Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Marcin Tarnowski

Użytkownicy
  • Postów

    146
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Marcin Tarnowski

  1. Był czas kiedy się wasze złączyły dłonie Ogniem, co nie spalając zapalił płomień, Choć widnym stał się dopiero za jakiś czas. Bywa, że dłonie rozłączą się i w dal. Cóż z tobą płomyku? – Z sensem się pal! Ilustracja: „Perchance” pod dyktando Marcina Tarnowskiego „Złączenie rąk”.
  2. @Marek.zak1 Bo jesteś miłośnikiem przyrody, to inny bardzo potrzebny rodzaj ludzi. Pozdrawiam!
  3. Myślałem, że to przesada; Dziś, widziałem jak dłoń wkłada W głąb kosza pan inżynier [1] Odległy od zbieraczy sfer, Żeby sprawdzić czy butelki Z kaucją? Może choć puszka? Pan inżynier klasa średnia Był kiedyś. Dziś, widać zbiedniał... – Kiedyś nie do pomyślenia. Czy świat się na gorsze zmienia? Czy go dopadły problema, Bez których żyć ludzkich nie ma? Tłok przy zwrotach, [2] – chyba pierwsze. Smutne! – Mówią „Pisz pan wiersze!” Jak, gdy liryka ucieka? Bieda idzie z daleka... PRZYPISY [1] Inżynier bez cudzysłowów. [2] Tłok przy zwrotach robią też państwo hurtownicy, podjeżdżający samochodami z bagażnikami pełnymi butelek i puszek. Widziałem nawet mercedesa. Ale to też może być pauperyzacja tylko z wyższych pozycji.
  4. „Obłoki srebrzyste” tak to się po polsku banalnie nazywa, „Noctilucent clouds” – „świecące w nocy chmury” lepszym mianem bywa Dla sunących po granatach nocnego nieba rozświetlonych mgieł Od maja po lipiec od dziesiątej do północy widzieć da się. Zwykle nisko nad północnym horyzontem. Częstsze od Krakatau. [1] Lecz, dopiero od niego, czy zeń ozdobę nieboskłon wcześniej miał? Może, bo w Skandynawi wierzono, że to duchy wojowników, Lecz więcej, bardziej na południe, w wybuchu tego wyniku. A one hen wysoko, wciąż widzą słońce, gdy noc nad ziemią tuż, A one tak subtelne, skryte w błękicie, na granacie jawne już. PRZYPIS [1] Pierwszy naukowy opis zjawiska pochodzi z 8 czerwca 1885 r. od niemieckiego astronoma Otto’na Jesse’ego. Późny opis naukowy niekoniecznie dowodzi niedawnego pojawienia się zjawiska.
  5. Słońce zagląda w okno nieśmiało, Kątem ze wschodu, jakby się wahało. Doń jabłoń różem swych pąków kołysze. Cisza, – ech cywilizacji nie słyszę. Wstaję, – dwieście tulipanów: Dzień dobry!” Mówi, na różne sposoby – kolory: Czerwony, żółty, biały i różowy, (Tego roku z tej strony wyjątkowy – ) „Rodzynek”. – Migdał go kwieciem całuje. Wiśnia nawałem bieli prorokuje Dostatek owoców w ciepłym lecie, Niżej pigwowce też „łososiem” przecie. A tam wysoko niebiańskie błękity Bez chmur, wczorajszy nawał wichrem zmyty… „Za chwilę przyjdą, przyniosą problemy. Za chwilę, niechże cię ukołyszemy…” Jakby mówiły te duchy – anioły, Co tulą tą Ziemię we władz swych poły… Ilustrował „Perchance”, pod dyktando Marcina Tarnowskiego grafiką „Róż pączków jabłoni o wschodzie”.
  6. @Berenika97 Dziękuję! @Leszczym Dzięki!
  7. W 148 rocznicę śmierci Władysława Tarnowskiego ps. Ernest Buława. (19 kwietnia 1878 – 19 kwietnia 2026) A zatem zmarłeś, tam gdzieś daleko na morzu, Sam, niezdrów, w kajucie na podróżnym łożu. Przez podejrzenie, ześ strut nie chowan w falach, Proch po sekcji ziemia gdzieś się rodził schowała. Lecz Twój koniec nieszczęsny, skoroś zapomniany, Tak się dzieje, gdy ktoś odchodzi w pół swe plany. A ja, chciałbym Twoją pamięć reanimować, Bo mi Cię żal! i… Nie wiem jak mnie będą chować? Przez ten żal, ciut starań od Martwego nauka Ścieżek i metod, – szansa przejawienia ducha…! Niezasłużenie, – pamięć Twa nie ze spiży stałą, Jej pomnik wciąż niby róża niesiona mórz falą… Ilustrował „Perchance”, pod dyktando Marcina Tarnowskiego.
  8. Już Cię nie ma dwie dekady. Ja wciąż sądzę nie dam rady, A poza tym mi smutno tak, Chociaż mi mówią żem jak ptak, To znaczy niby tak wolny, A mnie się zda, że powolny – Nie szybki – zgodzon z losem, Nie boskim, od ludzi ciosem. Ty pewnie byś był krnąbrniejszy → Zwyciężył, leczś odszedł pierwszy. Ja pozostałem – pamiętam. Niech dla Cię kraina święta! Niech dla Cię zaświatów ten cud! Ja niech część zdołam coś ty mógł! W 20 rocznicę śmierci przyrodniego brata Karola. Ilustrował grafiką „Róża pod świecą” program „Perchance”, pod dyktando Marcina Tarnowskiego.
  9. Była zima – szalały mrozy; Wtem, chociaż wciąż zimno, lecz ptaki Śpiewają, może zbudzą kwiatki, Słońce skore soków przysporzy… I nadeszła niczym eksplozja W promieniach, zapachach Wiosna Budzącym się życiem radosna. – Czy spokojna po „animozjach”? Czy nie strzeli płomieniem wojny? Czy jej pąk nie uschnie wnet biedą? – „Pająki” intryg moc nić przędą… – Ciesz się, dam dzień pogodą hojny. Ilustrował „Perchance” pod dyktando Marcina Tarnowskiego grafiką „Wiosna łamie lody zimy”.
  10. @Berenika97 Dzięki! @huzarc Dzięki!
  11. Krótkie, ale świetne.
  12. W noc urodzin sen piękny śnił mi się: W słońcu szumiały oliwne gaje Morze niebieskie całusy oddaje, Które mu dało promieniami słońce. Wtem, za laury; taras, zastawiony stół , Przy nim: Ares z Ejrene, [1] – nagle żem czuł. Blisko igrają Plutos z Erosem, Więc, bogactwo z miłością bawi się. Jakże rozumieć pytam się scenę tę? I już głos uprzejmy szepcze do ucha: Odkręcać się nie waż, ni badać osoby, Choćbyś na to sprytne znalazł sposoby, Ale co do natury bóstw tych słuchaj: Wojownik nie dąży do wiecznych wojen, Cel jego bitew zawsze nią – Pokojem! Πόλεμος [2] – wojna, a to co innego. – Życiem pani wojny ona sama. – Trwanie morza w falach i bałwanach. Trwanie wojny wśród frontów i bitew . – Przejściowy pokój to wojny choroba, Trwały, pogrzeb na którym się ją chowa. – Hypnos nauczyciel dał myśl zda mi się… – A miałeś osoby mojej nie badać, Oto kara: za oknem noc już blada! PRZYPISY [1] Εἰρήνη, Ejrene, to po grecku pokój [2] Πόλεμος, wymawiane Polemos, po grecku wojna. „Perchance” pod dyktando Marcina Tarnowskiego „Ares z Ejrene”.
  13. – Kłamstwo, jakieś ty śliczne! – Bom ja na miarę odbiorcy płodzone, Prawdy zaś kształty przez fakty skrojone. – Grono fanów nieliczne, Krytyków zaś ma mnóstwo. Ja nie, mą togą do gustu mimikra, Póki mnie nie rozbierze „pani przykra”, Obnażając żem głupstwo. A ty, czyś gotów ściągnąć Twych rozszalałych wymogów wściekły cwał? Jeśli nie, to czyś godny, byś prawdę znał? Więc, przede mną kark racz zgiąć! Ilustrację: „Hołd Kłamstwu” sporządził „Perchance”, pod dyktando Marcina Tarnowskiego. PS. W tej poetycznej alternatywnej rzeczywistości kłamstwo zostało zantropomorfizowane do młodzieńca imieniem Kłamstwo, więc z dużej litery.
  14. A więc dziś marcowa pełnia, tu wojny, bessy i hossy; A tam pełni Robaczego Księżyca z zaćmieniem losy. – Zaćmienia Księżyca z natury swej towarzyszą pełni, Księżyc się zaćmi, gdy drogi do swego węzła dopełni. Węzły są dwa: „Rahu” – północny – wstępujący, w tym dziś I „Ketu” – południowy – zstępujący. Nazwy zda się mi Bardziej fantastyczne to: „Caput Draconis” – „Głowa Smoka” Oraz przeciwna do niej „Cauda Draconis” – „Ogon Smoka”. I to coś znaczy? Podobno tak, i ja myślę, że anioł wie. Bo wbrew astrologom człowiek, choćby uczony, raczej nie. Nie, nie obserwowałem, bo zasłoniła jasność słońca I szare kotary kłębiących się smutnych chmur tysiąca. Lecz myślę, że szkoda, bo tu cichy kryzys, gdzieś naloty; Ktoś coś powiedział, lub gestem zrobił przykrość i co po tym? Gdy Księżyc Robaczy, i istotnie ziemia odetchnęła. Wciąż się sukniami zieleni i kwiatów nie ogarnęła, Lecz już ptacy w poranki pobudkami jej szczebiocą, Już jejś Marsie z towarzystwem górował, choć poza nocą. Myślę, że prócz ludzkich inne wpływy, osoby i moce Toczą cię ma części globu za wiosenne równonoce. A tam, chociam dziś niezdrów – sił u mnie tak skrajnie niewiele, Jak bywało znów przypłyną i się z Wami podzielę…! . . . Na koniec, przez noc, żeby nie było mi smętnie i łzawo, Przez gałęzie zajrzał mi Księżyc jak Słońce złotem żwawo. Ilustracja: „Perchance”, pod dyktando Marcina Tarnowskiego „Księżyc zagląda przez okno”.
  15. Zobaczyłem Cię! – Żona zabita, Inną mieć trudno, „Dzieci?” – Gdzież by tam. Jakie by były? Tęsknotę czytam, Wielką samotność. – Czyś zdrów nie pytam. Myśl za tobą, łza – Cząstkę bólu znam… By zetrzeć łzę żart Knuję, byś mniej sam..! [1] PRZYPIS [1] Jednakże: Czy uśmiech może uratować istnienie? Skoro to tylko grymas na oka mgnienie. – ? Ilustracja: „Perchance” pod dyktando Marcina Tarnowskiego „Współkoszmar”.
  16. Były to trzy koty Babuni. – Ach któż jak one robił unik? Z pazurami skakał na łeb? – Pamiętasz? – Nie mój czas, więc ja nie, Ale opowieścią mej Mamy, Ciut Babci…, wchodzę fantazjami, By zobaczyć dom kocim okiem, Herbaty, sufity wysokie, Młynek do kawy, filiżanek Bateria, dla chorych rumianek… I „Cerber” dawniej nad tym czuwał Łby do się najczulej przysuwał, Także zdawał się… – stąd dlań imię, Czasem smakołyk łapą wyjmie, Intruza stanowczo oprycha W nagrodę po trzykroć micha, Zwłaszcza gdy która na łeb spadnie Orząc pazurami nieładnie, = Brzydko, lecz nie niesprawiedliwie Bo tylko tym co „w duszy żywie Zamiar wrogi temu domowi, że skrycie człek myślą nie złowi…” Człek nie, lecz złapie instyktem kot I hop na głowę w ramach psot. By na ciepły piec jako leżę Wracać. – Okiem kocim stąd mierzę, To znaczy sobie wyobrażam, Czym usypiając się rozmarzam… Zaczęte w Dzień Babci, 21 stycznia 2026, więc to nie do końca o kotach, ale o części „magii” babcinego domostwa. Grafiką „Koci Cerber” ilustrował „Perchance”, pod dyktando Marcina Tarnowskiego.
  17. Śnił mi się rząd drzwi tajemniczego korytarza: Na jednych z drzwi była wyryta postać mocarza; Na innych tkwił znak absolutnego posłuszeństwa; Tam znów cięty straszliwy stygmat palmy męczeństwa; Gdzieś znów wtopiona sztaba złota – symbol bogactwa; Tu wiedzy; dalej mądrości; sprytu; i cwaniactwa. Nigdzie nie pisało „Exit”, „Wyjście awaryjne”, Myśl, że przez drzwi za drzwiami wyjdę, nie te to inne... – Pukam, wyszedł siłacz, spojrzał i ocenił: Chuchro! Tam łeb trupa spod pachy rzekł kornie: „Może jutro?” Z innych szpary pyszna posłuszeństwem głowa kręci; Gdzieś, zza wrót nie otwartych: „Nie dość tu pana nęci!” Tak od drzwi do drzwi, a późno, więc krzyknąłem „Panie!” Zgasły lampy, brama z szyldem „Jawa” jak nie stanie. Przeszedłem przez nią, za oknem był już mglisty ranek… – W świat! co zda mi się wciąż holem zza mgieł firanek.
  18. Dzisiaj rocznica Braciszku jakeś się na świat przyszedł, Czy świat lubiłeś? – bo, że „świat” Ciebie nie zda mi się… A mówią: Człek ma wolną wolę i gdzie chce idzie. Czemuż niektórzy stąd szybko, niektórzy tu nigdzie? Czy tylko u Boga jest księga losów ludzkich dróg? Czy skrawki losów człeka trzyma przyjaciel i wróg? A stąd jak się na których człowiek więcej natyka, To kwitnie, ba, owocuje; lub więdnie, ba, zdycha… A choćby, nawet szybko ciałem, tym co z krwi zmarł, To niejeden wieki, ba milenia w pamięci trwa. Portret Brata sprzed lat ożywiły „Grok” i „Remini”.
  19. Dziś rocznica Powstania Styczniowego. Błogosławionego…, wyklinanego… – Cóż my o nim z perspektywy „dziś” wiemy? Nie więcej niż wiek wstecz, – tom dziejów niemy. Nie więcej, gdyż przy żadnej z odwilży Archiwów rosyjskich palec nie zwilżył Tam wnikliwszego z Polski badacza: Kto łagodził kurs? – Wbrew działa wytaczał? Czemu ciut złagodniał kurs wobec Polski? Gest Aleksandra – wyciągają wnioski…, Lecz gest przyszedł po Pokoju Paryskim, Po Wojnie Krymskiej… – Autor? Walewski. [1] Car zwleka mądrze – nie chce znów „proxy war”. [2] « Powstanie, powstaniu nie równe! – Gdy tor Swój prowincja z łaski władcy wiedzie, To gdzie indziej niż w rywala przedzie. Grunt to spokój, na dworach są niesnaski, Gaston Orleański wypadł z łaski, – Hrabia-minister podzielić los może, Nie uciecze co na później odłożę… » Zezwolim na Towarzystwa [3] powstanie. – Hrabia ministrem od sztuki zostanie, To kroczek w tył Towarzystwo się zamknie, Brak reakcji to kroczki następne. – Nie, Ani na zatrzymania w kościołach, Ani na rajdy kozaków po tłumach. O margrabia taki niepopularny, Więc, los jego trwania przy władzy marny, Że go narażamy pojąć nie umiał… – Koniec Królestwa… – dość już Polak szumiał.” – Czy tak myślał car Aleksander II ? Czy wbrew niemu zaciągał zań długi? Lecz ktoś ten rozwój wypadków obstawiał Na ruletkach świata. . . . I dziś ktoś stawia, Że gdzie Trump, w 2040-tym, Bo są szachiści, czyjś zgon a czyjś festyn… [1] Któż był autorem sukcesu militarnego to jedno, a kto politycznego i dyplomatycznego Francji to drugie. – Otóż, władcą Francji był wówczas Napoleon III, a jego ministrem spraw zagranicznych oraz przewodniczącym Konferencji w Paryżu w r. 1856, jeszcze hrabia (gdyż dopiero od r. 1866 książę) Aleksander Florian Józef formalnie Colonna-Walewski, (faktycznie z matki z Łączyńskich Walewskiej a z ojca Napoleona I Bonaparte), wpierw i właśnie ten okres nas tu interesuje, w latach 1855-1860 minister spraw zagranicznych Francji, a później 1860-1863 zaledwie Minister kultury i sztuki, etc. Ale w związku z piastowaniem przez Walewskiego urzędu szefa francuskiego MSZ, ba w dodatku krewnego monarchy, tuż po r. 1856 car Aleksander II zdecydował się na tzw. “odwilż posewastopolską”, w r. 1857 zezwolił na powstanie Towarzystwa Rolniczego, de facto reprezentacji ziemiaństwa polskiego. A potem nadchodzi margrabia Aleksander Wielopolski – a któż to, nie w ogóle, bo to wszędy rozważane, ale względem ministra Walewskiego? Otóż, obaj to powstańcy listopadowi i razem z Zamoyskim członkowie delegacji polskiej do Londynu, celem uzyskania wsparcia Wielkiej Brytanii. [2] Proxy war, czyli wedle polskiego nazewnictwa wojny zastępczej. Tak, to określenie z dzisiejszej terminologii, ale już Wojna Krymska (1853–1856) funkcjonowała jako wczesna forma wojny zastępczej, w której zachodnie mocarstwa (Wielka Brytania i Francja) wspierały Imperium Osmańskie, aby powstrzymać ekspansję Rosji. [3] Towarzystwa Rolniczego, 1858-1861, – zatem powstało za Walewskiego a po jego odejściu z MSZ je skasowano, choć Wielopolski dopiero zaczynał. Ilustracja: Pierre-Louis Pierson (1822–1913) „Comte Walewski Congrès de Paris 1856” (Hrabia Walewski na Konferencji w Paryżu, 1856”), jak w tytule z r. 1856.
  20. O wadze marchewki w kieracie, Nie równej dwóm kijom, rzecz czy znacie? – Był sobie gospodarz-reformator, Który zabrał marchewkę i batom Powierzył naukę swego osła. Bez nadziei marchewki poniosła Oślinę hen w dal szybka noga…– Tak skąpca reforma bywa droga. Ilustrował „Grok”, pod dyktando Marcina Tarnowskiego.
  21. „Die Grenzen meiner Sprache, markieren die Grenzen meiner Welt” ( „Granice mojego języka wyznaczają granice mojego świata.” ) [1] Ludwig Wittgenstein „Aby naprawić świat, trzeba (najpierw) zmienić język.” „Aby zmienić świat, trzeba (najpierw) zmienić język.” [2] przypisywane Konfucjuszowi Kiedy wojna; ba, gdy przed wojną wróg do kraju twego wnika, – Karabin w dłoń…! W któryś F! – Lecz wpierw: karate języka! Bowiem wygrywa się nie tylko wyrafinowaną bronią, Nim za „miecz” się złapie, zwycięża się ćwicząc rozumną skronią, Co będzie kiedy ktoś nas, bardzo nieładnie, jednak napadnie? Trza by zacząć wydawać i wykonywać rozkazy snadnie. – Lecz jakże to, gdy „reżim dusz” [3] brutalnie przećwicza właśnie nas W nieustającej reformie co raz to nowych słów i fraz? Tak dla przykładu: „Dziś « w Ukrainie » « żołnierzo » [płci nieznanej], – Napisze w formularzu jak się doń, żeby zwracać pragnie! …” Że: nie ma « żołnierzo » – to pewne, lecz nie ma tylko na razie, Gdy w anonsach ma nie być „stolarz”… – się ujmie w rozkazie…! A wygra ta armia która się jaśniej posługuje słowem. A gdy przyjaciel lub wróg zapuka do twych drzwi, nową mowę Od tego jak mówili dziadowie może się uda poznać, Poznawszy zachować ostrożność, nie zdradzić i krzywd nie doznać… [4] Biada krajom najechanym w trakcie reformy języka, Trudno i rozkaz wydać, i po błędzie podejrzeć, że wtyka. A o ileż łatwiej po stalinowsku siodłać dojną krowę, Gdy granica języka = świata złamana przez nowomowę?! PRZYPISY [1] Dwoista jest natura tego zdania, czasem negatywna, bo wskazuje na samo-zamknięcie się w celi własnego języka, którą to celę właśnie trzeba by otworzyć – rozwinąć się poza dotychczasowe granice jak dziecko, które rozwijając się umysłowo poszerza także zasób słów, zwrotów i pojęć. Ale czasem pozytywna, kiedy nie udaje się kogoś przekonać do czegoś dlań niekorzystnego, bo to nie mieści się w jego zestawie pojęć, brak zwrotów i słów którymi do tej szkody można by przekonywać. [2] Zmienić, ba, ale na korzyść, czy na niekorzyść? A to zależy, jak ta zmiana zostanie wykorzystana. Zmianę języka pozornie, albo nawet faktycznie ze szlachetnych pobudek można wykorzystać także na niekorzyść populacji której język się zmienia. Język jak zauważył Wittgenstein ma charakter granicy, i roztropnie by ta granica nie była naszym więzieniem, tylko murem naszego „Zamku duszy” vel „Wewnętrznej twierdzy” (fraza zapożyczona od św. Teresy z Ávili, choć obawiam się, że z redukcją transcendentalnego sensu). [3] Określenie moje, wytworzone przez sparafrazowanie „rząd dusz”, bo też o karykaturę tu chodzi. [4] To jest taka historia, mało mająca wspólnego z językiem mówionym, za to wiele z ludowymi zwyczajami a opowiadana przez p. Leszka Żebrowskiego: Oto, do domu starowinki zapukał przebrany funkcjonariusz nowej władzy wywiedzieć się gdzie też mogliby być żołnierze wyklęci, szło mu nieźle, popełnił tylko mały błąd w zachowaniu, w skutek czego starowinka zorientowała się z kim ma do czynienia. Niby mało to ma wspólnego z językiem, jednakże nie tylko po geście ale także po tym jak kto mówi, często udaje się zorientować z kim się ma do czynienia. Ilustrację „Karateka języka ćwiczy równowagę” wykonał „Perchance” pod dyktando Marcina Tarnowskiego.
  22. @Robert Witold Gorzkowski Bardzo dziękuję.
  23. Myślę, że Polska nie jest najnieszczęśliwszym z państw, jak to się zdaje po lekturze wielu ujęć jej dziejów. – Czy to nie przeniesienie wady wiadomości, przedstawiających serię codziennych katastrof? – Bo, spójrzmy na końcówkę listy krajów szczęśliwych, na te najnieszczęśliwsze: – Państwo wielkomorawskie – nie przeżyło średniowiecza; – Księstwo Serbołużyczan – nie przeżyło średniowiecza; A przecież odnotowywani są ich władcy: Książę Derwan (ok. 632 w kronice Fredegara, łac. Dervanus, dux Surbiorum), jako książę plemienia Surbiów (tj. Serbów łużyckich), Książę Miliduch (†. 806, łac. Miliduoch, Melito, Nusito) – książę serbołużyckiego związku plemiennego, a nawet z tytułem „król Serbii”. – Państwo Wieletów vel Luciców – nie przeżyło średniowiecza; – Państwo Stodoran – nie przeżyło średniowiecza; – Państwo Obodrytów – nie przeżyło średniowiecza; A przecież znani są ich niektórzy władcy, np. Książę Gostomysł (†844, łac. Goztomuizli, Gestimulum). Książę Stoigniew (†955), wymieniany jako współrządzący z Nakon (†965 lub 966) Książę Dobomysł (w 862 wg Annales Fuldenses odparł najazd Ludwika II Niemieckiego, po łac. zwano go Tabomuizl), Książę Mściwoj, który w r, 984 roku wziął udział w zjeździe w Kwedlinburgu. Książę Przybygniew vel po niemiecku Udo. Książę Racibor. Książę Niklot. – Prusowie – nie przetrwali średniowiecza; – Jaćwingowie – nie przetrwali średniowiecza; – Królestwo Burgundii – nie przetrwało średniowiecza, choć w latach 1477-1795 wymieniani są władcy Burgundii ale tylko tytularni, bez ziemi i realnego państwa. Itd. A Polska? Z Polską jak widać mogło być dużo gorzej! Pozdrawiam!
  24. Rzekli mu bracia: – „To dziś bracie!” – „Następne dziecko dla mnie macie.” – „Tak dziecko, ale nie następne! Tysiącleć wpraw szlaki tu błędne, Weź duszę Zbawiciela na świat! Choć wątpliwe czy będzie mu rad? Widzisz z nami wszystko…: krzyż i śmierć, Na Boga, tak ma być, bierz i leć!” Wziął czarnoskrzydły dziecko-słońce I spadł pociech szepcząc tysiące, Zdumion, a szczęśliw kogo niesie… . . . – „Panie magu, patrz tam: Kometa!” – „Choć, zda mi się piękna, to nie ta, Co się wśród dal kosmosów niesie… Siodłaj koń! Anioł niósł tam dziecię.” Wszystkim dobrym duszom z życzeniami wszystkiego najlepszego na Święta Bożego Narodzenia. Ilustrował „Grok” (pod dyktando Marcina Tarnowskiego), grafiką „Anioł niosący duszę Jezusa na ziemię”.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...