Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

      Podarowało mi niebo błękitną wstęgę,

Bym w swej wyobraźni oplótł rzeczoną,

Barwnych i zawiłych Dziejów Świata księgę,

Przez historii pasjonata księżycową nocą wyśnioną.

                                    

Podarowało mi także i długi świetlisty promień słońca,

Bym nawlókł na niego siwowłosych starców wspomnienia,

Nim skryje ich do swego wnętrza ziemia,

By pamięć o nich przetrwała przez pokolenia.

 

Zesłało mi karocę z chmur śnieżnobiałych,

Wypolerowaną nienagannie blaskiem jutrzenki,

Bym pomknął nią pędem w minione wieki,

Ku zgłębieniu tajemnic wielkich starożytnych cywilizacji.

 

Dostałem w darze tuzin kruczoczarnych koni,

Skrzących w słońcu niczym hematyt,

Nie lękających się choćby najdalszej drogi,

Przez pustkowia i uroczyska porośnięte chaszczami.

 

Woźnicą mej magicznej karocy,

Szpiczastouchy elf był pięknolicy,

Każdemu słowu wyrzeczonemu jego usty,

Rumaki ochoczo posłuszne były.

 

Dobyłem z wyobraźni lśniącego miecza,

Wykutego w żarze nigdy nie gasnącego słońca,

By bezpieczniejszą była ma droga,

Mrokami pradziejów skrzętnie spowita.

 

Gdy zaczynało już zmierzchać,

Czekała na mnie ma zaklęta karoca,

A jej tajemniczy złoty blask,

Z wieczorną szarzyzną wymownie kontrastował.

 

Nieopisana radość niezmierna,

Na mej twarzy zaraz się odmalowała,

Nie zwlekając ni chwili, bez wahania,

Gotów byłem w śnie przemierzyć cały świat…

 

Jesienną porą znad zamglonych pól ornych,

Rzewnie przywołał mnie wiatr historii,

Bym w długą a daleką podróż wyruszył,

Ku odkryciu wielkich przeszłości tajemnic,

 

Dziesiątki legendarnych królestw,

W pomroce dziejów skrzętnie ukryte,

Przyzywały mnie wieszczów swych śpiewem,

Z dalekiej przeszłości niosącym się echem…

 

Stąpając po stopniach złotych,

Zasiadłem dumnie w wnętrzu mej karocy,

Dając zaraz polecenie woźnicy,

By w drogę czym prędzej wyruszyć…

 

I popędziłem w snach mą wyśnioną karocą,

Ku zamierzchłej przeszłości dalekim tajemnicom,

By wydrzeć je chytrze minionym wiekom,

Niczego w zamian im nie ofiarowując…

 

Nim nastał wytęskniony świt,

Nim gęsty mrok się z wolna rozproszył,

Zebrawszy naprędce rozproszone myśli,

Mknąłem nocą ku wielkiej tajemnicy,

 

Pozłocisty niedosięgłego księżyca blask,

Oblepioną mrokiem drogę oświetlał,

Ta zaś zdawała się nie mieć końca,

Wijąc się w nieprzystępnych leśnych ostępach,

 

Gnając wciąż przez zamierzchłe pradzieje,

Pozdrowiłem przelotnie tęsknym wzrokiem,

Dumne a niezliczone gwiazdy złote,

Na nocnym niebie tajemniczo skrzące,

 

I ku niedosięgłym gwiazdom złotym,

Strwożony nieśmiało uniosłem oczy,

By zdradzić im swe marzenia szeptem cichuteńkim,

Który tylko one dosłyszeć potrafiły…

 

A zaklęta karoca wciąż mknęła i mknęła,

W zamierzchłej przeszłości zasnuty legendami świat,

Po wyboistych dziejów zawiłych drogach,

By sennym marzeniom mym sprostać,

 

Pod koła mej karocy złote monety,

Wyrzucały fale zamierzchłej przeszłości rzeki,

By niesłyszalny brzęk ich cichy,

Hołdem był mej ciekawości złożonym.

 

Gdzie czerpiąc z opowieści o bohaterach sławnych,

Spisano w średniowieczu potężne księgi,

Tam mknąłem zaklętą karocą niepowstrzymany,

Na wahanie nie tracąc ni chwili…

 

Skąpały się promienie przedwiecznego słońca,

W odmętach wielkiej rzeki zapomnienia,

Oddając jej skrzący swój blask,

Który ta łapczywie cały pochłonęła…

 

Przez powiew wiatru dziejów wytyczona,

Po dziejowych meandrów skalistych wertepach,

Długa i zawiła ku pradziejom droga,

Z każdą wiorstą jęła się zapętlać,

 

W lepkim cuchnącym błocie,

Grzęzły karocy koła złote,

A tracąc blask swój nim oblepione,

Wyrzucały jego grudy w powietrze,

 

Trwożliwe konie niebawem spłoszyły,

Majaczące w mrokach zapomnienia upiory historii,

Gdy przelęknione nader gwałtownie wierzgnęły,

Łamiąc diamentowe osie kół pozłocistej karocy!

 

Oderwane od karocy złote koło,

W ułamkach sekund skrząc i błyszcząc,

W siną dal się potoczyło,

Wkrótce z oczu mych niknąc,

 

Uderzone podmuchami wiatrów dziejowych,

Osunęły się z zawiasów drzwiczki karocy,

A bezwładnie dotykając ziemi,

Uderzały o polne kamienie krzesząc iskier potoki…

 

Lecz magicznej karocy zaklęty woźnica,

Na me przeraźliwe krzyki nie zważał,

Wpadłszy w przedziwny niepojęty trans,

Znarowione konie tym usilniej popędzał.

 

I nikt mi nie mógł dopomóc,

Ni powstrzymać szaleńczego zaklętej karocy pędu,

A niepewny pozostając swego losu,

Uniosłem przerażone oczy ku gwieździstemu niebu…

 

W duszy mej trwożne zrodziło się pytanie…

Czy nim nastanie podróży kres,

Karoca w szaleńczym pędzie się rozpadnie,

A wypadając z niej uderzę głową o kamień…

 

Wtem nagły głośny trzask!

Oderwały się od karocy wszystkie już koła,

Pod ciężarem pokrywającego ją złota,

Gwałtownie z hukiem o ziemię uderzyła!

 

Gdy przez sen krzyknąłem przerażony,

Zimny dreszcz strachu me plecy przeszył,

Próbując panicznie zebrać rozbiegane myśli…

W środku nocy rozwarłem powieki…

 

Prysły senne obrazy,

Nie było też złotej karocy,

Gdy sennej wyobraźni pierzchły majaki,

Szaleńczy pęd także już ucichł…

 

Były tylko mojego pokoju ściany,

Otulone smolistym mrokiem nocy,

Zamglone oczy przecierając powoli,

Ledwo zdołałem rozeznać ich kontury…

 

W nocy zlany zimnym potem,

Tkwiąc między tym co wyśnione a realne,

Biorąc głęboki oddech,

Zrozumiałem że to był jedynie sen…

 

A choć wyśniony blask złotej karocy,

Zastąpiła namacalna czerń nocy,

Wciąż te same marzenia się tliły,

Podróży ku wielkim tajemnicom przeszłości…

Edytowane przez Kamil Olszówka (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Alicja_Wysocka Nie ma co ukrywać iż jest to jeden z moich mniej udanych wierszy... Polecam za to  szczególnej uwadze mój długi wiersz zatytułowany „Niesłyszalna kołysanka i sny z dzieciństwa”

 

 

@andreas  Nie ma co ukrywać iż jest to jeden z moich mniej udanych wierszy, ale otrzymał także i pozytywne opinie... Pozdrawiam!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • "Wyryte kozikiem serca miłości"   Życie to sploty zachwytu i gniewu, wzloty, szczyty i klęski niewinności, kozikiem wyryte na korze drzewa: serce ze strzałą – uczuciem wierności.   Chłód dorosłości, kalkulacja twarda, obrączki złotem i kierpcami spętani, gdzie wylewa się z cierpienia ta czara, która życzliwie – lecz obelgą nas rani.   Młodość w mądrość przeistocz, daj ducha, pozwól odnaleźć istnienia okruchy, bo kiedy w miłość uderza posucha, tylko w pniu starym szukać otuchy.   Zbyt drogi luksus nie boli, gdy znika, kiedy myślą przy korze przystaniesz, by poczuć w sercu hart tego kozika i znów młodzieńcze popełnić kochanie.   Wpiąć warkocz wiatru w latawca poświst, wracać z tęsknotą do pnia, co nie gości, usiąść na ławce – w dawny, osobliwy, wyryty w drewnie akt czystej miłości.   Czasem pomoże, czasami dobije, gdzie drzewo wraz z parkiem dawno zniknęło, nikt serca tutaj już nie wyryje, w przeciągu pustkowia to miejsce utknęło.   Lecz choć tu pusto i drzewo zginęło, w duszy wciąż bije kozika ślad żywy – serce wyryte miłością nie minie, bo w nas na zawsze młodość odżywi.   Leszek Piotr Laskowski.     
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Tak, aktywne słuchanie to podstawa mądrości, przynajmniej według Azjatów. W Europie, czy Stanach mniej się je ceni. Pozdrawiam. 
    • A tak poza tym, zdaje się uczeń odkrył przyczynę mądrości swojego mistrza :)
    • Aparaty dla gorzej słyszących to sprawa ostatnich lat, wiec natura musiała coś robić, żeby ludzie z wiekiem nie głuchli. Dzięki za wpadnięcie.
    • ~~ Przysiadłam dziś na belce zadowolona wielce - że nogi spoczną nieco.   Tymczasem mrówek mrowie w sobie znanym sposobie znalazło się pod kiecą.   To było poza domem, a ja ze swoim sromem nie wiem, jak je wypędzić.   Tymczasem całe ciało od ukąszeń gorzało - strasznie zaczęło swędzić.   Na środku tej ulicy nie zdejmę przecież kiecy by je pogonić z siebie....   Zaszłam więc do sąsiada nie po to, by pogadać - lecz zrobić to, co trzeba.   Sąsiad "miał na mnie oko" - otworzył drzwi szeroko, by mi przychylić nieba.   Oj działo się tam, działo, gdy sąsiad swoją "pałą" ganiał po moim ciele.   Mrówek banda uciekła a ja pójdę do piekła - za co? Nie powiem wiele ... ~~ poniżej ten tekst w muzycznej oprawie - można go czytać słuchając, po kliknięciu w "więcej" pod spodem YouTube  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

          ...
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...