ją przez sito i zatrzymać najcenniejszy kawałek   dziś biegniemy w deszczu i rozumiemy się bez słów wystarczy nam uśmiech i trochę pamięci   teraz wiem, że potrafię igrać z czułością która zalewa mi serce i topi gorzki smutek   myślę ile czasu mi potrzeba by wydobyć z głębin siebie najgorszy chwast i wciąż nie wiem   czy można ukołysać radość samą nadzieją   czy w nieskończoności nie braknie mi tchu   czy zjem swój los i nie powiem już nic więcej.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...