Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Jeśli chodzi o tę kamienicę to raczej mieszkańcy własnym przemysłem.
Ale co do stolicy to jak najbardziej nowe władze przy dużym udziale mieszkańców jakoś powoli lepiej lub gorzej podniosły ją z gruzów.

Dość szybko jednak entuzjazm opadł jak to z Polakami często bywa.

 

Dziękuję za serduszko.

 

 

Edytowane przez Rafael Marius (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Rafael Mariusmają być na to fundusze:) mi się udało przed świętami wymienić komin i piec, mam dwufunkcyjny. Napisałam prośbę o ogrzewanie stażowe, odpisali, że to ich nie obchodzi, nie ma na to funduszy, bla bla, odpisałam, że powinni chociaż do jednego pomieszczenia doprowadzić, bo jak to się ma do tego, że tam nic nie ma, a płacę za nieużywany pokój, bo jest zimny i użytkuję kuchnię na okres zimowy. Inni ludzie mają, a dlaczego ja nic nie dostałam i napisałam, że napiszę do władzy wyżej nad nimi prośbę , no i zastanawiają się jak zdobyć pieniądze, czekam cierpliwie i będę dalej pisała, papier wszytko przyjmie:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

A przedtem ogrzewałaś się elektrycznie?

Ja się na tym nie znam.

Mamy od zawsze centralne i w tej kamienicy, którą opisałem w wierszu też tak było. Mieli własną kotłownie, a potem podłączyli ich do sieci miejskiej.

Opublikowano

@Rafael Marius cały czas grzeję elektrycznie i pół wynagrodzenia idzie na firmę grzewczą. nie dziwne, że nie mogę zaoszczędzić, bo muszę coś jeść. błędne koło. kamienica od początku nie ma ogrzewania i nic nie zrobili przez ponad dekadę.

To nie takie proste, trzeba wymienić główną rurkę. Mam nadzieję, że w tym roku mi to zrobią. Później będę sobie coś wykańczał, muszę zerwać sufit, wszystko się sypie, ale mi się tu podoba. Okolica słodka, mam przyjaciół, dobrych sąsiadów. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

A w którym roku została zbudowana?

 

Bohaterka wiersza w 1936 w stylu modernistycznym. Bardzo nowoczesna jak na tamte czasy. Nawet windę miała.

Mój ojciec się nią zajmował, a wcześniej dziadek, naprawiał, konserwował.

Miasto się tym nie interesowało. Takie to były czasy, że ludzie mogli i chcieli sobie sami radzić za własną kasę nie oglądając się na nikogo.

Była wolność, a teraz są przepisy rzekomego bezpieczeństwa.

Patologia i tyle.

Opublikowano

@Rafael Marius moja została wybudowana tuż przed samą wojną 1939, możliwe, że nie do końca była wykończona. Gdy zrywam farbę, to wyłaniają się stare faktury. Powoli to robię po metrze w miesiącu. Sam wykończę pewnie, gdy się zagłębię w budowlankę. Nie lubię cementu, gipsu. Będzie tylko coś miękkiego, podkład i farba. Żadnych kamieni, tylko drewno i parę samoprzylepnych winili. :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Mogło tak być.
Bez ogrzewania nie budowano. Albo piece albo centralne z lokalnej kotłowni.

Nie było opcji na prąd, zbyt drogi.

 

 

Powolutku aż do skutku.

 

Moja rodzina też sama wyremontowała. Ona była spalona w Powstaniu.

Ale najpierw 3 lata musieli pracować żeby taki kapitalny zrobić. Zarobić na materiały budowlane, gdzieś na lewo kupić.

Wtedy było ogromne zapotrzebowanie. Cała Warszawa była w remoncie lub budowie. Stąd bardzo wysokie ceny.

Opublikowano

@Rafael Marius lubię coś robić do domu, powolutku, rodzi się koncepcja. Mam za to milutką pościel z Zary' najlepsza satyna tam jest, a kołdrę i poduszeczki mam prawdziwe z jedwabiu, śpi się bosko jakby w morzu fala mnie otulała, to wypiję sobie pyszną kawkę i popatrzę na piękną Warszawę:)

Opublikowano

Odbudowa stolicy... no ciekawe. Ostatnio mi matka opowiadała, jak ta odbudowa wyglądała z trochę innej strony.

Nie było, że boli.

 

Każde dziecko w szkole musiało płacić złotówkę co miesiąc (a to podono nie było mało) i nie miało znaczenia, że rodzina wieloletnia i się w domu nie przelewa. A w ogóle do Warszawy to ma kawał drogi i inne, lokalne problemy... aż dziwne, że się o tym tak mało, a nawet wcale mówi.

 

Pozdrawiam :)

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Było takie hasło, "Cały naród buduje stolicę" i stąd dziecięca składka. Taka solidarność społeczna, której teraz bardzo brakuje.|

Władze początkowo chciały przenieść stolicę do niezburzonej Łodzi, a Warszawę pozostawić nieodbudowaną jako pomnik męczeństwa.

Ale jednak Warszawiacy, tacy jak moja rodzina, nie dali się wyrzucić, ani władzy, ani zimie i wracali masowo do swojego zburzonego miasta. Historycy szacują, że pod koniec stycznia było nas już  200 tysięcy, bytujących w skrajnie niekorzystnych warunkach.

 

Władza ludowa widząc taką determinację ustąpiła i zapadła decyzja o odbudowie pod hasłami socjalizmu rzecz jasna, ale mniejsza o to, liczyło się  że miasto będzie żyło.

 

 

Mówi się niewiele w mediach głównego nurtu . Dużo tylko w niszowych kręgach osób zainteresowanych najnowszą historią Syreniego Grodu, choć pewnie trochę się to zmieni skoro 2025 został ogłoszony rokiem pamięci o odbudowie Warszawy.

 

Ja też nie pominąłem 80 rocznicy powrotu, pisząc ten wiersz ku pamięci nieznanych tysięcy bohaterów, dzięki którym mamy tak piękne miasto zamiast kupy gruzów.

 

Dziękuję za komentarz.

 

 

Edytowane przez Rafael Marius (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

To prawda.

Dziadek zajął nie swoją własność, bo żadna z trzech kamienic należących do naszej rodziny nie nadawała się do zamieszkania.

Cały czas trzeba było zdobyczy pilnować, aby inni nam nie zabrali. Jak tylko pojawiła się możliwość poszedł do urzędu i zalegalizował ten lokal. Był to tak zwany "nakaz administracyjny", który z pewnymi ograniczeniami dawał prawo do dziedziczenia. I tak to funkcjonowało przez 75 lat.

 

Wspomnianym powyżej spadkobiercą za oceanu udało się, mieli szczęście, że ich własność nie uległa zniszczeniu. Mogli ją odzyskać w całości.
Roszczenia zgłaszali jeszcze w PRLu zatem ciocia i jej syn z rodziną byli przygotowani na to, że kiedyś ich wyrzucą.
Na biednego nie trafiło.

 

Niestety na działkach należących do naszej rodziny powstały inne obiekty o dużym znaczeniu społecznym w związku z tym sprawa roszczeń jest póki co nie do ruszenia. Może kiedyś w kolejnych pokoleniach.

 

Mój blok, w którym rodzice kupili w latach 60tych mieszkanie na kredyt też ma zgłoszone roszczenia zza oceanu, ale zagrożenie utratą własności jest raczej znikome. Spadkobiercy tylko tracą pieniądze na adwokatów, bo i tak nic nie ugrają.

Zagmatwane są te warszawskie nieruchomości, niczego nie można być pewnym.

 

Dziękuję za serduszko i komentarz.

Opublikowano

Mam w swojej biblioteczce felietony Stefana Wiecheckiego - "Wiecha". Kilka z nich jest właśnie na temat deficytu lokali mieszkalnych w Warszawie tuż po wojnie. Opisuje w sposób humorystyczny dokwaterowywania zupełnie obcych ludzi do rodzin, które miały ponoć nadmetraż. A w ogóle przez takich psychopatycznych bydlaków jak Hitler, Stalin i im podobnych, zwykli, spokojni ludzie muszą cierpieć. I do tej pory tak jest.

Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zemdlałem. Podoba mi się estetyka i to, że jazda jest bez trzymanki - wyższa szkoła jazdy. Maślak sitarz i kuna - obłęd. Podziwiam.
    • @iwonaroma Koteczki zawsze na propsie. @MIROSŁAW C. Widać, że nie masz bogatej wyobraźni :P   Macham ogonem :)
    • Sakura najpiękniejsza pora w życiu:)
    • @KOBIETATrafiony zatopiony:)
    • Na wzgórku rządzą: Knurr, Bidon i Amida Trzech muszkieterów raka wątroby We wzgórkowym zamczysku Sceny jak w Otranto   Ojciec sarmata zakłada palto Dał ciepłą kluchą synowi po pysku Wzniósł razem gmach na obroty Cieniem nad wioską obraca kippa Na wzgórku rządzą:   Sepsi, Kiła i Mogiła Zagazowanych tępią tumanów Turlając przed okiem rozległą miedzą Zaczęło się to czarnym handlem Wraz z nawałnicą piętnastego wieku   Obite jak grunt falą u brzegu Nadęli policzki i jednym haustem Napawają się złotem i miedzią Do tego nadzieję marylskich kurchanów

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      * palcem zabija   Na stołku pierdzą: Garry, Eustachy, Noe i Zygmunt Tylko nie w tym kościele praży Zagłuszają go chmury wzgórkowe DIETA CUD DIETA CUD DIETA CUD   Z wędzidłem wyssany brud Niebo przykrył termicznym kocem I każe gwiazdom ubiegać się o azyl Jak dyrygent ma pilnować rytmu? Tak o jego pracy twierdzą.   Szklarze sparzone w hucie paluchy Umęczone w powszechnym cyberzakładzie Wsadzają sobie głęboko w dupę Ażeby chociaż kciuk uratować od tego odoru Wyciągnięty w góre, mówi że jest okej   Ozon wściekły drży do okien Że na próżno schylił otworu Brzydko dzisiaj rozdał krupier Więc zastygł lud w szklanym przysiadzie Setki serc zobaczą, nim wyzioną duchy   Przy stole siedzą: Kozyra, Baal i Abbadon Cóż ten rok ze sobą przyniesie? Ten trzeci, w ciemnych okularach Szpera nosem po globusie   U boku Szatana w balowym luksusie Chwalił się co wszczął w kontuarach I co zrobił w * mieście Jako mięso armatnie byle Meigel baron "Wstawił się" przed twierdzą.   Ten drugi, stoi w Nowym Jorku Skorodowana żądzą płonąca pochodnia Chwieje się na samą woń Kruków krążących nad Tel Awiwem Toteż rzuca im trochę ziarna   Ten trzeci, nie byle parias Na wieść że wkrótce trzej pójdą z dymem Wyciągnął w powietrze dłoń Opróżniono wtem krwiste rzeki do cna Jak stare wino, z tęsknotą marzące o korku.  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...