Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Puściła go z torbami jak to one niejednokrotnie miewają w zwyczaju (prawo zwyczajowe ma czasem osobliwy tutaj wydźwięk). Miał szczęście, bo w torbie był notes i był długopis. Miał odwagę niejedno opisać i dobrze. Teraz spotkasz go czasem zawstydzonego prawdą z pogranicza pewnego rodzaju siedmiu boleści.

 

Warszawa – Stegny, 20.06.2025r.

 

PS. Jakby co to jest poetycka proza :))

Opublikowano

@wierszyki Ogólnie uważam, wbrew nieco kodeksowi wykroczeń, że jak masz powód do epitetu i przekleństwa to możesz rzucić epitetem i możesz przekląć. Są gorsze rzeczy. Znacznie gorsze no chociażby jak to oszukańcze puszczenie z torbami.

Opublikowano

@Leszczym  Dlatego niektórzy wolą rzymskie małżeństwa, albo intercyzę. 

Ale też jest inna kwestia:

On - biznesmen, właściciel świetnie prosperującego interesu.

Ona - gospodyni domowa, matka, kucharla, praczka, sprzątaczka, analityczka logistyczna.

Po 20 latach On ma inną. Młodszą, wypoczętą, pachnącą.

Ona za swoją ciężką pracę żąda gratyfikacji.

 

I puszcza go z torbami.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Zapomniałam: poczutaj o żonach Konstancina :)

Opublikowano

@piąteprzezdziesiąte Ogólnie puszczanie z torbami działa w obie strony. Albo precyzyjniej nie działa. Kiedy on ją zdradzi robi się pole rewanżu. Jak okazał się fajtłapą też to pole jest. Przepisy prawa przymykają niejednokrotnie na to oko, co widziałem w realu. To dosyć ważne, żeby nie przemienić się kierując się ogromną złością w rewanżystę / rewanżystkę. Bo to droga donikąd. Ten rodzaj zniszczeń nigdy nie może prowadzić do czegoś dobrego, no chyba że rzeczywiście weźmie się kartkę formatu A4 i to opisze i to sumiennie. Ale jak tak zrobisz połowie mecenasów tego miasta robisz krecią robotę więc i to z punktu widzenia efektu jest mega niejednoznaczne. Sygnalizujesz coś, co cenne, ale wiesz, to niebezpieczna jest postawa. Zaraz jesteś jak ja tutaj niniejszym wywrotowcem nawet. Także sytuacja i temat jest mega nieoczywisty. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • 33. Machiny i ogień (narrator: operator katapulty – katapeltes)   1.   Ogień nie ma twarzy, dopóki go nie poczujesz.   2.   Obudziłem się w świetle płonących ludzi — to nie był już sen.   3.   Płomień zdejmuje skórę — pod nią wszyscy jesteśmy jednym strachem.   4.   Miecz był lekki, dopóki nie poczułem, jak zatrzymuje się na kości.   5.   W tym kłębowisku ciał nie wiedziałem już, czy zabijam, czy ginę.   6.   Upadł mi hełm — zostało nagie drżenie karku.   7.   Machiny stały tam, czyste i dumne, a ja nie śmiałem ich dotknąć.   8.   Słuchaj ich śpiewu, Dahijko, a potem dotknij moich blizn — to prawda.   cdn.
    • @Somalija    Słyszę. To chyba typowa dla bieżących czasów piosenka. Przejechać z jednym mężczyzną świat od Japonii do Stanów, a potem odejść do drugiego? Można i tak. Być może zależy od powodu, dla którego ów pierwszy mężczyzna "się zgubił". Być może od samego pogubienia, bo przestał trzymać kierunek i dawać oparcie, utraciwszy własną stabilność? A może od samej Darii/Zalii Zawiłej/Zawiałow?     Te kobiety są inne niż kto? 
    • @lena2_ a może to miłość?
    • @Czarek Płatak Bardzo wzruszający wiersz, o naszym krótkim żywocie i o tym, co po naz zostaje. Kiedyś ludzie umierali w domu. Wtedy najbliższe zmarłemu kobiety przygotowywały ciało, zasłaniały lustra, zapalały świece. Przeżyłam to jako dziecko, gdy zmał mój ukochany dziadek przygnieciony furą. Miał szczękę przywiązaną chustką, a z ust sączyła się jeszcze mala stóżka krwi. Był środek lata. Obraz dawno zapomniany, ale jednak żywy jeszcze. Twoim wierszem nagle obudzony.
    • Pisanina   Skaczą myśli po niebie Jak nuty po pięciolinii, A ja piszę list do siebie: Wokół są sami niewinni.   Śnieg pada i zasypuje rany, Starość w ciszy umiera. Dzień jest taki zapłakany, Noc się trumną otwiera.   Szukam swoich kroków w bieli, W siwe włosy wplątuję wzrok. Już mnie diabli dawno wzięli, W środku dnia panuje mrok.   Takie rymy koślawe wychodzą – Tupią, kopią, trzaskają drzwiami. Marzenia za nos mnie wodzą, Nadzieję owijają mgłami.   Po co pisać takie wiersze, Ludzi do czytania zmuszać? A może to są życzenia najszczersze, Żeby ludzi ich życiem wzruszać?
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...