Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

pośród historycznych namiętności 

dwa życiorysy 

połączył 

Most Łańcuchowy Széchenyiego

w jedno miasto

ze snów zapomnianych 

 

w woalce Dunaju

Hotel Savoy 

uchodził za bezpieczny

Garmino

spojrzał na przyjaciela

niczym ojciec ludu

w przekrwione oczy smoka

a uśmiech dilera 

był dla nich

jak pocałunek Judasza 

 

zazwyczaj 

rosyjska ruletka

kończy się 

jak niezapowiedziana pielgrzymka

między uda kobiety

tam gdzie tajemnica sztuki 

i tajemnica życia

i tam 

gdzie bajeczna cisza 

 

kiedy rozczarowanie

wycierał ręcznikiem

koguty zaszkliły okna

niebieskimi szybami

po czym 

zwyczajowo

weszliśmy razem z drzwiami 

 

w cieniu martwego ciała

drżał anioł

z różowymi skrzydłami 

 

w co wciąż nie możemy uwierzyć 

 

 

 

Opublikowano

@MIROSŁAW C.

A jednak odpłynęli...

 

para we flautę płynąc Dunajem

jak może wspiera siebie nawzajem

gdy on dmucha koło żagli

ona coraz głośniej nagli

by jeszcze żwawiej ruszał pagajem

 

Biedna Ann bez seksapilu

 

nie chciałem z ładną Ann nad Dunajem

choć częstowała mnie dewolajem

ślinka cieknie mi przy Hanie

wprawdzie brzydkiej niesłychanie

lecz tym pasztetem chętniej się najem

 

Pozdrowionka.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
    • @.KOBIETA.     dziękuję wszystkim

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      tak …spokój wewnętrzny bez czynników zewnętrznych ! Buziaczki
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...